Nasza zastawa, moja obstawa

Nasza zastawa, moja obstawa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprzątanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprzątanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 maja 2015

Gdy nie ma taty w domu.... ;-)

Siedzę na kanapie i sama w to nie wierzę, ale nie mam siły się podnieść aby zganić Jaśka, nawet nie chcę tego robić bo znowu zacznie się drzeć w niebogłosy a ja spokoju potrzebuję...spokoju chociaż przez chwilę...
A wiecie co On wyrabia? Rzuca Daffi po całym domu jej sucha karmę, a Ona zjada wszystko co Jasio jej rzucił (dziwne bo z miski nie zjada). I do tego gada po swojemu kosmicznemu "tletletle, te" Jasio gada oczywiście. Znowu pobiegł do miski...no nie...A miałam dziś posprzątać bo mąż na wyjazdach i sama z dziećmi i psem zostałam ale tak jakoś ciężko się zebrać. Obiad się gotuje...Sam i pranie się samo pierze a ja siedzę i jak na matkę przystało kawę piję bo od 5 rano gdy męża wypuściłam z domu jam na nogach...A Nasz salon wygląda dziś jak fabryka klocków LEGO, zaczynam się zastanawiać czy przypadkiem nie włączyć telewizora...
NIEEEEEEEEEEEEEEE... miło jest ;-)

Franek i Janek podczas zabawy w domu

Najgorsze jest to, że tata dziś wraca i wszystko to trzeba będzie za chwilę posprzątać...
HAHA,
ciekawe...

A Wy jak spędzacie piątkowe popołudnie? ;-)

Pozdrawiam
M

sobota, 17 stycznia 2015

Sprzątanie po choince

Jak tam Wasza choinka? Stoi jeszcze? czy może dawno już rozebrana?
Nasza choinka stała do zeszłego tygodnia, sypała się okropnie, była już sucha jak wiór i o ile wniesienie choinki i obsadzenie jej w stojak to zadanie dla mojego męża tak pozbycie się jej z domu w tym roku przypadło mi...
Aby ją wynieść nie zostawiając na całej klatce suchych kolek musiałam ogolić drzewko tzn. poobcinać sekatorem gałązki i wrzucić je razem z kolkami do plastikowego worka.

Proces ścinania gałązek

Gałązki były tak suche, że za sprawą dotknięcia robiły się całe gołe, opadały z kolek.

Dywan z kolek w Naszym domu 

Teraz w Naszym salonie stoi długi badylo-drąg, który czeka aż go "ktoś" hmm hmm... wyniesie ;-) Mam nadzieję, że nie będzie straszył do wiosny ;-)

Wspomnienie choinki czyli to co zostało ze świątecznego drzewka...

Tymczasem zaczęły się ferie zimowe...W tym roku póki co bez śniegu, na dworze słonecznie i ciepło (temperatury na plusie) czyżby wiosna się pośpieszyła?!

Miłego weekendu

M

sobota, 29 listopada 2014

Przedświąteczne porządki czas zacząć ;-)

Szaro, buro i ponuro i tylko myśl o Świętach Bożego Narodzenia rozjaśnia te jesienne dni ;-) Nie mogę się doczekać (jestem jak dziecko) ale uwielbiam ubierać choinkę, piec ciasta, przygotowywać te wszystkie Wigilijne specjały...a nawet sprzątać ;-) Z dwójką dzieci w domu (Franek i Janek chorzy) nie jest to może najłatwiejsze ale odpowiednie podejście do sprawy pozwala na odrobinę spokoju. Zauważyłam, że moi chłopcy, w szczególności Franek bo Jasio na razie powtarza po starszym bracie, lubi angażować się w porządki domowe. Widzę uśmiech na jego twarzy gdy daje mu ścierkę i zadanie do wykonania ;-) Wczoraj musiał ponaklejać pod nogi nowe filce i umyć wszystkie krzesła. Zrobił to wzorowo, tylko gdy on naklejał filcowe podkładki Jasio chodził i próbował je pozrywać ;-P psikus!
W sumie wyszło bardzo dobrze, krzesła dawno nie były tak czyste ;-) a kurze wytarte (patrz Janek).

Janek i Franek pomagają w porządkach domowych

Franio wyciera krzesła


A mama? Mama mogła w tym czasie wejść na blat kuchenny i wytrzeć szafki. Przy okazji dowiedziałam się od Frania:
"Mamo ja też potrafię tam wchodzić ;-), wchodzę tam czasem po cukierki"
" A jak tam weszłaś? po klamkach? Bo ja wchodzę po klamkach "
No i wydało się ... ;-)

W tym całym przedświątecznym zamieszaniu pamiętajcie:
 "Dom to nie muzeum!"
Nie przesadzajcie z tym sprzątaniem ;-P!

Miłego dnia

M



wtorek, 4 listopada 2014

Wypadek w rodzinie

Znowu poniedziałek, dzieci w domu na obserwacji, mąż wpatrujący się w komputer i ja gdzieś krzątająca się pomiędzy kuchnią a oknami, które postanowiłam dziś umyć...
Oczywiście w międzyczasie skończyły się ręczniki papierowe więc okna umyte tylko z jednej strony, wschodniej, na zachodzie mieszkania bez zmian...
Dzięki temu mam chwilę aby coś napisać...

Smutno mi  i to bardzo, syn mojej siostry miał wypadek samochodowy... Ciągle o nim myślę, ma dopiero 17 lat i leży właśnie w stanie ciężkim na OIOM-ie czekając na operacje... Wszystkiego dowiedziałam się chwilę po tym jak napisałam ostatniego posta, 1. listopada..., zadzwoniła do mnie mama...
Jedna chwila, jedna zła decyzja i konsekwencje, które będzie odczuwał przez całe swoje przyszłe życie... W samochodzie, do którego wsiedli siedziało już pięć osób... moja siostra dowiedziała się o wypadku o 7 rano gdy przyszła do niej policja... Wcześniej nie potrafili ustalić jego tożsamości, nie miał przy sobie żadnych dokumentów...
Nawet nie wiedziała, że nie wrócił na noc, miał przecież pójść spotkać się z kolegą i wrócić przed północą...

Wiele czasu minie zanim mój siostrzeniec wróci do stanu sprzed wypadku...

Łez też popłynie morze...

Anglia, jesień 2007


M


czwartek, 29 maja 2014

Janek czyścioszek

Nasz Janek robi się coraz bardziej kontaktowy (ma już rok i trzy miesiące) fajnie gaworzy i dużo rozumie. Dziś postanowił pójść w ślady mamy i posprzątać ( w końcu się chłopak naoglądał...) Ściągnął ścierkę do wycierania sztućców i uderzył w stronę leżącej suni... Stałam osłupiała i robiłam zdjęcia...

Jasio czyści Daffi łepek

Jasio czyści Daffi ząbki

Jasio czyści Daffi grzbiet

Jak on ją dzisiaj wymordował... Ale Daffi to nie przeszkadzało...


...a na końcu przytulaski... 

Sunia zniosła to dziecięce okazywanie miłości przez Jasia bardzo dzielnie. Czasami zastanawiam się co sobie myśli Daffi kiedy męczy ją ten Nasz brzdąc, a przecież potrafi ugniatać jej uszy, wsadzać palce do Nosa i pyska, ciągnąć za ogon...
Sunia jest wspaniała, myślę, że Janek dużo zyskuje wychowując się i dorastając razem z nią (w końcu jest od niego młodsza o zaledwie pięć miesięcy). Obserwujemy jak razem rosną każdego dnia.


M

środa, 16 kwietnia 2014

Mama pełną gębą

Od kiedy moje życie zmieniło bieg i zamiast do pracy biegam między kuchnią a łazienką zahaczając o pokój dzieci (czasami też pobiegnę na zakupy lub na spacer z psem ;-) odkrywam w sobie wcześniej uśpione talenty.
Potrafię na przykład zmienić Jaśkowi pieluchę z zamkniętymi oczami, wnieść na pierwsze piętro trzy torby z zakupami, Janka na rękach (bo przecież leniuszek nie chce chodzić)  i jednocześnie prowadzić psa na smyczy.
Mamo, nauczyłam się cerować (ładnie a nie tylko "na okrętkę" ;-) i potrafię naszyć eleganckie łaty na kolanach (czy Wasi synowie też dziurawią spodnie na potęgę?)
Już wiem, że wołowiny przed smażeniem się nie soli i że gdy przesadzasz kwiatki nie możesz uciąć im korzeni (bo nie mieszczą się do nowej doniczki) z nadzieją, że odrosną (biedna palma...)

Można śmiało powiedzieć, że od kiedy stałam się pełnoetatową mamą jestem bardziej niż kiedykolwiek śpiąca?! (też ale o tym w kolejnym poście ) zorganizowana, punktualna i uporządkowana. Dużo czytam (książek dla dzieci), zdrowiej się odżywiam (bo gotuje pod dzieci), oglądam dużo pozytywnych, kolorowych programów (moje ulubione Sezamki) i uczę się nowych piosenek np. "Dziadek Lulka farmę miał".

Super Grover i Elmo


A teraz gdy dzieci już śpią mogę cichutko zanucić pod nosem
 "Kocham ten stan, zupełnie sam na sam..."

Dobranoc
M

piątek, 11 kwietnia 2014

Moja przyjaciółka szczotka, mój przyjaciel mop

Dzisiaj troszkę o przyjaźni ale nie o tej ważnej (na nią przyjdzie pora...) ale o tej jaka mam wrażenie łączy mnie coraz mocniej z przedmiotami użytku codziennego ;-)

Umawiamy się zazwyczaj w piątki (ale zdarzają się wspólne tańce nie tylko przed weekendem).
Ostatnio odkryłam że codzienne odkurzanie nie jest złem koniecznym lecz normą do której będę musiała przywyknąć, bez której moje mieszkanie byłoby jednym wielkim kłakiem ;-) A mój odkurzacz jest najlepszy na świecie (przed pojawieniem się psa, tego nie doceniałam) i mówię to zupełnie świadomie.
Nie jestem pedantką, nie jestem też "Perfekcyjną Panią Domu" (chociaż bardzo chciałabym być...) ja po prostu jestem żoną i matką, która lubi gdy podłoga się nie lepi, gdy kurz się nie panoszy i gdy chłopcy tarzają się po czystym dywanie.
Ok, muszę kończyć bo zaczynam mówić jak moja mama!!!!

Niestety, prawda jest taka, że: "Punkt widzenia zmienia się w zależności od punktu siedzenia..."
a mój stołek ustawiony jest teraz w miejscu z którego poza moimi chłopakami świata nie widać...

Od lewej: Janek i Franek, molo w Sopocie luty, 2014

A jeżeli zamienię się przy tym w sprzątającego garbatego robota...?!
Zrobię wszystko, żeby  tak się nie stało...i Wy mi w tym pomożecie!

;-*
M.