Ten post jest ku pokszepieniu serc mamusiek i tatusiów dzieci, które nie mówią R a mają już ponad 6 lat ;-)
Otóż Janek siedem lat skończy w lutym a R zaczął mówić po pRRRostu tydzień temu ;-)
Przeszkadzało mu to, fakt, że zamiast R jak inne dzieci mówi "L"
Dużo ćwiczył pytając mamo/tato udało mi się?
Długo się nie udawało...
a teraz sam chodzi i powtarza dumny : AmeRRRRYka, RRRoweRRR, RRRadek, RRRewelacja, RRRRak, RRRakieta...itp
Janek zamiast R mówił L...
Dzieci, które zamiast R mówią J powinny skonsultować się z Logopedą gdyż podobno jest im trudniej wyćwiczyć język i wymowę tej tRRRRRRudnej liteRRRki.
Ściskam mocno.
Piękny mamy pażdziernik, jest ponad 20 stopni i słońce jak wiosną świecące...aż trudno uwierzyć, że niedługo zima...
M
Ten blog to pamiętnik kobiety, która łapie chwile, zbiera porady i przepisy zapisuje to co ważne i ważniejsze a wszystko po to aby się nie pogubić...bo o to najłatwiej...
Nasza zastawa, moja obstawa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małe sukcesy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małe sukcesy. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 października 2019
wtorek, 30 czerwca 2015
Talenty dwulatka
Ten brak postów na moim blogu nie jest spowodowany tym, że mi się nie chce albo tym, że nie mam o czym pisać...wręcz przeciwnie mam tyle do opisania, że nie wiem od czego zacząć...
Ten brak postów spowodowany jest tym, że żeby coś napisać muszę to robić w ukryciu przed Jankiem... Tak ukrywam się przed własnym dzieckiem...dwulatkiem ;-P
Jasio ostatnio ma fazę przeszkadzania mi i gdy tylko zobaczy, że otwieram komputer od razu idzie i domaga się filmów z alfabetem po angielsku na You Tube, a najlepiej, żeby ten alfabet jechał na wagonach pociągu.
Co za gość?! ;-)
Później śpiewa "baba white ship" i czyta in english :"M (em) O(o) T(ti)".
Mam dwulatka, który słabo mówi po polsku za to świetnie liczy i nazywa cyfry po angielsku, czyta pojedyncze literki i potrafi wpisać hasło do mojego komputera na klawiaturze ;-/
zaczynam się bać...
"Ja się nie chwalę, ja po prostu mam talent ;-P"
Ten brak postów spowodowany jest tym, że żeby coś napisać muszę to robić w ukryciu przed Jankiem... Tak ukrywam się przed własnym dzieckiem...dwulatkiem ;-P
Jasio ostatnio ma fazę przeszkadzania mi i gdy tylko zobaczy, że otwieram komputer od razu idzie i domaga się filmów z alfabetem po angielsku na You Tube, a najlepiej, żeby ten alfabet jechał na wagonach pociągu.
Co za gość?! ;-)
Później śpiewa "baba white ship" i czyta in english :"M (em) O(o) T(ti)".
Mam dwulatka, który słabo mówi po polsku za to świetnie liczy i nazywa cyfry po angielsku, czyta pojedyncze literki i potrafi wpisać hasło do mojego komputera na klawiaturze ;-/
zaczynam się bać...
"Ja się nie chwalę, ja po prostu mam talent ;-P"
Rysunek kota (mojego autorstwa), ołówek
Pozdrawiam
M
poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Medinilla Magnifica, roślina dla wytrwałych ;-)
Jeszcze przed snem napiszę o mojej Medinilli, która zimą gubiła czarne liście.
Uratowałam ją pryskając ją preparatem od pleśni i choć liście, które jej zostały są cały czas brzydkie to przynajmniej nie opadają a do tego...sami zobaczcie ;-)
Uratowałam ją pryskając ją preparatem od pleśni i choć liście, które jej zostały są cały czas brzydkie to przynajmniej nie opadają a do tego...sami zobaczcie ;-)
Medinilla Magnifica wypuszcza nowe liście
Jaki z tego wniosek? Było trudno ale będzie dobrze ;-) Nie poddam się, Ona będzie u mnie rosła i zrobię wszystko aby było jej u mnie dobrze!
Zaczęłam podlewać Wspaniałą nawozem do cytrusów i widzę, że dzięki niemu roślina odżyła.
Zastanawia mnie tylko czemu liść który rośnie z tyłu doniczki jest cały czas ładny i zielony (ale nie wypuszcza nowych pędów) a liście, które rosną od strony okna zrobiły się takie paskudne i opadały? Może to wcale nie była pleśń?... Może powinnam ją przestawić w bardziej zacienione miejsce, bo o ile Wspaniała nie stoi w pełnym słońcu są godziny poranne kiedy słońce na nią świeci (kwiat stoi od strony wschodniej) może to jest przyczyną chorych jakby poparzonych liści?
Czy ktoś coś w tym temacie???
Czy ktoś coś w tym temacie???
Uszkodzone liście Medinilli Magnifici
Dobrej nocy raz jeszcze
M
poniedziałek, 2 marca 2015
Kiedy dziecko zaczyna samo jeść?
Nie napisałam nawet wzmianki o drugich urodzinach Jaśka, które obchodziliśmy dwudziestego lutego (nic mnie nie usprawiedliwi) ale zrehabilituję się pisząc o jego dzisiejszym małym sukcesie.
Otóż mój dwulatek zjadł dziś całą zupę...SAM i nawet bardzo się przy tym nie ufaflunił ;-)
Nie chciał pomocy, skrzyczał mnie gdy próbowałam go nakarmić, złapał za łyżkę i zaczął jeść. Wiosłował aż mu się uszy trzęsły (swoją drogą zupa pyszna - ziemniaczana według mojego przepisu) i tylko pluł ziarenkami pieprzu ;-)
Ach szczęśliwa matka, która patrzy jak dziecko zdobywa kolejne umiejętności...
Otóż mój dwulatek zjadł dziś całą zupę...SAM i nawet bardzo się przy tym nie ufaflunił ;-)
Nie chciał pomocy, skrzyczał mnie gdy próbowałam go nakarmić, złapał za łyżkę i zaczął jeść. Wiosłował aż mu się uszy trzęsły (swoją drogą zupa pyszna - ziemniaczana według mojego przepisu) i tylko pluł ziarenkami pieprzu ;-)
Ach szczęśliwa matka, która patrzy jak dziecko zdobywa kolejne umiejętności...
Jasiek je zupę (SAM!!!)
Pozdrawiam ;-P
M.
wtorek, 17 lutego 2015
Mój mały artysta
Jako, że mój młodszy syn śpi nieprzerwanie od godziny 16.00 i boję się pomyśleć o której rano zrobi mi pobudkę zagoniłam starszego do rysowania. Frania nie trzeba długo namawiać, wziął kartkę dostał w obroty moje ołówki (co zdarzyło się po raz pierwszy, normalnie nie pozwalam ich dotykać nikomu) i zaczął rysować... Rysował, rysował, po chwili wstał od stołu i powiedział, że potrzebuje czerwonej kredki z pokoju gdzie śpi Jasio. Śmiało mógł wejść i zabrać kredki z biurka, małego nawet słoń dziś nie obudzi...
Po chwili przychodzi do mnie z rysunkiem i mówi:
- "Mamo chciałem tak narysować jak Ty ale troszkę mi się nie udało..."
Po chwili przychodzi do mnie z rysunkiem i mówi:
- "Mamo chciałem tak narysować jak Ty ale troszkę mi się nie udało..."
Kobieta z czerwonymi ustami narysowana przez Frania
- "Franiu - powiedziałam - przecież to jest fantastyczne!!!"( a więc po to była mu czerwona kredka, żeby namalować czerwone usta...genialne!!! ;-)
Wzruszyłam się... Dostałam od niego (chociaż On sobie sprawy z tego nie zdaje) najwspanialszy prezent...
Dziękuję Franiu, mój mały artysto!!!
Kobieta z czerwonymi ustami, pierwowzór rysunku Frania narysowana przeze mnie w listopadzie zeszłego roku
Dobrej nocy
M
środa, 4 lutego 2015
Nowi mali mieszkańcy akwarium
Dawno nie pisałam o Naszym akwarium (choć określenie Naszym nie funkcjonuje, dlaczego? bo wszystkie czynności porządkowo-dekoracyjne i ratujące życie wodnych żyjątek spadło na mnie... spodziewałam się tego...).
Dziś właśnie był dzień podmieniania wody (staram się podmieniać wodę raz w tygodniu) i wiecie co? Wypatrzyłam, że akwarium ma dwóch nowych mieszkańców ;-) Są to dwie maciupeńkie krewetki Red Cherry (być może jest ich więcej ale wypatrzyłam tylko dwie, jedna na roślince, druga w mchu). To bardzo dobra wiadomość, znaczy, że krewetki mimo twardej wody postanowiły się rozmnażać ;-) Po ponad półtora roku hodowania, doglądania i kombinowania co tu zrobić aby krewetki rozpanoszyły się w akwarium jest szansa, że idzie ku dobremu, udało się, mamy czerwone dzidziusie ;-)
Dziś właśnie był dzień podmieniania wody (staram się podmieniać wodę raz w tygodniu) i wiecie co? Wypatrzyłam, że akwarium ma dwóch nowych mieszkańców ;-) Są to dwie maciupeńkie krewetki Red Cherry (być może jest ich więcej ale wypatrzyłam tylko dwie, jedna na roślince, druga w mchu). To bardzo dobra wiadomość, znaczy, że krewetki mimo twardej wody postanowiły się rozmnażać ;-) Po ponad półtora roku hodowania, doglądania i kombinowania co tu zrobić aby krewetki rozpanoszyły się w akwarium jest szansa, że idzie ku dobremu, udało się, mamy czerwone dzidziusie ;-)
Malutka krewetka Red Cherry
A co poza tym?
Akwarium troszkę zarosło ale myślę, że dzięki temu ryby i krewetki mają się gdzie chować ;-) Jest zieleń, nie ma glonów, jest równowaga ;-)
Nasze akwarium
Pozdrawiam
M
poniedziałek, 26 stycznia 2015
Farbowanie włosów w domu czyli kobiece eksperymenty z urodą ;-)
Kochani właśnie wracam z łazienki... nie, nic nieprzyzwoitego ;-) Po raz pierwszy w życiu przefarbowałam sobie włosy... sama!!! Założyłam jak kazali w instrukcji rękawiczki, użyłam pędzelka i jakoś dałam radę. Nie było wcale tak trudno jak mogłoby się wydawać. Farby teraz (w porównaniu z tymi sprzed dziesięciu lat to czysta frajda i przyjemność, no i zapach nie zabija). Bluzka w której farbowałam włosy jest do wyrzucenia ale nie to się liczy... Liczy się efekt i satysfakcja, że potrafię! (okaże się jutro rano w dziennym świetle ;-P)
Ostatnio mąż prosił mnie abym oszczędzała więc ja po prostu zrobiłam to w ramach oszczędności właśnie ;-P kupiłam dwie farby na promocji (LOREAL PRODIGI 6.45 czyli ciemny miedziano-machoniowy blond)
i nałożyłam sobie sama kolor ;-) a co!!! Zamiast 180 złotych u fryzjera zapłaciłam całe 34 złote ;-) Gdy mąż wszedł do łazienki podczas zabiegu, skwitował to co robię jednym zdaniem:
"umów się od razu jutro rano do fryzjera"
Jeszcze czego! nie zamierzam, jak będzie bardzo źle będę chodzić w czapce, do wiosny zejdę z koloru ;-)
Od czasu kiedy wycofali moją ulubioną farbę SAFIRA "Tygrysie oko" tułałam się po fryzjerach i szukałam kogoś kto umiałby odtworzyć mój ulubiony kolor, gdy znalazłam super fryzjerkę na Bemowie to się przeprowadziłam... teraz niby mam fryzjerkę, jest naprawdę bardzo dobra, ale to jeszcze nie to...dlatego wypatrzyłam kolor, kupiłam i nałożyłam.
Jestem ruda, taka jaka zawsze chciałam być ;-) Wiem, że mój kochany mąż wolałby abym była blondynką, ale to nie ja...blond to nie mój kolor. Próbowałam parę razy ale nie czuję się z blondem dobrze, rudy dodaje mi odwagi, pewności siebie, po za tym mam piegi i zawsze ubolewałam nad tym, że razem z piegowatą cerą nie dostałam od natury rudych włosów...
Bo rudy to nie kolor włosów, rudy to charakter ;-)
Obiecuję, że jutro skoro świt (no może po południu) wstawię zdjęcie swoich przefarbowanych włosów ;-) Już schną i widać, że kolor jest ...
Dobrej nocy
M
Ostatnio mąż prosił mnie abym oszczędzała więc ja po prostu zrobiłam to w ramach oszczędności właśnie ;-P kupiłam dwie farby na promocji (LOREAL PRODIGI 6.45 czyli ciemny miedziano-machoniowy blond)
LOREAL PRODIGI 6.45
i nałożyłam sobie sama kolor ;-) a co!!! Zamiast 180 złotych u fryzjera zapłaciłam całe 34 złote ;-) Gdy mąż wszedł do łazienki podczas zabiegu, skwitował to co robię jednym zdaniem:
"umów się od razu jutro rano do fryzjera"
Farba LOREAL PRODIGI 6.45 nałożona na włosy (mam włosy do łopatek, nie zużyłam całych dwóch opakowań farby)
Jestem ruda, taka jaka zawsze chciałam być ;-) Wiem, że mój kochany mąż wolałby abym była blondynką, ale to nie ja...blond to nie mój kolor. Próbowałam parę razy ale nie czuję się z blondem dobrze, rudy dodaje mi odwagi, pewności siebie, po za tym mam piegi i zawsze ubolewałam nad tym, że razem z piegowatą cerą nie dostałam od natury rudych włosów...
Bo rudy to nie kolor włosów, rudy to charakter ;-)
Dobrej nocy
M
środa, 19 listopada 2014
Jak zasypiają Wasze dzieci?
Muszę o tym napisać, bo z podziwu wyjść nie potrafię... Mój mąż właśnie przed chwilą dał buziaki Naszym synom i zamknął za sobą drzwi... Cisza... Spokój...
Zasnęli...sami z siebie...obaj...jak to? Zawsze usypiani, przytulani, a dziś? Dziś postanowiliśmy coś zmienić bo ostatnio podczas usypiania Janka zasypiam z nim notorycznie, budzę się później (albo i nie) w środku nocy a za mną budzi się Janek i nie zasypia już twardym snem tylko przysypia jak komar. Ani ja się nie wysypiam, ani On, ani tata, który w końcu w środku nocy musi przejąć ode mnie rozbudzonego Janka abym mogła wyjść do toalety...
Straszne co? Na dłuższą metę bardzo męczące, bo przecież ile można być permanentnie niewyspanym?
Póki co chłopcy są cicho...
Zaczarowani? A może przestraszeni nową metodą usypiania ;->?!, leżą i kontemplują...jak to? mamy iść spać? sami?! ;-)
Zasnęli...sami z siebie...obaj...jak to? Zawsze usypiani, przytulani, a dziś? Dziś postanowiliśmy coś zmienić bo ostatnio podczas usypiania Janka zasypiam z nim notorycznie, budzę się później (albo i nie) w środku nocy a za mną budzi się Janek i nie zasypia już twardym snem tylko przysypia jak komar. Ani ja się nie wysypiam, ani On, ani tata, który w końcu w środku nocy musi przejąć ode mnie rozbudzonego Janka abym mogła wyjść do toalety...
Straszne co? Na dłuższą metę bardzo męczące, bo przecież ile można być permanentnie niewyspanym?
Póki co chłopcy są cicho...
Zaczarowani? A może przestraszeni nową metodą usypiania ;->?!, leżą i kontemplują...jak to? mamy iść spać? sami?! ;-)
Janek grający na perkusji
Ps. już się odezwali, mąż poszedł śpiewać kołysanki ;-)
Cóż...nie od razu Rzym zbudowano ;-)
Spokojnej nocy...
M
środa, 12 listopada 2014
Wspomnienie Święta Niepodległości
Byliście wczoraj na paradzie z okazji Święta Niepodległości?
Na warszawską paradę nawet się nie wybieraliśmy, to nie dla Nas, mamy dzieci i chcemy żyć... ;-P, a tak poważnie... Czy ktoś może mi odpowiedzieć na pytanie co kieruję tymi ludźmi?
... przychodzą/ przyjeżdżają na tego rodzaju manifestacje z całej Polski, wyżywają się na ławkach i płytach chodnikowych (o znakach nie wspomnę) stwarzają zagrożenie i zastraszają ludzi, wybijają i dewastują to co wspólne, bo co? Bo wspólne znaczy niczyje? !
Nie mam dla nich litości! Do kamieniołomów!
Nasza tutejsza parada, może nie tak spektakularna, przyciągnęła wielu mieszkańców, było miło, sympatycznie i co najważniejsze spokojnie. Chłopcy byli zachwyceni starym pojazdem i wozami strażackimi, które migały kolorowymi światłami. Pięknie było, poważnie i jak na tą porę roku bardzo, bardzo ciepło (nawet 13 stopni)!
ps. muszę się pochwalić, dostałam propozycje namalowania obrazu na aukcję charytatywną ;-) już palą mi się pędzle w rękach ;-) zobaczymy co z tego wyniknie ;-)
"Vincent van Gogh nie żyje... Michał Anioł nie żyje, Malczewski nie żyje i ja się jakoś gorzej czuję
;-P"
Pozdrawiam
M
Na warszawską paradę nawet się nie wybieraliśmy, to nie dla Nas, mamy dzieci i chcemy żyć... ;-P, a tak poważnie... Czy ktoś może mi odpowiedzieć na pytanie co kieruję tymi ludźmi?
... przychodzą/ przyjeżdżają na tego rodzaju manifestacje z całej Polski, wyżywają się na ławkach i płytach chodnikowych (o znakach nie wspomnę) stwarzają zagrożenie i zastraszają ludzi, wybijają i dewastują to co wspólne, bo co? Bo wspólne znaczy niczyje? !
Nie mam dla nich litości! Do kamieniołomów!
Nasza tutejsza parada, może nie tak spektakularna, przyciągnęła wielu mieszkańców, było miło, sympatycznie i co najważniejsze spokojnie. Chłopcy byli zachwyceni starym pojazdem i wozami strażackimi, które migały kolorowymi światłami. Pięknie było, poważnie i jak na tą porę roku bardzo, bardzo ciepło (nawet 13 stopni)!
ps. muszę się pochwalić, dostałam propozycje namalowania obrazu na aukcję charytatywną ;-) już palą mi się pędzle w rękach ;-) zobaczymy co z tego wyniknie ;-)
"Vincent van Gogh nie żyje... Michał Anioł nie żyje, Malczewski nie żyje i ja się jakoś gorzej czuję
;-P"
Pozdrawiam
M
Subskrybuj:
Posty (Atom)

