Nasza zastawa, moja obstawa

Nasza zastawa, moja obstawa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Golden Retriever. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Golden Retriever. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 marca 2016

Pomysł na obiad u babci ;-)

Niech no nastanie ciepłość! Wszyscy chcemy już wiosny. 
Od pierwszego marca przeprosiłam się nawet z Ewcią Chodakowską żeby na wakacje "wylaszczyć" się odpowiednio i zaczęłam znowu ćwiczyć aż tu nagle zatoki, tak mnie zmiotło że nawet ćwiczyć trudno bo oddychać nie można...
Na szczęście wiosna już za pasem więc tylko patrzeć jak wszystko ożyje...

Zaczniemy wychodzić na dwór, odkurzymy rowery, Franek wróci na judo (po dwu miesięcznej przerwie z powodu złamanej ręki), przestaniemy chorować na wirusy i świat będzie piękniejszy ;-) Nie mogę się doczekać ;-)
Tymczasem w zeszłą sobotę było tak pięknie i wiosennie, że jedliśmy obiad z ogniska ;-) ...pewnie dlatego mam teraz zawalone zatoki, ale "who cares?!" było warto ;-)



 Pieczone kiełbaski



 Szczęśliwy pies w przedwiosennym słońcu

Miłego weekendu ;-)

M

sobota, 17 października 2015

Fraszka na psa własnego

Psie mój...
W taki dzień jak dziś żałuję, że nie jesteś kotem...

Goldenka podczas spaceru w deszczowy jesienny dzień

Miłego popołudnia!
M

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Babeszjoza u psa, objawy i leczenie

Pisałam niedawno o kleszczach, o tym, że Daffi znosi ich do domu tysiące, że trzeba uważać bo są wszędzie. Jednego takiego kleszcza niestety znalazłam u niej już wbitego i napitego (mimo obroży i zakroplenia) było to około trzy tygodnie temu (idealny czas aby choroba mogła się "wykluć"). Wykręciliśmy go w wierze, że nic jej nie będzie... pomyliliśmy się...

Kleszcz w ciele psa

W nocy z soboty na niedzielę Daffi wylądowała w szpitalu dla zwierząt z podejrzeniem Babesziozy. Ja do tej pory myliłam tą chorobę z Boreliozą ale okazuje się, że to zupełnie coś innego...i wiem, że już nigdy jej z niczym nie pomylę...
Babeszioza to choroba bardzo groźna, która zignorowana doprowadzi do śmierci waszego pupila w męczarniach...

Jak się zarazić Babeszjozą?

"Kleszcz przyssany do zwierzęcia wprowadza do jego krwiobiegu chorobotwórcze pierwotniaki babeszjozy, które atakują krwinki czerwone. Pierwotniaki te przenikają do wnętrza zaatakowanej komórki, gdzie ma miejsce ich gwałtowne rozmnażanie. W efekcie dochodzi do rozerwania krwinki i pasożyt atakuje kolejne krwinki czerwone. W wyniku tego procesu dochodzi do reakcji łańcuchowej, która prowadzi do zniszczenia znacznej części krwinek czerwonych i tym samym do anemii. Dochodzi do znacznego uszkodzenia narządów wewnętrznych, w szczególności nerek i wątroby. Dodatkowo mogą wystąpić silne zaburzenia pracy układu krążenia, a także żółtaczka. Nieleczona babeszjoza najczęściej prowadzi do śmierci zwierzęcia."
(źródło Wikipedia)



Jak się zorientowaliśmy, że coś jest nie tak?

Jeszcze rano sunia wyszła jak zawsze na spacer, ale od południa stawała się coraz bardziej osowiała, popołudniowy spacer był bardzo krótki. W domu leżała cały czas na posłaniu, nie wstawała nawet przy dźwięku otwieranej lodówki, co w jej wypadku świadczyło, że jest bardzo źle... Miała mętne i zaspane oczy położyła się na posłaniu i już nie chciała wyjść na spacer po 20.00. Ginęła w oczach... Gdy uspałam dzieci podjęliśmy decyzje, że nie należy czekać do rana, mąż zniósł Dafii do auta (pies nie miał siły chodzić, nawet się podnieść) i pojechałyśmy do kliniki weterynaryjnej.
W klinice okazało się, że pies ma wysoką temperaturę (ponad 41 stopni), Pani doktor podłączyła jej kroplówkę z płynami fizjologicznymi i lekiem przeciwgorączkowym.


Golden Retriever pod kroplówką w klinice weterynaryjnej

Pani doktor zrobiła badania krwi, okazało się, że na 300 czerwonych krwinek, które pies powinien mieć w próbce przeznaczonej do badania Nasza Daffi ma zaledwie 34. 
Daffi została w klinice pod kroplówkami do niedzieli rano (wtedy ją odebraliśmy) ale wczoraj wieczorem odwieźliśmy psa z powrotem na całą noc na kroplówki...
Gdy była w domu dwa razy wstała, żeby się napić, ugotowałam jej mięsa, żeby cokolwiek zjadła bo sucha karma nie wchodziła w grę... Na siusiu wyszłyśmy dwa razy, resztę dnia Daffi spędziła na posłaniu przed wieczorem dysząc bardzo głośno (pewnie z powodu gorączki, która powróciła). Teraz gdy piszę tego posta Nasza sunia jest w klinice, mam ją odebrać ok. godziny 9.00

Daffi w domu

Czy jest jakiś skuteczny środek przeciwko kleszczom?
Przeciwko chorobom przenoszonym przez te pajęczaki?
Słyszałam o tabletkach doustnych raz w miesiącu, że podobno są skuteczne, ale muszę się dopytać...
Coś ktoś?
Musimy coś zrobić z kleszczami (może powinniśmy powrócić do wypalania traw!!!) bo to pasożyty, które teraz zjadają Nasze psy ale później wezmą się za Nas... 

Pozdrawiam
M


poniedziałek, 2 marca 2015

Uwaga Kleszcze!

Nie wiem, ale gdy byłam dzieckiem biegałam po lasach, łąkach sadach i nigdy ale to nigdy nie widziałam na oczy kleszcza. A przecież bawiłam się z psem podwórkowym, wchodziłam do jego budy i udawałam, że to mój domek, hodowałam koty i przenigdy nie zetknęłam się z tym obrzydliwym pajęczakiem.
Czy to możliwe, że kleszcze pojawiły się niedawno?
A może to wina niewypalanych łąk i suchych traw, siedlisk tego potworzastego małego krwiopijcy...? Zapewne coś w tym jest...
Piszę o kleszczach ponieważ w sobotę mój mąż wziął Daffi na spacer, piękna "wiosenna" pogoda sprzyjała wyprawom w podmiejską dzicz na tzw. pola (tereny nieuprawiane, nad rzeką, zarośnięte i całkiem niedaleko.) Gdy wracał zdjął z Naszej suni sześć kleszczy, ja w domu wiskając psa zdjęłam cztery kolejne (na szczęście pajęczaki nie były wbite, ale zakopane w grubej sierści Goldenki).
To, że kleszcze nie były wbite jest też zasługą dobrej obroży przeciw pchelno-kleszczowej, dzięki niej pasożyty są otępiałe i nie wiedzą co robić, gdzie i jak się wbić...aż w końcu zasychają ... (tak, tak parę razy znaleźliśmy w sierści Daffi zaschnięte osobniki).

 Za jakiś czas zawołał mnie Franio:
-"Mamo pająk chodził mi po ręku, jest na kanapie!!!"
Wiedziałam co to oznacza...kleszcz w domu... to prawie tak jak wąż w domu, nigdy nie wiesz kiedy zaatakuje!
Szybko znalazłam pajęczaka, zabiłam i utopiłam w toalecie...
Tego brakowało, zabrałam się do przeglądania dzieci i odkurzania (żeby w razie czego wciągnąć kleszcza do odkurzacza)  Daffi była jeszcze wiskana ze trzy razy, czysto, odetchnęłam z ulgą...



Uważajcie, jest ciepło i sucho, idealne warunki dla wygłodniałych kleszczy...

Spacer 

Miłego dnia

M

sobota, 3 stycznia 2015

Wstydliwe pytanie...

Mam takie jedno wstydliwe pytanie...
To pytanie kieruję do wszystkich posiadaczy psów...
...
...

Czy Wasze psy też zjadały kupy? Wszystkie, jak leci, po kolei...

Ona wie, że widzimy, wie, że będziemy na nią źli ale gdy tylko zauważy, że my zauważyliśmy pożera to świństwo jeszcze łapczywiej a następnie przychodzi gdy ją wołamy z podkulonym ogonem... heh...
Ręce opadają...

Potrafi przez dwa dni nie jeść karmy ale na spacerze zjada wszystko co jej wpadnie w zęby... Fuuuu!!!
Taka piękna a taka obrzydliwa...

Golden Retriever



Pozdrawiam

M




środa, 17 września 2014

Jak szybko pies dochodzi do siebie po sterylizacji?

Dużo wody upłynęło w Naszej rzece Jeziorce odkąd Daffi była poddana zabiegowi sterylizacji... Dni minęło dokładnie 15. a śladu po tym jak kiepsko się czuła i jak słabo wyglądała gdy wróciła po zabiegu nie ma.

Zabieg trwał trzy godziny, Daffi wróciła do domu tuż przed Naszym (moim i Janka) wyjazdem na wieś. Była tak skołowana, że nie poznałam własnego psa, a do tego jęczała przeraźliwie... Położyła się na swoim posłaniu i leżała...
Janek chciał się do niej przytulać lecz za każdym razem gdy zbliżył się do suni słyszał głośne i stanowcze: "niewolno, Daffi źle się czuję".
Jakie ja miałam wyrzuty sumienia (gdy wróciła), potworne i niewytłumaczalne... Gdy głaskałam ją przed odjazdem czułam się winna tego jak ONA się czuje i jak wygląda...

Gdy wróciliśmy z Jankiem do domu (po czterech dniach) sunia wyglądała już o niebo lepiej. Bawiła się, skakała, widać było, że chciałaby wrócić do wcześniejszego trybu spacerowego... ale niestety zalecenie po zabiegu "ograniczenie ruchu przez 14 dni". Ciężko jest wytrzymać bez długich spacerów gdy jest się młodą zwariowaną Goldenką...

Dzisiaj wygląda na to, że operacja się udała, sunia czuje się dobrze, wychodzimy jak dawniej, tylko boję się spuszczać ją ze smyczy...
Dlaczego?
Bo ostatnio szczeka na ludzi, nie na wszystkich ale na tych którzy akurat pojawią się w pobliżu gdy Janek zapłacze... mam wrażenie, że Daffi broni Naszych dzieci, że gdyby była taka potrzeba rzuciłaby się za nimi w ogień...
To byłoby Nas dwie...

Daffi i Janek

Dobrej nocy

M

poniedziałek, 1 września 2014

Czy sterylizacja jest potrzebna?

Nadszedł moment, kiedy będziemy sterylizować Naszą sunie... Daffi (nasza goldenka) ma już ponad rok i zbieramy się z tym zabiegiem co najmniej od miesiąca (zawsze coś Nam przeszkadzało) ale wydaje się, że już nie ma ucieczki...
Mamy datę.
Zabieg sterylizacji odbędzie się jutro w samo południe.

Jak przygotować sukę do sterylizacji?
Dziś (dzień przed zabiegiem) pies może jeść tylko do 20.00, później odstawimy jej miskę z karmą. Pić wodę może jutro do dwóch godzin przed zabiegiem. Do tego miała robione badania krwi i wymaz...

Martwię się o nią, to będzie operacja i chociaż wszyscy mądrzy tego świata twierdzą, że to zabieg bezpieczny i że dzięki niemu Daffi będzie zdrowsza to boję się okropnie...
Mam wrażenie, że czegoś ją pozbawimy, że pozbawimy ją radości jaką niesie za sobą macierzyństwo (wiem, wszyscy mądrzy twierdzą, że psy/suki nie mają instynktu macierzyńskiego a swych pociech chcą pozbyć się jak najprędzej...), że pozbawimy ją pieskowej kobiecości (jeżeli wiecie co mam na myśli...), że po tym zabiegu świat dla Naszej Daffi nigdy nie będzie już taki sam...
Pomimo tych wszystkich wątpliwości zdecydowaliśmy się na zabieg sterylizacji...
Trzymajcie kciuki aby wszystko poszło jak należy...

Zabieg będzie trwał trzy może cztery godziny, w tym czasie nie będzie Nas przy niej, gdy Daffi wróci do domu nie zastanie w nim ani mnie ani Janka (zabieram go do babci aby jej nie męczył). Sunia będzie potrzebowała spokoju aby dojść do siebie...

Janek i Daffi

Jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie? 
Czy Wasze sunie długo dochodziły do siebie po zabiegu?
***

Dobrej nocy

M

niedziela, 3 sierpnia 2014

Czemu Golden Retriever tarza się w kupach?

Czy Wasze psy też tarzają się w kupach?
Ja już naprawdę nie mogę... Ręce opadają...
Nasza roczna goldenka robi to notorycznie... Już myślałam, ze wyrosła, że zmądrzała bo ostatnio jej się nie zdarzało a tu...
Masz babo placek... Daffi postanowiła Nam przypomnieć o tym, że kupy to jej żywioł, jej nałóg, silniejszy od perspektywy kary...
A zaczęło się to tak...

W poniedziałek zmęczona upałem w mieście postanowiłam (ku radości męża) wyjechać na wieś. Zapakowałam dzieci, psa, całą torbę lekarstw (Janek dostał gorączki) i ruszyliśmy w drogę... U mamy byliśmy około 15.00, temperatura na zewnątrz cały czas ponad trzydzieści stopni...masakra...

Gdy wysiedliśmy z samochodu (ku niezadowoleniu mamy, że z psem) dostałam przestrogę od mamy, żebym uważała na Daffi bo nawiozła swoje kwiaty obornikiem (dla niewtajemniczonych; kupami krów), pomyślałam; przecież sunia się już nie tarza, machnęłam ręką i weszłam do domu aby wnieść rzeczy. Nie było mnie trzy minuty, gdy wyszłam na podwórko zobaczyłam moją psinę....

Golden Retriever wytarzany w kupie (jestem Goldenem i wszystko mi wolno ;-P)

Czemu ten piękny psiak ma potrzebę tarzania się w odchodach?!!!! Myślałam, że ją zabiję... Jak mogła!!! ;-/ Zawiodłam się... Kara była okrutna i długa...  Po tym jak ją wyprałam i skrzyczałam zdzierając sobie gardło musiała odpokutować przywiązana do drzewa... 

Pies podczas kary

Zawiodłam się na niej... 
Pocieszające jest to, że sunia przez kolejne pięć dni nie zrobiła mi już takiego numeru ;-)

Co robicie gdy Wasz pies wytarza się w kupie? 
Czy to jej przejdzie z wiekiem?

Pozdrawiam wakacyjnie

M

środa, 16 lipca 2014

Jak schłodzić piwo bez lodówki?

Jak schłodzić piwo w upalny dzień gdy nie ma pod ręką lodówki?
Mój mąż robi to tak ;-)
Zabiera psa na spacer, idą w ustronne miejsce, Daffi kopie dół bo przecież gorąco... i już, relax...;-)


Eco lodówka


Dobrej i chłodnej nocy 

M

sobota, 12 lipca 2014

Wycieczka nad Liwiec do Urli

Zeszły tydzień spędziliśmy na wsi. Było tak gorąco, że czasem niewiedzieliśmy gdzie się schować i jak się schłodzić. Dzieci miały basen ale co z nami dorosłymi? Padł pomysł aby pojechać nad rzekę... a jeżeli nad rzekę to tylko nad Liwiec do Urli.
Byliśmy tam dwa razy, woda ciepła i nie za głęboka (chociaż były miejsca gdzie woda dosięgała do pasa). Nad rzeką tłum spragnionych orzeźwienia rodzin z dziećmi. Były też dzieci kolonijne ;-) bo Urle to przede wszystkim  miejscowość wakacyjna z bardzo dobrze rozwiniętą bazą noclegową. 

Liwiec przepływający przez Urle i mokry Golden Retriever

Franek uczył się pływać, Janek brodził na brzegu przesypując mokry piasek w palcach, a Dafii...? 
Daffi miała raj! Patyki, woda i błoto to jest to co Nasza sunia lubi najbardziej. 
Co prawda musieliśmy trzymać ją z dala co od niektórych ale wyhasała się za wszystkie czasy... 

Mokra Daffi i jej patyk na brzegu rzeki

Zapach mokrego psa w samochodzie...
bezcenne...

Miłego dnia

M

piątek, 4 lipca 2014

Nasza Goldenka skończyła rok

Nasza sunia ma dziś urodziny w związku z tym zabraliśmy ją do weterynarza i wyskoczyliśmy z dwóch stówek ;-) Okazało się, że sunia nie może mieć zabiegu sterylizacji dopóki nie wyleczymy brzuszka z zapalenia skóry, do tego antybiotyk i specjalne kąpiele... (chciało się mieć psa...)

Ale nie o tym chciałam napisać, chciałam napisać o tym jak się do Nas przywiązała i jak my przywiązaliśmy się do niej. Jak piszczy gdy wracamy do domu i patrzy tym swoim wzrokiem zbitego psa gdy wychodzimy. Jakie mam ogromne wyrzuty sumienia gdy nie mogę z nią wyjść na dłuższy spacer. Jak staje się zazdrosna gdy inne psy przychodzą aby się z Nami przywitać i szczeka gdy za drzwiami słychać niepokojące szumy. Jak gra i kiwa się z Frankiem w piłkę nożną. Jak dzielnie znosi pieszczoty Jaśka (nie zawsze miłe i delikatne).
Ona jest Nasza a my jesteśmy jej...  Wszystkiego najlepszego psinko!!!

Golden Retriever z patykiem 

Dobrej nocy
M

wtorek, 24 czerwca 2014

Mój mąż rzuca palenie, chyba się wyprowadzę...

Mówią, że pierwszy kryzys w małżeństwie pojawia się po pięciu latach (to by się zgadzało...) jednak w tym przypadku to nie do końca to...
Mój mąż od soboty nie pali ( nie pali to może zbyt dużo powiedziane bo przestawił się na elektronicznego papierosa) w każdym razie przestał palić tradycyjne papierosy (a tak lubiłam podebrać mu czasem jedną sztukę i zapalić na balkonie...).
Odczuwam to na własnej skórze, odezwać się do niego nie można... Nawet Daffi omija pana okrągłym łukiem (ale te psy są mądre...)
Chyba się wyprowadzę, ale gdzie? Do mamy!
Ale ona też właśnie odstawiła... (nie pali od zeszłego czwartku)...
Z dwojga złego wolę humorki męża

A Ty sunia nic się nie martw, już ja mam na niego kobiece sposoby ;-)

Miłego dnia

M

czwartek, 12 czerwca 2014

Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w Brazylii

Stało się, rozpoczęły się Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w Brazylii.
W związku z tym po mieszkaniu turlają się wszystkie piłki jakie tylko można było wyjąć z szafek i szufladek. Wszystkim moim chłopakom udziela się atmosfera tego piłkarskiego święta. Nawet Daffi podziela ten entuzjazm ;-)
Mąż wlepiony w ekran komentuje każdą akcje na boisku podczas meczu otwarcia: Brazylia - Chorwacja.
Nie wiem jak przeżyję ten miesiąc...

Daffi i Janek bawią się piłką

Kto zdobędzie mistrza? Wiele bramek padnie zanim się dowiemy...

a Daffi przez ten miesiąc skazana będzie na wieczorne spacery tylko ze mną... ;-)

Dobrej nocy
M

wtorek, 3 czerwca 2014

Spacery z Golden Retrieverem

Ile razy w ciągu dnia i na jak długo wychodzicie ze swoim pupilem?
U Nas odbywa się to dosyć standardowo, czyli szybki 10-15 minutowy spacer rano i wieczorem (mąż) i dłuższy spacer popołudniowy (ja). Biorę wtedy Janka w wózek, Franka na rower (gdy nie chodzi do przedszkola), sunię na smycz i idziemy do parku. Daffi czeka na to wyjście (mam wrażenie, że od momentu porannego spaceru) jeżeli czasem zdarzy się, że wyjść z nią nie mogę psina chodzi za mną patrząc tymi swoimi wielkimi brązowymi oczami ... Lubię te wyjścia... Codziennie nawiązuje nowe znajomości, poznaję psy, uczę się nazw nowych ras i ich nawyków...

Ostatnio podczas spaceru zobaczyliśmy coś pięknego, para łabędzi i pięć młodych... Ojciec gdy dostrzegł psa zaczął groźnie syczeć, nie czekałam długo zabrałam dzieci i Daffi w bezpieczniejsze miejsce.

Łabędzie 

Spacery po parku są fantastyczne, co najbardziej w nich lubię? Spokój, zapach skoszonej trawy, chwile gdy Jasio przygląda się ptaszkom i listkom szumiącym na wietrze, moment gdy rzucam Daffi patyk i Janka rechoczącego w głos, Frania wspinającego się na powalone drzewo i robiącego rowerowe drifty ;-) 
Doceniam te magiczne chwile, wiem, że są tylko Nasze i nigdy nie wrócą... 

Wczoraj podczas takiego właśnie spaceru rozczulił mnie jeden obrazek...

Spacer w parku

Wiem, że nie powinnam fotografować ludzi z ukrycia, ale nie mogłam się powstrzymać...

M

czwartek, 29 maja 2014

Janek czyścioszek

Nasz Janek robi się coraz bardziej kontaktowy (ma już rok i trzy miesiące) fajnie gaworzy i dużo rozumie. Dziś postanowił pójść w ślady mamy i posprzątać ( w końcu się chłopak naoglądał...) Ściągnął ścierkę do wycierania sztućców i uderzył w stronę leżącej suni... Stałam osłupiała i robiłam zdjęcia...

Jasio czyści Daffi łepek

Jasio czyści Daffi ząbki

Jasio czyści Daffi grzbiet

Jak on ją dzisiaj wymordował... Ale Daffi to nie przeszkadzało...


...a na końcu przytulaski... 

Sunia zniosła to dziecięce okazywanie miłości przez Jasia bardzo dzielnie. Czasami zastanawiam się co sobie myśli Daffi kiedy męczy ją ten Nasz brzdąc, a przecież potrafi ugniatać jej uszy, wsadzać palce do Nosa i pyska, ciągnąć za ogon...
Sunia jest wspaniała, myślę, że Janek dużo zyskuje wychowując się i dorastając razem z nią (w końcu jest od niego młodsza o zaledwie pięć miesięcy). Obserwujemy jak razem rosną każdego dnia.


M

poniedziałek, 26 maja 2014

Jak Golden Retriever radzi sobie z upałami

Nie macie wrażenia, że przesuwają Nam się pory roku? Jest maj a gorąc jak kiedyś w lipcu i sierpniu. Mamy lato tej wiosny, ale mi to zupełnie nie przeszkadza.
Gorzej niż ludzie z upałami radzą sobie zwierzęta.
Niektóre bez dostępu do wody pitnej i kawałka cienia...
Ostatnio  spacery popołudniowe robimy troszkę później niż zwykle, nie da się wychodzić z sunią przy pełnym słońcu, sunia męczy się szybko i widać, że spacer nie jest dla niej przyjemnością a jedynie męką...
Nasza sunia uwielbia wodę, nie przepuści żadnej kałuży. Nauczyłam się już, że gdy przechodzimy obok stawu w parku nie mogę spuścić jej ze smyczy bo leci do wody na oślep... Ostatnio wyszła na spacer z mężem odkrywając tereny nieznane...

Spacer z sunią

Okazało się, że Nasza mała rzeczka płynąca tuż obok osiedla (na którym mieszkamy) jest rajem dla wydr ;-) Właśnie za taką wydrą puściła się Nasza sunia w pogoń...

Mokry Golden Retriever

Ach jaka ona była mokra... a jaka zadowolona ;-) Szczęśliwy Golden to mokry Golden ;-)

Miejsce przepiękne, tak blisko Warszawy...

Rzeka Jeziorka

Dla zainteresowanych, Jeziorką można spłynąć kajakiem ;-)

M



piątek, 2 maja 2014

A Wy jak spędzacie majówkę?

Majówka.
Nigdy nie wiemy gdzie pojechać i co ze sobą zrobić. Odkąd mamy psa odpuszczamy długie wyprawy (przynajmniej na razie). Zazwyczaj lądujemy u rodziców (bo tam czujemy się jak w domu) lub jeździmy odwiedzić rodzinę w Kaliszu bądź pod Toruniem. Długie wolne dni sprzyjają rodzinnym spotkaniom. W tym roku pierwszego maja wylądowaliśmy u rodziców. Pies się wyhasał, dzieci wywściekały na świeżym powietrzu. Matka (a przede wszystkim babcia) w końcu musi się pogodzić z tym, że szczęśliwe dzieci to brudne dzieci ;-)


Janek i sunia na górze piachu (piaskownica była rozstawiona tuż obok)

Janek i Franek traktorzysta


Nasza goldenka bawiąca się w piasku

A my dorośli? Spędziliśmy dzień spoglądając jednym okiem na bawiące się dzieci, drugim na otaczającą nas przyrodę. Rozkoszowaliśmy się słońcem (bo według prognozy następnego dnia miało zniknąć) i przygotowanymi przysmakami (jak na dorosłych przystało).
To był miły dzień...

sobota, 26 kwietnia 2014

Ślimak ślimak pokaż rogi...

Dziś sobota, deszczowa sobota... Rano spacer z psem i wszędzie ślimaki. Ślimak tu ślimak tam, ślimak ślimakiem na ślimaku... Zatrzęsienie winniczków...

Winniczek na ulicy

Mój mąż wspominał, że jego tata (w czasach gdy w sklepach nic nie było a jak było to na kartki) zbierał winniczki i przyrządzał z nich zupę. Według wspomnień mojego męża okropną, cuchnącą zupę, którą wszyscy musieli zajadać. I nikt nie odszedł od stołu dopóki talerz nie był pusty...
Swoją drogą próbowaliście kiedyś zrobić coś z winniczków? Ten francuski przysmak mamy w zasięgu ręki, ślizga się po naszych ulicach, zjada nasze plony a my zbieramy winniczki i eksportujemy do Francji zamiast włączyć je do naszego jadłospisu.
Mam wrażenie, że jest w nas coś co nie pozwala (bez wyrzutów sumienia) przyrządzać tych małych istot, coś co różni Polaków od Francuzów i nie chodzi tylko o odmienną kulturę jedzenia. Tu chodzi o całą masę różnic związanych z Naszym pochodzeniem, klimatem, historią. Wyobraźcie sobie polskiego XVIII wiecznego szlachcica, który zamiast dzikiego wieprza (którego sam wcześniej upolował) na kolacje zajada winniczki...
No way....

Ślimak winniczek i Golden Retriever (tu widać jak wyrośnięte są te okazy)

"Ślimak, ślimak pokaż rogi dam Ci sera na pierogi, jak nie sera to kapusty od kapusty będziesz..." Zdrowy!!! (przyp. Franek ;-)

Dobrej nocy
M

piątek, 25 kwietnia 2014

Golden Retriever - pies wyjątkowy i błotny ;-)

Nasza sunia to dziewięciomiesięczny Golden Retriever. Jest z Nami od prawie dwóch miesięcy. Odkupiliśmy ją od ludzi, którzy musieli oddać sunię gdyż ich dziecko uczuliło się na sierść. Pojawiła się u Nas po bardzo długich nocnych małżonków rozmowach. Ja chciałam bardzo, On nie mógł się przekonać, w końcu po... łkaniach w poduszkę, oczach kotka ze Shreka... udało się!!! Mój mąż w głębi duszy też bardzo chciał ale bał się obowiązków związanych z psiną: sierść w domu (odkurzanie codziennie), spacery (przynajmniej trzy razy w ciągu doby), weterynarz (trzeba dbać o zdrowie i kontrolować regularnie jego stan), dodatkowe wydatki (karma, środki na kleszcze, pchły itp.)
Koniec końców do Naszego domu trafiła wspaniała, młoda i zadbana sunia. Łagodna jeżeli chodzi o zabawę z dziećmi, szalona jeżeli chodzi o zabawę z innymi psami. Niesamowite jest w niej to, że doskonale wie kiedy może zachowywać się jak wariatka a kiedy powinna się wyciszyć, uspokoić i wyluzować... Potrafi przyjść i położyć łeb na kolanie gdy jest mi smutno, wylizać Frankowi rankę gdy się skaleczy (wtedy rzecz jasna ranka szybciej się goi) czy znosić cierpliwie poranne przytulanki Janka.

Widok merdającego ogona rano - bezcenne ;-)

Spacer po parku, odpoczynek w kałuży (sunia wyglądała później jak diabeł, trzeba się liczyć z kąpielą po powrocie do domu)

Dobrej nocy
M