Nasza zastawa, moja obstawa

Nasza zastawa, moja obstawa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niezwykłe miejsca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niezwykłe miejsca. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lipca 2016

Janek i dinozaury

Nie pamiętam aby Franka interesowały dinozaury. Ciągle były tylko samochody i wyścigi i budowanie garażów i parkingów dla aut ;-) z klocków z pudełek ze wszystkiego...
Janek natomiast piszczy gdy widzi "Andy i przygody prehistorii", "Andy i dinozaury", ciągle każe sobie czytać jedną i tą samą książkę (Encyklopedie dinozaurów)... i bawi się w podróżnika, odkrywcę... Biega z tą swoją lornetką i plastikową krótkofalówką udając, że widzi stada prehistorycznych gadów ;-)
Wiem już jak wygląda jaszczur kolczasty i mamut włochaty i że Triceratops to pradziadek nosorożca (naprawdę?! ;-P)
Janek - mały paleontolog ;-)

Te jego dinozaurowe obsesje pchnęły Nas niedawno do Parku Dinozaurów w Bałtowie.




Janek i Franek w Bałtowie

Było naprawdę fajnie ;-)
Bo Bałtów to nie tylko dinozaury ale też zwierzyniec, park miniatur, konie, wesołe miasteczko i wiele atrakcji, których nie udało Nam się zwiedzić podczas parogodzinnej wycieczki (z psem;-). 
Nie wszędzie pies w Bałtowie jest mile widziany... co zrozumiałe ze względu na mieszkające tam zwierzęta.

Pozdrawiam
M



czwartek, 5 maja 2016

Promem Karczew - Gassy przeprawa przez Wisłę

Nie trzeba daleko jechać aby przeprawić się promem przez rzekę. 
Prom Karczew - Gassy kursuje sezonowo (od wiosny do jesieni) skracając podróżnym czas jaki mieliby poświecić aby dojechać na drugą stronę Wisły. (Do tej pory mieszkańcy gmin i powiatów leżących po dwóch stronach rzeki mieli do wyboru most Siekierkowski w Warszawie (oddalony o ponad 20 km) lub most w Górze Kalwarii (15 km). Prom znacznie ułatwia dojazd do Karczewa czy Otwocka.) 
Przeprawa kosztuje: 3 zł od osoby, 2 zł od roweru, 5 zł od motocykla, 9 zł od samochodu osobowego, 12 zł za ciężarówkę do 3,5 t i 15 zł od auta o masie 3,5-6 t. Co istotne, opłaty się sumują.

My skorzystaliśmy z promu podczas powrotu z majówki. Długi korek jaki zaczynał się daleko przed Górą Kalwarią ominęliśmy przeprawiając się właśnie promem, bez kolejek, bez nerwów i bardzo malowniczo ;-)






Przeprawa promem Karczew - Gassy przez Wisłę w okolice Konstancina-Jeziornej

Płynęliście już tym promem?

Pozdrawiam
M

poniedziałek, 15 lutego 2016

Na ferie do Zawoi!

Ferie, to słowo ten czas nabrał właśnie (wraz z pójściem Franka do szkoły) nowego brzmienia. Długo nie istniał dla mnie czas ferii (ostatnio na studiach dziesięć lat temu).

Później wiadomo praca, dom, małe dziecko jedno małe dziecko drugie a to pierwsze trochę większe ale w przedszkolu więc ferie Nas nie dotyczyły. Gdy mieliśmy trochę czasu po prostu pakowaliśmy manatki i jechaliśmy na narty (zjeżdżał tylko mąż, Franek się uczył a ja na sankach lub z wózkiem po śniegu, przez zaspy...same wiecie...).
W tym roku pojechaliśmy na ferie ;-) Mogliśmy się wyrwać dopiero w drugiej połowie ferii bo gips, bo praca, bo moja szkoła... ale wyjazd był cudowny...biały, wymarzony i wyczekany...

Pojechaliśmy w miejsce magiczne, które odkryliśmy latem.
Pojechaliśmy do Zawoi.
Ktoś słyszał? Ktoś był? Ktoś zna tą najdłuższą w Polsce wieś?
Pięknie tam, mikroklimat tej miejscowości jest niezwykły. W tym roku w wakacje wyjechaliśmy z Warszawy gdzie było 38 stopni w cieniu a tam 26 i deszczyk. Zielona trawa, szum potoku, dzwonki owiec na halach... inny świat.
Teraz też wyjechaliśmy z jesiennej deszczowej Warszawy a dojechaliśmy na miejsce zasypane śniegiem po kolana...

Zawoja, Franek zjeżdża na jabłuszku w pobliżu wyciągu Baca

Warunki narciarskie fantastyczne; stoki białe, wyciągi takie jak Mosorny Groń (dla wprawionych narciarzy) czy Baca albo Wojtuś (łagodniejsze) czekają na turystów, których w Zawoi nie ma zbyt wielu (co cieszy przyjezdnych bo nie ma kolejek, nie czeka się godzinami na obiad w karczmie i można przebierać w wypożyczalniach sprzętu zimowego).


Pyszne góralskie jedzenie, szczególnie polecam Karczmę Zbójnicką pod Mosornym;  rozgrzewające kociołki po wyprawie na szczyt zadowolą każdego. Tabakowy Chodnik szczególnie latem bo położony jest nad potokiem, więc dzieci brodzą w wodzie układając tamy a dorośli odpoczywają przy stolikach obserwując bawiące się maluchy...
O noclegi nie trzeba się martwić bo po przybyciu na miejsce łatwo znaleźć kwaterę. My w tym roku mieszkaliśmy w ośrodku małych domków Rafako i przez cały pobyt byliśmy tam jedynymi gośćmi...
Domki dwupoziomowe (na górze cztery łóżka, na dole kuchnia wyposażona w sprzęty niezbędne tj. czajnik elektryczny, kuchenka elektryczna i lodówka, łazienka z prysznicem i salonik). Nie jest to może standard premium ale za to można pojechać tam z psem! ;-)



Ośrodek Wypoczynkowy Rafako, położony pod górą, nad potokiem, w którym latem szukaliśmy orzeźwienia...

Zawoja to miejsce, o którym nie sposób zapomnieć, to miejsce do którego chce się wracać...
A o pobycie wakacyjnym w Zawoi pod Babią Górą jeszcze napiszę...

Pozdrawiam
M

sobota, 28 listopada 2015

Jak Franek zmusił matkę do roboty ;-)

- "Mamo wiem jaką mogłabyś mieć pracę" - powiedział raz Franio.
- "Jaką kochanie?" - spytałam zaciekawiona.
- " Mogłabyś sprzedawać obrazki, które malujesz, przecież dobrze Ci to wychodzi " - odpowiedział Franio i zniknął w swoim pokoju.
-" Mogłabym..."- odpowiedziałam...."...mogłabym..."
Oczywista oczywistość...wypowiedziana przez mojego syna dała dużo do myślenia....

Olej na płótnie, namalowany październik 2015, Jesień w Zawoi

Mój ostatni obraz to wspomnienie Naszych tegorocznych wakacji spędzonych w Zawoi. Aura inna bo wczesnojesienna ale właśnie o to mi chodziło, senna rozbielona przyroda przygotowująca się do zimy...
Pięknie było, widoki, ludzie... i zero turystów ale o tym w końcu napiszę (bo się zbieram i zebrać się nie mogę).
Obiecuję!
Niedługo!

M

poniedziałek, 9 marca 2015

Wspomnienie Portugalii...

Już jakiś czas temu ruszyła portugalska kampania w Biedronce.
Jestem ciekawa czy przyrządzaliście coś z listy Biedronkowych przepisów?
Bo do Biedronki przekonałam się całkiem niedawno...


Skusiłam się i zrobiłam zupę rybną, wyszła wspaniała, a do tego zrobiłam ją w zaledwie 25 minut...

Przepis na zupę rybną

Ostatnio kupiłam też zamrożoną polędwicę z dorsza i krewetki tygrysie w całkiem przystępnej cenie (to nie jest wpis sponsorowany).

Super, jestem zachwycona bo w Portugalii a dokładniej w Lizbonie byłam raz i pamiętam te wystawy sklepowe pełne świeżych ryb i owoców morza, akwaria z "żywym towarem" wystawione przed witryny sklepowe...
Raj dla rybożerców...

Pamiętam również jakie wrażenie zrobiła na mnie Katedra pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny i owocujące tuż obok niej drzewko pomarańczowe... w styczniu...



Katedra wiktoriańska pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny w Lizbonie, styczeń 2012

Piękna jest Lizbona, kto będzie miał okazję niech pojedzie koniecznie...


Ozdobne płytki ceramiczne zwane Azulejos, jeden z symboli Portugalii, płytki są wszędzie, stare zniszczone przez czas ozdabiają domy i ogrodzenia 

Jeżeli zastanawiacie się gdzie pojechać na wakacje a Portugalia wchodzi w grę, to nie zastanawiajcie się dłużej...

Widok na wody Oceanu Atlantyckiego, styczeń 2012

Rozmażyłam się...

Dobrej nocy

M



piątek, 10 października 2014

Letnie chłopaków jesienią zabawy

Dzień dzisiaj letni, temperatura powyżej 20 stopni, złote liście i kasztany... wspaniałą mamy jesień...
Zabrałam dzieci do tężni w Konstancinie. Franek próbował nakarmić wiewiórki, Janek doprowadzić mnie do furii popychając wózek na krawężniki i jęcząc przed każdą przeszkodą, ale nic nie mogło mi dziś popsuć nastroju... Było zbyt pięknie aby się denerwować...

Franek na tle Amfiteatru w Parku Zdrojowym w Konstancinie-Jeziornej

...nie pamiętam kiedy w październiku rozbierałam się do krótkiego rękawka, nie pamiętam tak pięknej i ciepłej jesieni... 
Uzdrowisko Konstancin wspaniałe, zupa pomidorowa w barku równie dobra jak zwykle ;-) a place zabaw odegrały kluczową rolę w Naszej wyprawie... Janka musiałam siłą ściągać z karuzeli, nie wystraszył się nawet spadania z niej, cały czas chciał się kręcić i kręcić a uśmialiśmy się przy tym z Frankiem, że HOHO ;-)

Wspomniana wyżej karuzela...

Tak sobie dziś patrzyłam na tych moich synów i wiecie co? Są wspaniali... 

Dobrej nocy, wina kieliszek czeka aż zamoczę usta...wreszcie...

M

środa, 13 sierpnia 2014

Diabelski Młyn w Gdańsku

Cały czas wspominam Nasze wakacje...
Franio od kiedy zobaczył wielkie koło górujące nad miastem nie mógł się doczekać kiedy do niego wsiądzie, męczył Nas strasznie:
- "Tato kiedy pójdziemy na Diabelski Młyn?"
- "Mamo czy idziemy na Diabelski Młyn"
- "Mamo a czy młyn jest stworzony przez diabła?"
- "...nie synku"
-  "To dlaczego jest diabelski?"
- "..."

Diabelski Młyn w Gdańsku, lato 2014

Miałam wątpliwości czy wsiadać tam z Jankiem, w końcu późno i chłopak ma dopiero 18 miesięcy, nie wiadomo jak zareaguje, no i przede wszystkim Ja, przecież mam lęk wysokości (postępujący z wiekiem, co zauważyłam) ale  w końcu zdecydowałam się... 
Janek wrzeszczał wniebogłosy gdy staliśmy w kolejce do wagonika (kolejki gigantyczne od rana do nocy) ale gdy tylko weszliśmy i drzwi się zamknęły Janek zaniemówił... Uspokoił się, wyciszył...wystraszył????...
Diabelski młyn zrobił z Nami pięć okrążeń (pierwsze było najgorsze, później z każdym kolejnym wszyscy luzowali, słychać było coraz głębsze Nasze oddechy, ale nie odważyliśmy się rozbujać wagonika (jak co poniektórzy)... Przepiękne widoki, światła, turyści jak mrówki i dźwig bungee, który jak się okazało był jeszcze wyżej niż my....(na to nie dałam się namówić, w końcu byłam w sukience ;-P)
Czy wsiadłabym jeszcze raz? Pewnie nawet teraz ;-)

Zdjęcie zrobione przed jazdą Diabelskim Młynem


Ps. ...kolejki aby wsiąść na Diabelski Młyn są tak duże, że cena biletów proporcjonalnie wzrosła z 25 złotych (osoba dorosła) do 35 złotych. Dziecko do wysokości 140 cm pojedzie za 15 złotych a maluchy do drugiego roku życia pojadą za darmo ;-)

Szkoda, że Diabelski Młyn ma się zwinąć razem z zakończeniem Jarmarku św. Dominika, naszym zdaniem to rozświetlone koło wkomponowało się w miasto idealnie!!! Powinno tu zostać na zawsze! ;-)

Pozdrawiam
M



poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Nasze Wielkie Gdańskie Wakacje!

Wróciliśmy ;-) Nasze wielkie Gdańskie wakacje uważam za zakończone...
Było jak zwykle przepięknie, pogoda dopisała tylko turystów wielu, zbyt wielu... Nie są to tylko niemieccy turyści (których w Gdańsku zawsze było pełno) ale cała Skandynawia, tłumy Norwegów, Rosjan z obwodu Kalingradzkiego (bo u Nas taniej) a nawet Portugalczycy i Hiszpanie (w tym roku w Polsce cieplej niż na południu Europy). Jarmark Dominikański wspaniały, można tu kupić wszystko ;-) w większości niestety made in China, ale jest też mnóstwo rękodzieła, biżuterii z bursztynem i przysmaki z każdego zakątka świata. Nasi przyjaciele z Gdańska (z którymi co roku spędzamy Nasze Wielkie Gdańskie wakacje) twierdzą, że prawdziwi Gdańszczanie w wakacje uciekają z miasta bo jest tu tylu turystów, że nie da się normalnie żyć, wszędzie impreza ;-) Coś w tym jest, za każdym rogiem knajpa z kolorowymi leżaczkami, zimnym piwem i drinkami, muzyka miesza się  w powietrzu a tu przecież trzeba pracować...
Jak żyć?

Gdańsk to jedyne miasto w Polsce do którego z dnia na dzień mogłabym się przeprowadzić, piękny, stary i blisko morza...
 zazdroszczę mamom z dziećmi, które na codzienny spacer chodzą promenadą nadmorską...
Pewnie gdybym tam mieszkała (jak Nasi przyjaciele) nie lubiłabym piasku plażowego, który dzisiaj uwielbiam, nie jadałabym ryb, którymi się zajadam, a nawet nie chodziłabym nad morze (no bo ile można....) a jako dziecko nie łapałabym żab na podwórku  ale niegroźne bałtyckie meduzy ;-)

Wczesny ranek, widok na Stare Miasto, z lewej Diabelski Młyn po prawej wieża Kościoła Mariackiego, lato 2014

Widok na Gdańskie Stare Miasto, lato 2014

Do zobaczenia w przyszłym roku...

M


sobota, 12 lipca 2014

Wycieczka nad Liwiec do Urli

Zeszły tydzień spędziliśmy na wsi. Było tak gorąco, że czasem niewiedzieliśmy gdzie się schować i jak się schłodzić. Dzieci miały basen ale co z nami dorosłymi? Padł pomysł aby pojechać nad rzekę... a jeżeli nad rzekę to tylko nad Liwiec do Urli.
Byliśmy tam dwa razy, woda ciepła i nie za głęboka (chociaż były miejsca gdzie woda dosięgała do pasa). Nad rzeką tłum spragnionych orzeźwienia rodzin z dziećmi. Były też dzieci kolonijne ;-) bo Urle to przede wszystkim  miejscowość wakacyjna z bardzo dobrze rozwiniętą bazą noclegową. 

Liwiec przepływający przez Urle i mokry Golden Retriever

Franek uczył się pływać, Janek brodził na brzegu przesypując mokry piasek w palcach, a Dafii...? 
Daffi miała raj! Patyki, woda i błoto to jest to co Nasza sunia lubi najbardziej. 
Co prawda musieliśmy trzymać ją z dala co od niektórych ale wyhasała się za wszystkie czasy... 

Mokra Daffi i jej patyk na brzegu rzeki

Zapach mokrego psa w samochodzie...
bezcenne...

Miłego dnia

M

piątek, 11 lipca 2014

Wakacje u dziadków

Właśnie wróciliśmy z krótkich wakacji u dziadków i uwierzcie mi, że gdybym miała tam Internet pisałabym codziennie. Było fantastycznie (jak zawsze u mamy i taty), pogoda dopisała, chłopcy szaleli na podwórku od rana (dosłownie Janek raz był na dworzu już o godzinie 6.30) do nocy.

Janek na podwórku u babci po tym jak odkrył błotko, w którym można było się bawić ;-)

Franek w tunelu

Była rzeka (ale o tym w kolejnym poście), był basen, piach i trawka, żółte zboża, polne bukiety, stare krzyże i kapliczki przy drodze i te widoki wsi mazowieckiej...

Drewniany krzyż stojący w połowie drogi między jedną wsią a drugą, gdy byłam małą dziewczynką mówiono, że w pobliżu tego krzyża straszy, zawsze bałam się obok niego przechodzić...

Uwielbiam tą piaszczystą ziemię, tak jałową, że rośnie na niej tylko żyto i ziemniaki, łąki na których wypasają się czarno białe krowy i te lasy sosnowo-brzozowe pełne grzybów i jagód. Znam tam każdy kamień, każde drzewo (chociaż wyjechałam z rodzinnego domu w wieku piętnastu lat) krajobraz niezmienny, ciągle ten sam tylko ludzi coraz mniej... Młodzi wyjeżdżają a starsi umierają... pozostawiając po sobie rozpadające się domy...

Żyto pełne habrów

Bo dlaczego młodzi ludzie mieliby zostawać a co dopiero osiedlać się na wsiach? Z czego mieliby żyć, skoro nawet szybki Internet to tam problem (wodociąg doprowadzono do mojego domu rodzinnego dwa lata temu). Niesamowite ale w XXI wieku 60 kilometrów od Warszawy trudno o porządny Internet. Ten, który mają rodzice to Internet bezprzewodowy, działa ale ma ograniczenia i czasem hula a czasem... nie hula. Jak mu się chce ;-P


Pięknie było...
Myślę, że Daffi też miło wspomina Nasz tygodniowy pobyt na wsi...

 Janek, Franek i Daffi w piasku skoro świt

... tylko biedny tata musiał wracać, żeby popracować i nadrobić zaległości w spokoju...

Życzę sobie i Wam więcej takich właśnie beztroskich dni...

Dobrej nocy

M

poniedziałek, 26 maja 2014

Jak Golden Retriever radzi sobie z upałami

Nie macie wrażenia, że przesuwają Nam się pory roku? Jest maj a gorąc jak kiedyś w lipcu i sierpniu. Mamy lato tej wiosny, ale mi to zupełnie nie przeszkadza.
Gorzej niż ludzie z upałami radzą sobie zwierzęta.
Niektóre bez dostępu do wody pitnej i kawałka cienia...
Ostatnio  spacery popołudniowe robimy troszkę później niż zwykle, nie da się wychodzić z sunią przy pełnym słońcu, sunia męczy się szybko i widać, że spacer nie jest dla niej przyjemnością a jedynie męką...
Nasza sunia uwielbia wodę, nie przepuści żadnej kałuży. Nauczyłam się już, że gdy przechodzimy obok stawu w parku nie mogę spuścić jej ze smyczy bo leci do wody na oślep... Ostatnio wyszła na spacer z mężem odkrywając tereny nieznane...

Spacer z sunią

Okazało się, że Nasza mała rzeczka płynąca tuż obok osiedla (na którym mieszkamy) jest rajem dla wydr ;-) Właśnie za taką wydrą puściła się Nasza sunia w pogoń...

Mokry Golden Retriever

Ach jaka ona była mokra... a jaka zadowolona ;-) Szczęśliwy Golden to mokry Golden ;-)

Miejsce przepiękne, tak blisko Warszawy...

Rzeka Jeziorka

Dla zainteresowanych, Jeziorką można spłynąć kajakiem ;-)

M



środa, 21 maja 2014

"Calineczka" w Teatrze Maskarada

Franio nigdy wcześniej nie był w teatrze, takim z aktorami, takim do którego trzeba było wyjść z mamą bądź tatą. Przedstawienia, które do tej pory oglądał wystawiane były w przedszkolu; najpierw na Bemowie teraz  tu w Piasecznie. O Teatrze Maskarada dowiedziałam się od mojej przyjaciółki Karoli, która szła tam właśnie na "Calineczkę".  Zabrała Nas ze sobą ;-)

Kasa Teatru Maskarada

Teatr Maskarada znajduje się na Pradze w okolicy gdzie jako uczennica szkoły średniej przyjeżdżałam do jednego z pierwszych hipermarketów HIT w Warszawie. Ach pamiętam te półki ze słodyczami...

Fantastyczny spektakl; kolorowy i rozśpiewany, nie za długi (dzieci się nie nudziły) i nie za krótki. Na kolorowych poduchach dookoła sceny siedzieli najmłodsi czynnie uczestnicząc w przedstawieniu. 

Teatr Maskarada

Jestem zachwycona (podobnie jak Franio)  postacią Pani Ropuchy ;-) Niestety nie można było robić zdjęć... dlatego musicie osobiście zajrzeć do Maskarady na któryś ze spektakli.
Co grają? 
Zajrzyjcie na ich stronę: Repertuar Teatru Maskarada

Dzieciom na pewno się spodoba ;-) Dorośli też nie wyjdą zawiedzeni ;-)

M

sobota, 10 maja 2014

Turniej Rycerski w Czersku

Dawno, dawno temu... na wspaniałym dziedzińcu potężnego zamku książąt mazowieckich w Czersku stanęli do walki wspaniali mężowie przyodziani w żelazne zbroje i ostre miecze. Walczyli w turnieju, dla dam, o honor, na śmierć i życie.

Dzieci walczą jak prawdziwi rycerze


W dzień ten na rynku pojawili się handlarze z różnych stron kraju przyjezdni, z towarami pierwszej jakości, z materiałami najkosztowniejszymi i kunsztu wysokiego rękodziełami.

Stoisko z materiałowymi zwierzątkami


Piękne damy mogły ustroić się w toczki kolorowe



Mężni rycerze mogli dozbroić się, uzupełnić braki w orędziu i diecie. Kowale miecze i tarcze kuli, białogłowe jadło przygotowywały.

Drewniane koniki

Tylko konie wiernie czekały na swych jeźdźców...

Porzucony drewniany koń 

Lecz nie wszystkim wierzchowcom przyszło wracać z jeźdźcem na grzbiecie...

Samotny rycerz

Nie wszystkim jeźdźcom przyszło wracać na swym rumaku...Śpiesz się śpiesz rycerzu, mężnie walczyłeś, konia straciłeś, do zamku Twego daleko, a słońce coraz niżej...


To wszystko zdarzyło się dziś na dziedzińcu zamku w Czersku, turniej, rycerze, pyszne jadło i wspaniała muzyka a wszystko to będzie się działo jeszcze jutro ;-) Jeżeli możecie to warto tam zajrzeć, a jeżeli nie to poszukajcie podobnej imprezy w Waszej okolicy. To naprawdę wspaniała przygoda, zwłaszcza dla Naszych dzieci...

A na koniec ...
Pokutnicy


Dobrej nocy
M