Nasza zastawa, moja obstawa

Nasza zastawa, moja obstawa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla duszy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla duszy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 lutego 2018

Post Ewy Dąbrowskiej moim okiem

Krótko bo krótko gdyż tylko 5 dni ale straciłam na ciele 3 kg a w duchu zyskałam nowe doświadczenie i nowe przemyślenia na temat odżywiania ;-)
I nieprawdą jest to, że się nie da, że później wracasz i objadasz się węglowodanami i cukrem, że waga wraca z przytupem...
Gdy podjąłeś wysiłek aby spróbować przeżyć na warzywach i owocach, gdy wiesz ile Cię to kosztowało z trudem przychodzi Ci myśl o zjedzeniu czegoś słodkiego, pieczywa czy po prostu mięsa...
Znasz stan gdy obywałeś się bez tych produktów i wiesz, że czułeś się wtedy lekko i zdrowo... oczywiście, że sięgasz po produkty zakazane podczas diety ale robisz to rzadziej i z wielkim wyrzutem sumienia... (przynajmniej u mnie tak to działa, cały czas...)

Wiem, że wrócę do diety w wakacje gdy będzie cieplej. Dieta ta bardzo wychładza organizm i przez cały czas czułam się zmarznięta niestety... teraz przy -15 stopniach na zewnątrz zapewne leżałabym pod kołdrą i nie wychodziła z domu, a nie mogę sobie na to pozwolić... Kto może?! ;-)

Ps.
Odkryłam świetną książkę z której przygotowuje posiłki z radością.
Kupiłam ją w Biedronce za 19,90. "Zdrowo każdego dnia"
Mega proste, smaczne i zdrowe przepisy na dania, które przygotujesz szybko!!
Dla mnie bomba!


Miłego dnia, niech wiosna przyjdzie szybko!
M

poniedziałek, 14 marca 2016

Tulipany na Dzień Kobiet ;-)

Takie spostrzeżenie dotyczące Dnia Kobiet... (wiem, że było minęło i dawno już o nim zapomnieliście ;-).
Dlaczego Dzień Kobiet obchodzony jest 8 marca? nie 8 stycznia, lub grudnia ale właśnie w marcu? Aby kobiety mogły dostać najpiękniejsze wiosenne kwiaty ever... tulipany...
Kiedyś goździki (koniecznie czerwone) dzisiaj tulipany...

Ja swoje też dostałam...



Tulipany z Okazji Dnia Kobiet ;-) 

;-)

Pozdrawiam
M

wtorek, 16 lutego 2016

Homeland, serial który nie daje mi spać...

Dawno żaden serial telewizyjny nie wzbudził we mnie takiej ciekawości i nie obudził we mnie tylu emocji co HOMELAND. Jest niezwykły, bardzo poruszający, a Claire Danes, która wcieliła się w postać agentki CIA gra fenomenalnie (Złoty Glob).

Claire Danes pamiętam z jednej roli...miałam wtedy 13 może 14 lat a Ona zagrała u boku boskiego Leonardo DiCaprio.... Ta interpretacja dramatu Szekspira wstrząsnęła mną na długo, pamiętam scenę gdy płakała... Idealna Julia...
Co ciekawe w trzeciej serii serialu postaci wspominają Romea i Julię z dramatu Shekspira, smaczek...

Oglądam serial po nocach, gdy dzieci już śpią. Wczoraj skończyłam trzecią serię i z niecierpliwością czekam na odcinki serii czwartej...
Co to będzie co to będzie...?!
Fabuły nie będę zdradzać bo jest bardzo zagmatwana, jest wiele wątków pobocznych, wiele zwrotów akcji...
Wspaniały...
Jeżeli macie okazję go obejrzeć nie wahajcie się dłużej ;-)

Trailer pierwszej serii "Homeland"

Serialowa maniaczka
M

wtorek, 29 grudnia 2015

Jakie plany Sylwestrowe?

Stało się, Janek właśnie dostał receptę na swój pierwszy antybiotyk...
Dziś mija siódmy dzień od kiedy ma wirusa, gorączka jak była tak jest bardzo wysoka. Lekarz podjął decyzje o antybiotyku...
Teraz dziecina śpi...niech odpoczywa...
Najgorsze jest to, że ja czuję się coraz bardziej niewyraźnie...Zapalenie obu spojówek nie daje o sobie zapomnieć...Dobrze że Tobrex był w szafce...
Nie wiem jak to się dzieje, że co roku chorujemy właśnie w okresie świąteczno-noworocznym.
Cóż zapowiada się interesujący Sylwester ;-)
Już nie pierwszy raz, pewnie nie ostatni spędzimy noc sylwestrową na "balu dziennikarzy"
...z gazetą w łóżku ;-)
Ech postaram się przynajmniej o ciekawą lekturę ;-P


A jak tam Wasze plany Sylwestrowe?

Pozdrawiam

sobota, 28 listopada 2015

Jak Franek zmusił matkę do roboty ;-)

- "Mamo wiem jaką mogłabyś mieć pracę" - powiedział raz Franio.
- "Jaką kochanie?" - spytałam zaciekawiona.
- " Mogłabyś sprzedawać obrazki, które malujesz, przecież dobrze Ci to wychodzi " - odpowiedział Franio i zniknął w swoim pokoju.
-" Mogłabym..."- odpowiedziałam...."...mogłabym..."
Oczywista oczywistość...wypowiedziana przez mojego syna dała dużo do myślenia....

Olej na płótnie, namalowany październik 2015, Jesień w Zawoi

Mój ostatni obraz to wspomnienie Naszych tegorocznych wakacji spędzonych w Zawoi. Aura inna bo wczesnojesienna ale właśnie o to mi chodziło, senna rozbielona przyroda przygotowująca się do zimy...
Pięknie było, widoki, ludzie... i zero turystów ale o tym w końcu napiszę (bo się zbieram i zebrać się nie mogę).
Obiecuję!
Niedługo!

M

środa, 11 listopada 2015

Warsaw by night okiem matki

To prawda, że im człowiek starszy tym głowa słabsza i trudniej organizm postawić na nogi po niedospanej nocy...
Przekonuje się o tym zawsze następnego dnia po party (och imprezowa matka ze mnie)...
Tak się złożyło, że wczoraj wylądowałam w Warszawie...sama...wieczorem...aby spotkać się z koleżankami... ;-)
Cudnie było i nawet wiatr mnie nie wystraszył ;-)
Najpierw kulturalnie w The Mexican, później pomaszerowałyśmy na miasto. Nie chciałam iść nigdzie gdzie onieśmielałby mnie przedział wiekowy... dominujący wieczorami na mieście...

Ale się pozmieniało, nie ma już wielu miejsc do których chodziłam będąc na studiach za to pootwierały się miliony nowych miejscówek o nazwach dość zabawnych i "nietuzinkowych" "przewrotnych" i "trendy", dla mnie dziwacznych... Te nazwy mają być proste i określać to co w danym miejscu możemy zjeść, wypić czy też napotkać...

Chłonęłam wczoraj to wszystko, patrzyłam na młodzież; dziewczyny wyglądające jak z żurnala, w obcisłych sukienkach, mężczyzn/chłopców w garniturach (WTF?!) czy aby na pewno było im wygodnie i komfortowo? trzeba tak wyglądać aby dobrze się bawić? nie wiem ja miałam biały luźny sweter (no co zimno jest, listopad mamy!)
Nie szybko powtórzy się takie wyjście, nie jest łatwo logistycznie, dlatego te Nasze spotkania są tak wyjątkowe....


Widok na Pałac Kultury od strony Rotundy

M


piątek, 16 października 2015

Na rozgrzewkę herbata z imbirem ;-)

Miałam dziś wstawić piękny wpis na bloga o tym jak to rozgrzewam się herbatką z imbirem (bo na dworze wiatr hula jak u Sienkiewiczów) a tu benc zasnęłam z dziećmi i mąż obudził mnie (00:34) z pytaniem gdzie prześcieradło bo przecież uparłam się aby pościel wymienić... ;-/
Wpis więc z racji tego, że późno nie jest rozbudowany, ale przepis na herbatkę z imbirem (bo bakteriobójcza, rozgrzewająca i przeciwzapalna) podaję oczywiście ;-)
Zalej torebkę z herbatą lub sypaną herbatę wrzątkiem, wkrój świeży wcześniej obrany imbir (ok. pół centymetra korzenia imbiru na dzbanek herbaty 1,5 litra) i posłódź do smaku (najlepiej miodem), bądź jak kto lubi nie słódź.
Będzie pysznie!!!

Relax z książką przy herbacie z imbirem, nie ma nic ucieszniejszego ;-) 


Pozdrawiam,
idźcie już spać bo za parę godzin kolejny dzień...
M

wtorek, 29 września 2015

Matka idzie do szkoły!

U Nas zmiany, zmiany...
przyszła jesień...
Janek od przyszłego poniedziałku zmienia żłobek na przedszkole (OMG...)
Franek rozpoczął szkołę podstawową...
Mąż sprzedał mój samochód ukochany (nie jestem bez winy)
a ja rozpoczynam od jutra roczną naukę...
Bo na naukę nigdy nie jest zbyt późno ;-)
Trzymajcie kciuki!

Jesień przyszła...

Pozdrawiam

czwartek, 27 sierpnia 2015

"I am a Dina" film na babski samotny wieczór...

Niesamowite...
mam wieczór dla siebie ;-)
Janek śpi a Franek z tatą na meczu Legii więc siedzę, piję białe wino i oglądam niesamowity film...
"I am a Dina"z moim ulubionym ostatnio aktorem Madsem Mikkelsenem...
Wspaniała Marie Bonnevie jako tytułowa Dina... dzika i nieokrzesana...z przerażającym szaleństwem w oczach... a do tego przepiękna...

"I am a Dina" reżyseria Ole Bornedal 

Dziś idealna...
Dobranoc...
M

wtorek, 30 czerwca 2015

Starsza o rok...urodziny matki po trzydziestce.

Dziś są moje urodziny!
Trzydzieste drugie...


Tyle życzeń i odśpiewanych "stu lat" nie usłyszałam nigdy... Wspaniale było...
I dostałam konia... (dmuchanego) bryka po salonie ;-)
I kwiaty, białe, piękne, ogromny bukiet kwiatów co pachną w całym mieszkaniu...i trzy kieliszki do wina i wino (piję właśnie)...


i tort był i całusów cała chmara... i życzeń od serca...
nie marzyłam o takich urodzinach...
Dziękuję!!!
M

wtorek, 26 maja 2015

Życzenia na Dzień Mamy

Kochane mamy, jak spędziłyście dzień swojego święta?
Ja oprócz tego, że kupiłam sobie buty, za duże (przez Internet ;-P) to dostałam od moich chłopaków najwspanialsze życzenia na świecie ;-) Franio sam narysował przepiękną laurkę z różowym kwiatkiem a Jasio odcisnął dla mamy swoją malutką rączkę (z pomocą cioci w żłobku)...

Laurki na Dzień Mamy od moich dwóch gadzinek ;-)

A wieczorem po raz pierwszy w historii leżeli razem w łóżku i czytali książeczki bez krzyków i sporów, jak nigdy dotąd (tzn. Jasio pokazywał a Franio mu objaśniał ilustracje i liczyli traktory ;-).
Piękny obrazek, który radował matczyne serce...

Pozdrawiam wszystkie mamy ;-) życzę Wam spokojnego wieczoru...

M


czwartek, 2 kwietnia 2015

Chmury, mój obraz olejny

Ja wiem, że Wielki Tydzień, że powinnam sprzątać i gotować ale jak tu sprzątać i gotować kiedy dzieci w domu brak i męża też wygnało ;-)
Sama... ze sobą przez trzy godziny ;-) !!!
Złapałam za pędzle i dokończyłam to com zaczęła dawno temu ;-)
A to co powstało schnie właśnie na balkonie ;-)

Obraz olejny namalowany 2.04.2015, 

To silniejsze ode mnie...nie potrafię się powstrzymać, nie potrafię nie malować...

Pozdrawiam

M

wtorek, 24 marca 2015

Domowe eksperymenty z urodą czyli farbowanie włosów farbą Loreal Casting Creme Gloss nr.723

Wiem, że miałam odczekać, ale sprany kolor na głowie nie dawał mi spokoju... po za tym odrost, który przy rudościach wydaje się być złem najgorszym był tragiczny... Postanowiłam kupić farbę jaśniejszą, w idealnym dla mnie odcieniu (czemu nie wpadłam na nią na samym początku przygody z koloryzacją domową?).

Loreal Casting Creme Gloss nr.723 Opalizujący Karmel

Tym razem nie nakładałam sobie farby sama, przyjechała do mnie koleżanka (fryzjerka), która położyła mi farbę i podcięła zmaltretowane końcówki.
Jaki był efekt?
Tragiczny!!!
To co stało się z moimi włosami... pozostawię bez komentarza, powiem tylko, że zdjęcie poniżej zostało zrobione w słońcu (dlatego kolor wyszedł nieźle) w rzeczywistości włosy okazały się być bardzo ciemne...nierówne i po prostu brzydkie... nie pasowały do mojej jasnej cery, niebieskich oczu i piegów! Masakra!!!

Koloryzacja farbą Loreal Casting nr.723

Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia przed farbowaniem ale uwierzcie mi, że włosy były dużo jaśniejsze (w tonacji włosów Pani na opakowaniu farby nr. 723). Dlatego odważyłam się właśnie na karmel... 
Heh...nie wiem dlaczego tak wyszło ale zapewne dużo w tym mojej winy (kto farbuje włosy co dwa/trzy tygodnie?!) taka stara a taka głupia!!! Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy tubki z farbą nie zostały źle wsadzone do pudełka ale nie było szansy sprawdzić (wyrzuciłam śmieci). 


Po tygodniu wymywania koloru nr 723 szamponem przeciwłupieżowym końcówki włosów dostały zieleni, a góra głowy? chociaż była już do przeżycia to kolor stał się zimny i nie pasował do mnie w ogóle...
chodziłam jak struta... To nie to!

Moje włosy tydzień po koloryzacji Opalizującym Karmelem z serii Loreal Casting (nigdy więcej!!!)

Niedawno zjawiłam się u mojej, jak się okazało niezastąpionej, fryzjerki czarodziejki, która gdy zobaczyła swoją klientkę marnotrawną z zielonymi włosami stanęła jak wryta...
Przyjęła mnie mimo tłumu klientów (dziękuję!!!!!) dzięki niej moje włosy odzyskały blask i straciły zielony kolor a ja jestem znowu sobą ;-) bo włosy dla kobiety mają wielkie znaczenie, a nieodpowiedni kolor włosów potrafi zepsuć humor nie tylko ich właścicielce ale wszystkim w jej otoczeniu (mój mąż wie o tym najlepiej).

a tak wyglądają moje włosy teraz ;-) długość do ramion i mnóstwo świetlistych refleksów, w końcu jest dobrze... a będzie jeszcze lepiej ;-)



Dlatego dziewczyny przestroga na przyszłość:

- Farbujemy w domu same tylko wtedy gdy mamy sprawdzone farby i na kolor, który jest Nam dobrze znany (chyba, że to pierwsze w życiu farbowanie), w przeciwnym razie zamiast oszczędzania na domowym farbowaniu wydamy fortunę na to, żeby znowu wyglądać dobrze! (mądra Polka po szkodzie ale uwierzcie, wiem co piszę!)
- Nie nabieramy się na piękne włosy w wymarzonych kolorach pań z telewizji (heh, i kto to mówi!!!)
- Zawsze sprawdzamy czy numer koloru z opakowania zgadza się z numerem na tubce farby.
- A moja historia niech będzie dla Was przestrogą ;-P


Pozdrawiam

M



piątek, 6 marca 2015

Domowe eksperymenty z urodą czyli farbowanie włosów farbą Olia nr. 6.43 miodowa miedź

Farbowanie włosów w domu nie ma końca...
dopóki farbuję włosy u fryzjera mogę być mniej lub bardziej zadowolona ale generalnie czekam od jednej wizyty do drugiej (przynajmniej te dwa miesiące) ze spokojem spoglądając na odrosty, gdy zaczynam farbować w domu...eksperymentuję i "ulepszam" swój kolor nakładając coraz to inną, moim zdaniem lepsza farbę... ech... No właśnie...
I tu zaczyna się moja historia.

Ostatnio zafarbowałam włosy sama w domu farbą Loreal Prodigi 6.45 kolor przepiękny lecz jak dla mnie zbyt intensywny, miałam wrażenie, że jest czerwony (szczególnie na czubku głowy, tam gdzie włosy nie były zniszczone), postanowiłam go czymś zgasić, wytrącić czerwień na rzecz miedzi. Znalazłam wydawać by się mogło farbę idealną. Na pudełku kolor o jaki mi chodzi miodowa miedź Olia numer 6.43.

Olia kolor 6.43

Mój kolor przed farbowaniem wyglądał tak:

Włosy przed farbowaniem
A tu włosy trzy tygodnie po farbowaniu Loreal Prodigi 6.45. Jak widać farba dosyć szybko się zmyła (UFF, bo o ile kolor piękny jak dla mnie zbyt intensywny) jednak zasadziła rudawy pigment w moich już mocno wytrawionych włosach, zapewniam Was, że na czubku głowy włosy miały odcień czerwonawy i nie wyglądało to zbyt fajnie...

Włosy po koloryzacji farbą OLIA  6.43

To już efekt po farbowaniu Olią, jak widać kolor bardziej miedziany niż czerwony troszkę przygaszony, jednak czubek i tym razem intensywniejszy (pozostałości po Prodigi cały czas na wierzchu) i o ile przy brązach i czerniach ombre wygląda dobrze tak przy rudych już nie bardzo... Nie byłam zadowolona...
Po za tym farba Olia bardzo przesuszyła mi włosy i nie pomogła dołączona do opakowania odżywka...
Cóż muszę się teraz skupić na odbudowaniu tego co zniszczyłam, ale w szafce już kolejny kolor ;-) wszystko przez tą wiosnę ;-P 
Matka potrzebuje zmian!

Ps. od wczoraj myję włosy szamponem przeciwłupieżowym (szampon przeciwłupieżowy wymywa kolor z włosów dużo szybciej niż inne szampony) i już widzę efekty, kolor staje się bardziej równy i mniej wyrzasły na czubku głowy, będzie dobrze, jeszcze ze trzy mycia i będę mogła kłaść coś jaśniejszego ;-P
Na celowniku Loreal Casting Creme Gloss nr 723 Opalizujacy Karmel, nie mogę się doczekać ;-)

Pozdrawiam
M



wtorek, 17 lutego 2015

Mój mały artysta

Jako, że mój młodszy syn śpi nieprzerwanie od godziny 16.00 i boję się pomyśleć o której rano zrobi mi pobudkę zagoniłam starszego do rysowania. Frania nie trzeba długo namawiać, wziął kartkę dostał w obroty moje ołówki (co zdarzyło się po raz pierwszy, normalnie nie pozwalam ich dotykać nikomu) i zaczął rysować... Rysował, rysował, po chwili wstał od stołu i powiedział, że potrzebuje czerwonej kredki z pokoju gdzie śpi Jasio. Śmiało mógł wejść i zabrać kredki z biurka, małego nawet słoń dziś nie obudzi...
Po chwili przychodzi do mnie z rysunkiem i mówi:
- "Mamo chciałem tak narysować jak Ty ale troszkę mi się nie udało..."

Kobieta z czerwonymi ustami narysowana przez Frania

- "Franiu - powiedziałam - przecież to jest fantastyczne!!!"( a więc po to była mu czerwona kredka, żeby namalować czerwone usta...genialne!!! ;-)

Wzruszyłam się... Dostałam od niego (chociaż On sobie sprawy z tego nie zdaje) najwspanialszy prezent...

Dziękuję Franiu, mój mały artysto!!!


Kobieta z czerwonymi ustami, pierwowzór rysunku Frania narysowana przeze mnie w listopadzie zeszłego roku


Dobrej nocy

M

poniedziałek, 16 lutego 2015

"Teoria wszystkiego" według James'a Marsha

Dziś filmowo...
W kinie nie byliśmy ponad dwa lata, ostatni raz pod koniec ciąży z Jasiem, kiedy to z małym Franiem została moja przyjaciółka... oglądaliśmy wtedy "Django" Quentina Tarantino....Później długo długo nic...aż dzięki moim rodzicom, którzy przyjechali i zostali z chłopakami wybraliśmy się do kina ;-)

"Teoria wszystkiego" (ang. Theory of Everything") w reżyserii James'a Marsha to jeden z tych obrazów o których nie da się szybko zapomnieć... i nie wiem czy jestem bardziej zafascynowana samym Stephenem Hawkingiem jego niezmierzonym umysłem (w tej roli Eddie Redmayne) czy też postacią jego żony zagraną przez Felicity Jones ... która dobrowolnie bierze na siebie cały trud życia codziennego u boku bardzo chorego mężczyzny, wychowuje trójkę dzieci i realizuje się naukowo...
Poruszająca historia miłości i cierpienia opowiedziana z tak wielkim wyczuciem... Wspaniały!!!
...

"Theory of Everything" James Marsh



Pozdrawiam
M

wtorek, 27 stycznia 2015

Efekt LOREAL PRODIGI kolor 6.45

Słowo się rzekło...obiecałam zrobić zdjęcie włosów w dziennym świetle (efekt wczorajszej spontanicznej koloryzacji domowej).
Oto i moje włosy skoro świt:

Ten rudy kolor włosów to LOREAL PRODIGI 6.45

Farbę bardzo łatwo nałożyć, ma przyjemny zapach. Włosy po zabiegu nie są wysuszone, farba ma doskonałą odżywkę w opakowaniu, którą powinnaś nałożyć. Kolor bardzo naturalny, z refleksami, wiadomo, że jest nieco intensywniejszy, przy skórze głowy ale daje mu dwa trzy mycia i powinien się wyrównać.
Jestem bardzo zadowolona!


;-)

Miłego dnia

M

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Farbowanie włosów w domu czyli kobiece eksperymenty z urodą ;-)

Kochani właśnie wracam z łazienki... nie, nic nieprzyzwoitego ;-) Po raz pierwszy w życiu przefarbowałam sobie włosy... sama!!! Założyłam jak kazali w instrukcji rękawiczki, użyłam pędzelka i jakoś dałam radę. Nie było wcale tak trudno jak mogłoby się wydawać. Farby teraz (w porównaniu z tymi sprzed dziesięciu lat to czysta frajda i przyjemność, no i zapach nie zabija). Bluzka w której farbowałam włosy jest do wyrzucenia ale nie to się liczy... Liczy się efekt i satysfakcja, że potrafię! (okaże się jutro rano w dziennym świetle ;-P)
Ostatnio mąż prosił mnie abym oszczędzała więc ja po prostu zrobiłam to w ramach oszczędności właśnie ;-P kupiłam dwie farby na promocji (LOREAL PRODIGI 6.45 czyli ciemny miedziano-machoniowy blond)

LOREAL PRODIGI 6.45

 i nałożyłam sobie sama kolor ;-) a co!!! Zamiast 180 złotych u fryzjera zapłaciłam całe 34 złote ;-) Gdy mąż wszedł do łazienki podczas zabiegu, skwitował to co robię jednym zdaniem:
"umów się od razu jutro rano do fryzjera"

Farba LOREAL PRODIGI 6.45 nałożona na włosy (mam włosy do łopatek, nie zużyłam całych dwóch opakowań farby)

Jeszcze czego! nie zamierzam, jak będzie bardzo źle będę chodzić w czapce, do wiosny zejdę z koloru ;-)

Od czasu kiedy wycofali moją ulubioną farbę SAFIRA "Tygrysie oko" tułałam się po fryzjerach i szukałam kogoś kto umiałby odtworzyć mój ulubiony kolor, gdy znalazłam super fryzjerkę na Bemowie to się przeprowadziłam... teraz niby mam fryzjerkę, jest naprawdę bardzo dobra, ale to jeszcze nie to...dlatego wypatrzyłam kolor, kupiłam i nałożyłam.
Jestem ruda, taka jaka zawsze chciałam być ;-) Wiem, że mój kochany mąż wolałby abym była blondynką, ale to nie ja...blond to nie mój kolor. Próbowałam parę razy ale nie czuję się z blondem dobrze, rudy dodaje mi odwagi, pewności siebie, po za tym mam piegi i zawsze ubolewałam nad tym, że  razem z piegowatą cerą nie dostałam od natury rudych włosów...
Bo rudy to nie kolor włosów, rudy to charakter ;-)


Obiecuję, że jutro skoro świt (no może po południu) wstawię zdjęcie swoich przefarbowanych włosów ;-) Już schną i widać, że kolor jest ...

Dobrej nocy

M

sobota, 3 stycznia 2015

Wieczór z Oscarem Wildem

Dziś filmowo...
"Dorian Gray" na podstawie jedynej wydanej powieści Oscara Wilde'a...
Film, który oglądam nakręcony został w 2009 roku a tytułową rolę gra aktor Ben Barnes... jest tak przejmujący, że ledwo daję radę coś napisać ... (film i główny bohater oczywiście...)


"Dorian Gray" w reżyserii Olivera Parkera


Miłego wieczoru

M

piątek, 7 listopada 2014

Kolorowy obraz olejny

Mój ostatni obraz olejny namalowałam podczas wakacji gdy byłam u mamy. Siedziała mi w głowie taka kolorowa kratka...

Olej na płótnie, 2014

Cóż mogę napisać...

Już nie siedzi ;-)!

Miłego dnia

M