Ten blog to pamiętnik kobiety, która łapie chwile, zbiera porady i przepisy zapisuje to co ważne i ważniejsze a wszystko po to aby się nie pogubić...bo o to najłatwiej...
Dawno żaden serial telewizyjny nie wzbudził we mnie takiej ciekawości i nie obudził we mnie tylu emocji co HOMELAND. Jest niezwykły, bardzo poruszający, a Claire Danes, która wcieliła się w postać agentki CIA gra fenomenalnie (Złoty Glob).
Claire Danes pamiętam z jednej roli...miałam wtedy 13 może 14 lat a Ona zagrała u boku boskiego Leonardo DiCaprio.... Ta interpretacja dramatu Szekspira wstrząsnęła mną na długo, pamiętam scenę gdy płakała... Idealna Julia...
Co ciekawe w trzeciej serii serialu postaci wspominają Romea i Julię z dramatu Shekspira, smaczek...
Oglądam serial po nocach, gdy dzieci już śpią. Wczoraj skończyłam trzecią serię i z niecierpliwością czekam na odcinki serii czwartej...
Co to będzie co to będzie...?!
Fabuły nie będę zdradzać bo jest bardzo zagmatwana, jest wiele wątków pobocznych, wiele zwrotów akcji...
Wspaniały...
Jeżeli macie okazję go obejrzeć nie wahajcie się dłużej ;-)
Wczoraj był pierwszy września...
dla Polaków to data szczególna.
Początek II wojny światowej.
Każdy z Nas stracił w wojnie babcie, dziadka bądź kogoś z bliskiej rodziny. Należę do pokolenia, które często słuchało opowieści dziadków na temat życia podczas wojny. Niektórych opowieści nie sposób zapomnieć i łza kręci się w oku na samą myśl o ich tragicznych bohaterach, kiedyś opowiem o nich moim dzieciom, ale muszą jeszcze podrosnąć...
W tym roku mija 76 lat od czasu agresji Niemiec na Polskę.
Tymczasem niedawno odkryłam w Internecie serię filmów edukacyjnych pt. Historia Bez Cenzury. Wszystkim gorąco polecam. Odcinek, który zamieszczam na dole dotyczy właśnie II wojny światowej. Szkoda, że gdy ja uczyłam się historii You Tuba nie było...
Polacy - zajebisty naród #2. II Wojna Światowa.
English version: "Poland first to fight"
Od jakiegoś czasu jesteśmy z mężem fanami p. Wojtka Drewniaka i jego sposobu opowiadania historii.
Niesamowite...
mam wieczór dla siebie ;-)
Janek śpi a Franek z tatą na meczu Legii więc siedzę, piję białe wino i oglądam niesamowity film...
"I am a Dina"z moim ulubionym ostatnio aktorem Madsem Mikkelsenem...
Wspaniała Marie Bonnevie jako tytułowa Dina... dzika i nieokrzesana...z przerażającym szaleństwem w oczach... a do tego przepiękna...
Opowiem Wam dzisiaj o pewnej przyjaźni...
przyjaźni pomiędzy moim synkiem a niebieskim stworkiem ...
Grover to przyjaciel na dobre i na złe, zawsze jest tam gdzie wybiera się Jasio (inaczej jest płacz i zgrzytanie zębów)...
Cieszę się, że Jasio ma swojego przytulaka, który zawsze potrafi pocieszyć.
Janek i jego Grover
Mój młodszy syn uwielbia pluszaki (zupełnie inaczej niż Franio) lubi się nimi bawić, tańczyć z nimi i udawać, że coś do siebie gadają.
Wczoraj gdy oglądaliśmy filmy z udziałem potworów z Ulicy Sezamkowej (a robimy to dosyć często) natrafiliśmy na pewną sezamkową parodię znanej reklamy:
"Smell like a monster" (Anything is possible when you smell like a monster ;-)
Janek rechotał jak żaba gdy oglądał film z udziałem Grovera, zresztą ja też popłakałam się ze śmiechu ;-)
Dziś filmowo...
W kinie nie byliśmy ponad dwa lata, ostatni raz pod koniec ciąży z Jasiem, kiedy to z małym Franiem została moja przyjaciółka... oglądaliśmy wtedy "Django" Quentina Tarantino....Później długo długo nic...aż dzięki moim rodzicom, którzy przyjechali i zostali z chłopakami wybraliśmy się do kina ;-)
"Teoria wszystkiego" (ang. Theory of Everything") w reżyserii James'a Marsha to jeden z tych obrazów o których nie da się szybko zapomnieć... i nie wiem czy jestem bardziej zafascynowana samym Stephenem Hawkingiem jego niezmierzonym umysłem (w tej roli Eddie Redmayne) czy też postacią jego żony zagraną przez Felicity Jones ... która dobrowolnie bierze na siebie cały trud życia codziennego u boku bardzo chorego mężczyzny, wychowuje trójkę dzieci i realizuje się naukowo...
Poruszająca historia miłości i cierpienia opowiedziana z tak wielkim wyczuciem... Wspaniały!!!
...
Dziś filmowo...
"Dorian Gray" na podstawie jedynej wydanej powieści Oscara Wilde'a...
Film, który oglądam nakręcony został w 2009 roku a tytułową rolę gra aktor Ben Barnes... jest tak przejmujący, że ledwo daję radę coś napisać ... (film i główny bohater oczywiście...)
Chcę Wam opowiedzieć pewną historię wojenną... Dotyczy ona kogoś bliskiego, nie znałam go osobiście, lecz znam go z opowieści, listów, starych zdjęć i wspomnień mojego dziadka.
Dlaczego chcę to wszystko opisać?
Bo sama nie wierzę w to co udało mi się ustalić, w to co odnalazłam po latach...
Bo byłam w domu i znowu oglądałam stare fotografie wpatrując się w twarze, których już nie ma, szukając w ich oczach czegoś... duszy, czytałam korespondencję sprzed lat i próbowałam sobie to ich ówczesne życie wyobrażać...
Dla samej siebie i dla tych, którzy tak jak ja szukają/szukali i znajdują/znaleźli bo ten kto nie szuka nigdy nie dojdzie prawdy.
Mój dziadek urodził się w międzywojniu (dokładnie rok 1920) i był najmłodszym z trzech synów Heleny i Michała; Julek (najstarszy), Włodek i Romek (mój dziadek, najmłodszy z rodzeństwa). Gdy wybuchła II wojna światowa miał jak nie trudno policzyć dziewiętnaście lat. Jego brat Juliusz ożenił się i mieszkał w Warszawie.
Kenkarta (niem. Kennkarte) Juliusza
Podczas wojny pracował (jak wynika z zachowanych dokumentów)
Zaświadczenie o zatrudnieniu wydane podczas II wojny światowej
...gdy wybuchło Powstanie Warszawskie (sierpień 1944) brał w nim udział, zaginął jak tysiące młodych ludzi...
Mój dziadek szukał go całe życie, wysyłał listy na które dostawał odpowiedzi bez informacji nt. Julka. W końcu na grobie rodzinnym wyrył napis, ze Juliusz L. zginął podczas Powstania Warszawskiego, nie przypuszczał nawet, że mogło być inaczej...
Prawdy doszłam dzięki mojemu wujowi (odnalezionemu po blisko 100 latach ale to zupełnie inna historia), który przesłał informacje, że znalazł ślad Juliusza L. więźnia obozuKZ Dachau pod numerem 29 473. Niewiele myśląc napisałam do archiwum Dachau, w odpowiedzi napisali, że Juliusz nie umarł w DACHAU a numer więźnia został mu nadany w obozie Natzweiler gdzie przetransportowano go parę dni po tym jak przyjechał z Warszawy do DACHAU. Do Dachau został przywieziony 12 sierpnia 1944 roku. Rodzice, bracia, żona...nikt nic nie wiedział...
Nz. od lewej Julek, jego żona Ksenia i rodzice Helena i Michał
Gdy pisałam do archiwum w Bad Arolsen dostałam w odpowiedzi pisma wysyłane do rodziny dziadka nt. Juliusza L. (pisma pochodziły z lat '50 XX wieku), nie wiem czy dziadek je czytał... nie wiem czy dziadek wiedział o losie swojego brata, nigdy nie opowiadał mi o tym dlatego wszystko czego się dowiadywałam było dla mnie niesamowite i tak bardzo przykre... Nigdy nie przypuszczałam, że grób Julka jest tylko symboliczny, że jego szczątki znajdują się cały czas z dala od domu... Oto informacje jakie udało się pozyskać z dokumentów znajdujących się w archiwum: "The following information has been taken from the documents found in the ITS archives: Name: xxx First name: Juliusz/Julius Zbign. Date of birth: 02.02./02.12.1917 Place of birth: Neachesin/Pultusk Internment: 12 Sep 1944 committed from Warszawa to Concentration Camp Dachau 24 Sep 1944 deported to Concentration Camp Natzweiler/Outlying Commando Prisoner number: 107242 NS prisoner category: protective custody Nationality: Polish
Mannheim-Sandhofen (Please note: The commando was also referred to as “Mannheim-Waldhof”) Prisoner number: 29473 23 Dec 1944 deported to Concentration Camp Natzweiler/Outlying Commando 5 March 1945 died there at 05.30 a.m., cause of death: pneumonia" Tak więc udało mi się ustalić, że Juliusz żył jeszcze przez siedem miesięcy, z dala od domu, od żony która zapewne odchodziła od zmysłów nie wiedząc co się z nim stało, wywieziony i przetrzymywany w nieludzkich warunkach jako więzień w kategorii "areszt ochronny" (ochronny przed czym?), zmarł na zapalenie płuc...w momencie gdy koniec wojny i wyzwolenie było tylko kwestią czasu... Dlaczego o tym wszystkim napisałam ? Bo nie ma dnia abym nie myślała o tych wszystkich okropnościach II wojny światowej. Bo te wszystkie historie o których słyszałam są we mnie głęboko... Myślę, że mamy wielkie szczęście, że żyjemy właśnie tu i teraz... W końcu dlatego bo niedługo kolejna (już 70) rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego... bo niedawno ludzie mogli zobaczyć na szklanym ekranie film dokumentujący walki powstańcze, ...bo może gdzieś na tych kadrach nagrany jest Nasz Julek...
Film "Powstanie Warszawskie" to pierwszy na świecie film fabularny zmontowany w całości z materiałów dokumentalnych, opowiadający o tytułowym wydarzeniu poprzez historię dwóch młodych reporterów, świadków powstańczych walk. Film wykorzystuje autentyczne kroniki filmowe z sierpnia 1944 roku.
Sobota, jakże wspaniały dzień dziś miałam... O godzinie 10 fryzjer... Tak, tak byłam u fryzjera i jestem cholernie zadowolona!!!! Dawno nie czułam się ze sobą tak dobrze jak dziś. W końcu wyglądam normalnie, nie mam pięciocentymetrowych odrostów i jajkowatego blondu na głowie ;-) A inni fryzjerzy twierdzili, że się nie da... Da się, trzeba tylko chcieć!
Dziękuję Pani Kasiu! ;-* Pani jeszcze o tym nie wie ale ja od dziś jestem Pani stałą klientką ;-)
Pomalowałam też paznokcie u rąk i nóg złapanym w drogerii lakierem do paznokci koloru 033 (a weszłam tylko po pieluchy ;-) Taka prosta rzecz a cieszy...
Domowy, sobotni pedicure
Mąż rozmawia przez telefon na balkonie a ja piję wino ( w końcu mamy sobotę wieczór i dzieci już dawno śpią...) i oczywiście piszę... palcami o koralowych paznokciach...
Dawno się tak kobieco nie czułam...
A na szklanym ekranie "Wilk z Wall Street" z Leonardo DiCaprio, w kinie nie byliśmy (nie mieliśmy z kim zostawić dzieci, bolączka dzisiejszych czasów...) seans odbywa się w zaciszu domowego ogniska... ;-)
Roman Polański, uwielbiam go jako reżysera, podziwiam jako człowieka. Obejrzeliśmy wczoraj dokument o jego życiu. Od tej chwili nic nie jest takie samo...
Jestem dziś rozbita...
Narysowane w mojej głowie obrazy nie dają mi dziś spokoju, ciągle myślę o postaciach, z którymi spotkał się na swojej drodze, o ich krótkich, pełnych bólu życiach. Jako matka nie potrafię, nie chcę sobie tego wyobrazić, a jednak nie mogę przestać o nich myśleć. O dzieciach pozostawianych podczas wojny samym sobie i o ich szalejących z rozpaczy rodzicach. O jego matce, drugiej żonie Sharon Tate, o tym co je spotkało... O tym co musiał przeżyć i z czym musi żyć.
Naprawdę rzadkie to zjawisko, gdy razem z mężem zasiadamy wieczorem na kanapie i włączamy VOD.
Dzieci śpią i nawet o dziwo nie posnęliśmy z nimi. To miłe chwile, może dlatego, że są tak rzadkie...
Tylko wina brak...
Film jaki sobie zafundowaliśmy: "Dary anioła: Miasto kości" inspirowany był Matrixem i Bladem (Ci którzy oglądali te dwa hity lat '90 XX wieku bez problemu połączą te trzy produkcje). Pojawiają się tu też motywy z nieco innej produkcji: Sagi "Zmierzch" ale to już kino nieco młodszego pokolenia.