Nasza zastawa, moja obstawa

Nasza zastawa, moja obstawa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas z dzieckiem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas z dzieckiem. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lipca 2016

Janek i dinozaury

Nie pamiętam aby Franka interesowały dinozaury. Ciągle były tylko samochody i wyścigi i budowanie garażów i parkingów dla aut ;-) z klocków z pudełek ze wszystkiego...
Janek natomiast piszczy gdy widzi "Andy i przygody prehistorii", "Andy i dinozaury", ciągle każe sobie czytać jedną i tą samą książkę (Encyklopedie dinozaurów)... i bawi się w podróżnika, odkrywcę... Biega z tą swoją lornetką i plastikową krótkofalówką udając, że widzi stada prehistorycznych gadów ;-)
Wiem już jak wygląda jaszczur kolczasty i mamut włochaty i że Triceratops to pradziadek nosorożca (naprawdę?! ;-P)
Janek - mały paleontolog ;-)

Te jego dinozaurowe obsesje pchnęły Nas niedawno do Parku Dinozaurów w Bałtowie.




Janek i Franek w Bałtowie

Było naprawdę fajnie ;-)
Bo Bałtów to nie tylko dinozaury ale też zwierzyniec, park miniatur, konie, wesołe miasteczko i wiele atrakcji, których nie udało Nam się zwiedzić podczas parogodzinnej wycieczki (z psem;-). 
Nie wszędzie pies w Bałtowie jest mile widziany... co zrozumiałe ze względu na mieszkające tam zwierzęta.

Pozdrawiam
M



wtorek, 29 marca 2016

Święta na polskiej wsi

Piękne mieliśmy święta, słoneczne i ciepłe, wymarzone... 
My oczekiwanie/ nieoczekiwanie znaleźliśmy się w innym świecie... 
Drugi dzień świąt spędziliśmy na wsi razem z kurami, gołębiami, psami, źrebną kobyłą (uważam, że najpiękniejszą i najbardziej ciekawską klaczą na świecie) i kaczkami...
Niezapomniane chwile...
Wracając spytałam Jasia jakie zwierzątko podobało mu się najbardziej:
 "Kury i konik mamo", 
no przecież, jajka sam zbierał w kurniku...
Franek natomiast dużo czasu spędził w gołębniku...powiedział mi też, że nauczy się latać... ;-)

 Janek z koszykiem pełnym jajek


Janek i klacz



Inny, piękny świat, taki jaki sama pamiętam, moje dzieci tylko go lekko dotykają...


Życzę sobie i Wam wielu takich dni...

M

poniedziałek, 15 lutego 2016

Na ferie do Zawoi!

Ferie, to słowo ten czas nabrał właśnie (wraz z pójściem Franka do szkoły) nowego brzmienia. Długo nie istniał dla mnie czas ferii (ostatnio na studiach dziesięć lat temu).

Później wiadomo praca, dom, małe dziecko jedno małe dziecko drugie a to pierwsze trochę większe ale w przedszkolu więc ferie Nas nie dotyczyły. Gdy mieliśmy trochę czasu po prostu pakowaliśmy manatki i jechaliśmy na narty (zjeżdżał tylko mąż, Franek się uczył a ja na sankach lub z wózkiem po śniegu, przez zaspy...same wiecie...).
W tym roku pojechaliśmy na ferie ;-) Mogliśmy się wyrwać dopiero w drugiej połowie ferii bo gips, bo praca, bo moja szkoła... ale wyjazd był cudowny...biały, wymarzony i wyczekany...

Pojechaliśmy w miejsce magiczne, które odkryliśmy latem.
Pojechaliśmy do Zawoi.
Ktoś słyszał? Ktoś był? Ktoś zna tą najdłuższą w Polsce wieś?
Pięknie tam, mikroklimat tej miejscowości jest niezwykły. W tym roku w wakacje wyjechaliśmy z Warszawy gdzie było 38 stopni w cieniu a tam 26 i deszczyk. Zielona trawa, szum potoku, dzwonki owiec na halach... inny świat.
Teraz też wyjechaliśmy z jesiennej deszczowej Warszawy a dojechaliśmy na miejsce zasypane śniegiem po kolana...

Zawoja, Franek zjeżdża na jabłuszku w pobliżu wyciągu Baca

Warunki narciarskie fantastyczne; stoki białe, wyciągi takie jak Mosorny Groń (dla wprawionych narciarzy) czy Baca albo Wojtuś (łagodniejsze) czekają na turystów, których w Zawoi nie ma zbyt wielu (co cieszy przyjezdnych bo nie ma kolejek, nie czeka się godzinami na obiad w karczmie i można przebierać w wypożyczalniach sprzętu zimowego).


Pyszne góralskie jedzenie, szczególnie polecam Karczmę Zbójnicką pod Mosornym;  rozgrzewające kociołki po wyprawie na szczyt zadowolą każdego. Tabakowy Chodnik szczególnie latem bo położony jest nad potokiem, więc dzieci brodzą w wodzie układając tamy a dorośli odpoczywają przy stolikach obserwując bawiące się maluchy...
O noclegi nie trzeba się martwić bo po przybyciu na miejsce łatwo znaleźć kwaterę. My w tym roku mieszkaliśmy w ośrodku małych domków Rafako i przez cały pobyt byliśmy tam jedynymi gośćmi...
Domki dwupoziomowe (na górze cztery łóżka, na dole kuchnia wyposażona w sprzęty niezbędne tj. czajnik elektryczny, kuchenka elektryczna i lodówka, łazienka z prysznicem i salonik). Nie jest to może standard premium ale za to można pojechać tam z psem! ;-)



Ośrodek Wypoczynkowy Rafako, położony pod górą, nad potokiem, w którym latem szukaliśmy orzeźwienia...

Zawoja to miejsce, o którym nie sposób zapomnieć, to miejsce do którego chce się wracać...
A o pobycie wakacyjnym w Zawoi pod Babią Górą jeszcze napiszę...

Pozdrawiam
M

poniedziałek, 27 lipca 2015

"Mama Mu na drzewie" -książka dla dzieci warta przeczytania

Bo pisać to trzeba umieć, zwłaszcza gdy pisze się literaturę dla dzieci. Często spotykam się z opowieściami których sama nie rozumiem. Książki na które się natykam mają piękne obrazki lecz zero wartościowej treści. Łapię się na tym, że czytam dzieciom bajkę na dobranoc i sama nie wiem o czym czytam... Ta bajka jest pisana dla pieniędzy...powinien zaznaczać recenzent na wstępie...byłoby wtedy o wiele łatwiej i Nam rodzicom i milionom pseudo bajkopisarzy dla dzieci ;-)

A piszę tak bo jestem zachwycona pewną krową co potrafi po drzewach chodzić i jej przyjacielem wroną. "Mama Mu na drzewie i inne historie" autorstwa Jujji Wieslander to książka napisana z humorem a historie opisane bawią nie tylko najmłodszych. Nie często trafiam na książkę dla dzieci, którą czyta się z przyjemnością a ta zdecydowanie do takich należy ;-)


Książka dla dzieci pt."Mama Mu na drzewie i inne historie" JujjaWieslander


Dziękuję Ci moja droga A (bo to za Twoją sprawą poznajemy co wieczór z chłopakami perypetie krowy i czarnej zrzędowatej wrony ;-)
Pozdrawiam
M

piątek, 22 maja 2015

Gdy nie ma taty w domu.... ;-)

Siedzę na kanapie i sama w to nie wierzę, ale nie mam siły się podnieść aby zganić Jaśka, nawet nie chcę tego robić bo znowu zacznie się drzeć w niebogłosy a ja spokoju potrzebuję...spokoju chociaż przez chwilę...
A wiecie co On wyrabia? Rzuca Daffi po całym domu jej sucha karmę, a Ona zjada wszystko co Jasio jej rzucił (dziwne bo z miski nie zjada). I do tego gada po swojemu kosmicznemu "tletletle, te" Jasio gada oczywiście. Znowu pobiegł do miski...no nie...A miałam dziś posprzątać bo mąż na wyjazdach i sama z dziećmi i psem zostałam ale tak jakoś ciężko się zebrać. Obiad się gotuje...Sam i pranie się samo pierze a ja siedzę i jak na matkę przystało kawę piję bo od 5 rano gdy męża wypuściłam z domu jam na nogach...A Nasz salon wygląda dziś jak fabryka klocków LEGO, zaczynam się zastanawiać czy przypadkiem nie włączyć telewizora...
NIEEEEEEEEEEEEEEE... miło jest ;-)

Franek i Janek podczas zabawy w domu

Najgorsze jest to, że tata dziś wraca i wszystko to trzeba będzie za chwilę posprzątać...
HAHA,
ciekawe...

A Wy jak spędzacie piątkowe popołudnie? ;-)

Pozdrawiam
M

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Zlot zabytkowych pojazdów w Piasecznie

Byliście, widzieliście?
Zlot zabytkowych pojazdów w Piasecznie uważam za bardzo udany.
Auta z duszą, ogromne amerykańskie wozy typu Buick i Lincoln z kanapami na dziesięć osób versus Nasze Fiaty 126p, którymi podróżowały całe rodziny z dziećmi, wózkami i psami... Historia motoryzacji zebrana na targowisku miejskim...
Franek z Jankiem byli zachwyceni (nie wspomnę o moim mężu ;-), który wśród wystawionych aut odnajdywał swoje kolejne samochody...
Janek jako fan Volkswagenów nie przeszedł obojętnie obok żadnego z wystawionych na pokaz ;-)

 Volkswagen transporter (tzw. ogórek) w świetnym stanie wizualnym jak i technicznym ;-)


a Franek?
Franek jako przyszły kierowca rajdowy podziwiał drifty i jazdy na czas starych aut ;-) Okazało się, że Polonez lepszy czas miał gdy przejechał tor tyłem niż przodem ;-)

 Polonez podczas jazdy na czas

Fiat 126p podczas jazdy na czas

Pierwszy raz byliśmy na tego typu imprezie i wiemy jedno, nie odpuścimy już żadnej ;-)


Chevrolet


Miłego dnia

M

wtorek, 17 lutego 2015

Mój mały artysta

Jako, że mój młodszy syn śpi nieprzerwanie od godziny 16.00 i boję się pomyśleć o której rano zrobi mi pobudkę zagoniłam starszego do rysowania. Frania nie trzeba długo namawiać, wziął kartkę dostał w obroty moje ołówki (co zdarzyło się po raz pierwszy, normalnie nie pozwalam ich dotykać nikomu) i zaczął rysować... Rysował, rysował, po chwili wstał od stołu i powiedział, że potrzebuje czerwonej kredki z pokoju gdzie śpi Jasio. Śmiało mógł wejść i zabrać kredki z biurka, małego nawet słoń dziś nie obudzi...
Po chwili przychodzi do mnie z rysunkiem i mówi:
- "Mamo chciałem tak narysować jak Ty ale troszkę mi się nie udało..."

Kobieta z czerwonymi ustami narysowana przez Frania

- "Franiu - powiedziałam - przecież to jest fantastyczne!!!"( a więc po to była mu czerwona kredka, żeby namalować czerwone usta...genialne!!! ;-)

Wzruszyłam się... Dostałam od niego (chociaż On sobie sprawy z tego nie zdaje) najwspanialszy prezent...

Dziękuję Franiu, mój mały artysto!!!


Kobieta z czerwonymi ustami, pierwowzór rysunku Frania narysowana przeze mnie w listopadzie zeszłego roku


Dobrej nocy

M

niedziela, 18 stycznia 2015

Najtańsza konsola do gier na rynku

Od pewnego czasu Franio męczył Nas prośbami o konsolę do gier... Konsola znalazła się też na liście prezentów w liście do Świętego Mikołaja...
Tłumaczyliśmy mu, że na konsolę jest jeszcze za młody, że Mikołaj nie może przynieść konsoli, klocków LEGO i pianina jednocześnie, że to zbyt wiele nawet dla niego, że najpierw musi nauczyć się czytać i pisać, to warunek konieczny, później pogadamy o konsoli...
W tym samym czasie mąż wpadł na doskonały pomysł (jak zwykle;-), zamówił... UWAGA!!! Pegasusa, najtańszą na rynku konsolę do gier telewizyjnych (kupiona na allegro z przesyłką to koszt ok. 40 zł) ! tak, tak można cały czas nabyć nowy fabrycznie zapakowany, działający produkt!!!

W Naszym domu pod choinką pojawił się Pegasus, Mikołaj przyniósł ją nie Franiowi ale mojemu mężowi (zabieg celowy aby tata miał większą kontrolę nad swoją konsolą)!!!

Konsola sprawia wszystkim domownikom wiele radości, tacie i mnie przypomina stare dobre czasy, czasy beztroski, dziecinnych fascynacji światem gier i wymiennych cartridgów przed Franiem zaś otwiera zupełnie inny niż znał do tej pory świat, świat pikseli i kanciastych, prostych postaci ...
Powrót do przeszłości z łezką w oku...
To był świetny pomysł!!!

Pegasus, najtańsza konsola do gier 


A teraz przyznać się!
Kto grał w dzieciństwie na Pegasusie w Mario Bros?

Mąż i Franio podczas gry na Pegasusie

Dobrej nocy

M




środa, 7 stycznia 2015

Wystawa klocków Lego na Stadionie Narodowym

Byliście już czy dopiero zamierzacie zabrać swoje pociechy ( a może sami jesteście fanami klocków) na wystawę duńskich klocków Lego, które podbiły i opanowały świat?
Byliśmy tam zaraz po świętach, nie zawiedliśmy się ;-)
Szkoda tylko, że np. nie ma zniżkowych biletów dla dzieci (w końcu to dla nich wystawa, może właśnie dlatego ich brak...), my dorośli znieślibyśmy bilety i po 40 zł gdyby tylko Nasze dzieci mogły wchodzić np. za darmo ;-) albo przynajmniej za połowę ceny czy nie byłoby przyjemniej?

No nic, wróćmy do samej wystawy. Wszędzie klocki, raj, każda gablota to inny świat, są tam zbudowane z klocków budynki (np. Pałac Kultury i Nauki (PKiN) ale też i Opera w Sydney), bajkowe i filmowe krainy (tj. Muminki i wielka fioletowa Buka, która tak bardzo podobała się Jankowi czy też Władca Pierścieni  lub Gwiezdne Wojny) klocki roboty, a nawet słynny Titanic zbudowany z klocków Lego na którym płyną Lego ludziki... Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć...
Janek nie mógł się napatrzeć na jeżdżące po torach pociągi a Franek? Franek podziwiał, wzdychał i wypatrywał zestawy, które już ma i które od czasu wystawy składamy w domu z większą częstotliwością ;-)

Janek i Kraina Muminków z klocków Lego, Stadion Narodowy, Warszawa

Wystawa Lego będzie czynna do 15 lutego 2015 roku ;-)

Trzeba to zobaczyć!!!

Dobrej nocy

M

sobota, 3 stycznia 2015

Warcaby gra dla małego i dużego ;-)

Czy jako dzieci graliście w warcaby? A może nadal grywacie?
Ja wczoraj, dzięki mojemu starszemu synowi przypomniałam sobie jak bardzo lubiłam grać w tą prostą planszową grę. Warcaby obok karcianej gry w wojnę były najfajniejszym sposobem na nudę z moim dziadkiem Romanem ;-) Jak łatwo zapomina się o miłych chwilach z dzieciństwa...
Wczoraj będąc na zakupach Franek przyniósł mi pudełko warcabów i powiedział tym swoim nowym  sposobem na matkę:
-"szkoda, że nie możemy kupić tej gry.."
 ech...spojrzałam...warcaby
- "a będziesz w to grał?" spytałam
- "Będę!"
- "no dobrze", i wrzuciłam do koszyka.
Wiem, miałam mu już nic nie kupować bo Mikołaj przecież niedawno i w ogóle ... ale pomyślałam troszkę egoistycznie, że ja chętnie przypomnę sobie zasady tej gry i będę cieła z mężem po nocach w warcaby ;-P
Wiem, że warcaby wśród tysiąca innych gier planszowych nie zachęcają, ale gdy zacznie się w nie grać sprawiają, że nie możesz się oderwać ;-) no i powracają wspomnienia...

Franek jeszcze jest małą gapką, dużo trzeba mu podpowiadać ale trening czyni mistrza!

Tata i Franio grają w warcaby

Pozdarwiam

M

środa, 24 grudnia 2014

Jak zrobić gwiazdę na świąteczną choinkę?

Jako, że czub zbyt wąski a Nasza dotychczasowa gwiazda rozsypała się w rączkach małego Jasia, Franio miał za zadanie zrobić nową gwiazdę na czubek choinki ;-) Oczywiście nie zrobił jej sam, mam w tym swój udział ;-)

Jak zrobić gwiazdę na choinkę świąteczną?


Odrysuj na kartonie kształt gwiazdy. Wytnij go a następnie posmaruj ramiona klejem. Z waty zrób kulki i naklej je na ramiona (dzięki temu gwiazda nie będzie płaska). Całość obłóż dokładnie srebrną folią. Przymocuj z tyłu gwiazdy drucik do zaczepienia gwiazdy na choince (ja zrobiłam dziurkę śrubokrętem i wsadziłam w środek bombeczkę z drucikiem ;-).
Gwiazda gotowa ;-)

Choć choinka ubrana stoi od poniedziałku gwiazda na jej czubie zawiśnie dopiero dzisiaj ;-)

Gwiazda zrobiona przez Naszego Frania ;-)

Wesołych Świąt!!!

M

niedziela, 21 grudnia 2014

Pierniczkowe preludium

Wczoraj wyciągnęłam foremki do wycinania pierniczków (od trzech lat, niezmiennie przepis Liski z White Plate) bo przecież Święta za rogiem i pora pomyśleć o zapleczu kulinarnym...
Nie wiedziałam, że te metalowe zwierzątka sprawią tyle radości mojemu Jankowi ;-)



Przedświąteczne zabawy Janka ;-)

Jak tam Wasze przygotowania ?

Pozdrawiam

M

sobota, 29 listopada 2014

Przedświąteczne porządki czas zacząć ;-)

Szaro, buro i ponuro i tylko myśl o Świętach Bożego Narodzenia rozjaśnia te jesienne dni ;-) Nie mogę się doczekać (jestem jak dziecko) ale uwielbiam ubierać choinkę, piec ciasta, przygotowywać te wszystkie Wigilijne specjały...a nawet sprzątać ;-) Z dwójką dzieci w domu (Franek i Janek chorzy) nie jest to może najłatwiejsze ale odpowiednie podejście do sprawy pozwala na odrobinę spokoju. Zauważyłam, że moi chłopcy, w szczególności Franek bo Jasio na razie powtarza po starszym bracie, lubi angażować się w porządki domowe. Widzę uśmiech na jego twarzy gdy daje mu ścierkę i zadanie do wykonania ;-) Wczoraj musiał ponaklejać pod nogi nowe filce i umyć wszystkie krzesła. Zrobił to wzorowo, tylko gdy on naklejał filcowe podkładki Jasio chodził i próbował je pozrywać ;-P psikus!
W sumie wyszło bardzo dobrze, krzesła dawno nie były tak czyste ;-) a kurze wytarte (patrz Janek).

Janek i Franek pomagają w porządkach domowych

Franio wyciera krzesła


A mama? Mama mogła w tym czasie wejść na blat kuchenny i wytrzeć szafki. Przy okazji dowiedziałam się od Frania:
"Mamo ja też potrafię tam wchodzić ;-), wchodzę tam czasem po cukierki"
" A jak tam weszłaś? po klamkach? Bo ja wchodzę po klamkach "
No i wydało się ... ;-)

W tym całym przedświątecznym zamieszaniu pamiętajcie:
 "Dom to nie muzeum!"
Nie przesadzajcie z tym sprzątaniem ;-P!

Miłego dnia

M



wtorek, 25 listopada 2014

Jak wygląda Nasz dobranocny rytuał ?

Od kiedy weszło w życie usypianie chłopaków "na odległość" a nie (jak to do tej pory się odbywało) w objęciach ("mamo poleżysz ze mną, mamo rączkę pod główkę")  gdzie notorycznie zasypiałam razem z nimi ;-P jest jakoś lżej...
Wieczory spędzamy wspólnie z mężem, dzieci w tym czasie jakoś spokojniej śpią, oczywiście każdy ze swoją przytulanką ;-) no i pies nie denerwuje się, że znowu posnęli i nie ma kto mnie wyprowadzić na spacer (zdarzyło się dwa razy, sunia dzielnie wytrzymała do rana, kochana psina!)

 Od mniej więcej tygodnia kąpiemy chłopaków (Franio wskakuje pod prysznic sam), przebierają się i czytamy im bajkę. Franek wskakuje do łóżka Janka i tam teoretycznie słuchają historii na dobranoc... oczywiście kotłują się w łóżku; Janek biega po Franku w tą i z powrotem, Franek się cieszy bo może go wyściskać a Janek się denerwuje, że Franek go ściska i wali Frania po głowie, no i zabierają sobie przytulanki, a ja staram się nie śmiać zza książki zbyt głośno...

Po przeczytanej bajce Franek zmyka do swojego łóżka, gasimy lampkę nocną i zaczynam śpiewać ...
Tak...śpiewam kołysanki, tj. : "Na Wojtusia z popielnika", "AAA kotki dwa", "Był sobie król, był sobie paź", no i oczywiście piosenkę z "Czterech pancernych i psa" (Janek od maluszka przy tym zasypia ;-) ...  Właśnie, muszę koniecznie rozszerzyć repertuar? Ile razy można w kółko śpiewać "Deszcze nie spokojne..."? Macie jakieś kołysankowe sugestie?

Gdy śpiewam Janek zazwyczaj nie rusza się wcale, ściska przytulankę i patrzy w sufit w jeden punkt, tylko kątem oka obserwuję jak zamykają mu się oczka, a Franio śpiewa ze mną, przypomni sobie, że chce mu się pić albo rozkopie się tak, że muszę mu poprawiać kołdrę... generalnie robi zamieszanie, ale w końcu i On zasypia, dzielnie, sam z pluszowym pieskiem ;-)

Dobrej nocy kochani...

A na zakończenie dzisiejszego dnia, coś na sen...

Elmo i Andrea Boccelli, "Time to say goodnight"

M

sobota, 22 listopada 2014

Łatwe muffinki bananowe

Czasami dopada mnie ochota na coś słodkiego, wymiatam wtedy całą czekoladę z szafki (nie lubię wafelków, ciasteczek, cukierków, interesuje mnie sama czekolada) gorzej jak tej czekolady brak bo wymiotłam ją ostatnio i zapasów nie uzupełniłam... ;-(
Było tak wczoraj, a że miałam na parapecie za dojrzałe banany aby je zjeść na surowo postanowiłam poszukać przepisu na ciasto bananowe albo muffinki bananowe właśnie ;-) Znalazłam przepis, prosty i pyszny ;-)  Poczekałam na Frania, który wracał z Judo i zabraliśmy się do pieczenia ;-)
Przepisem oczywiście się dzielę ;-)

Muffinki Bananowe


składniki:

- 4 banany rozgniecione widelcem,
- 1/3 szklanki ciepłego masła,
- pół szklanki drobnego białego cukru,
- jedno lekko ubite całe jajo,
- 1 i 0,5 szklanki mąki pszennej,
- łyżeczka proszku do pieczenia,
- łyżeczka sody,
 - 0,5 łyżeczki soli,

przygotowanie:

Przygotuj sobie dwie miski. W jednej rozgnieć banany, dodaj tam cukier, masło i wlej jajo. Do drugiej wsyp mąkę, sól, proszek do pieczenia i i sodę. Teraz połącz składniki z dwóch misek i wymieszaj na ciasto. Wypełnij foremki do muffinek ciastem 3/4. Nagrzej piekarnik do 220 stopni i piecz babeczki ok 30 minut ( do suchego patyczka).
Smacznego!!!

Ciasto na muffinki bananowe w foremkach

Najtrudniejsze jest czekanie...

Ale zazwyczaj warto, Nasze bananowe muffinki posypane cukrem pudrem ;-)

Miłego

M

poniedziałek, 10 listopada 2014

Jak zrobić bronsoletkę z gumek na palcach?

Ach ten gumkowy szał, trochę o nim przycichło, a mój Franek dostał wczoraj gumki od taty i nauczyliśmy się robić bronsoletki ;-) na palcach bez szydełka ;- ) nie wiedziałam że to może być aż tak proste i fajne ;-)
Wszytko za sprawą filmiku instruktażowego znalezionego nigdzie indziej jak na You Tube.

Jak zrobić bronsoletkę z gumek na palcach?

Filmek dzięki któremu jesteśmy bogatsi o nową umiejętność

A Nasze zmagania z gumkami wyglądały mniej więcej tak:


Franka zmagania z gumkami


Moja pierwsza bronsoletka z kolorowych gumek

Przyznam, że zajęcie to jest tak wciągające, że musiałam się hamować aby nie zrobić więcej i pozwolić Frankowi robić bronsoletkę samodzielnie. Doskonale rozumiem dzieciaczki, które nie mogą się od tego zajęcia oderwać ;-P Te małe kolorowe gumki uzależniają ;-)!!!

Kolorowe gumki i zapięcia do bronsoletek

Miłego dnia

M




wtorek, 28 października 2014

Wycieczka do Oceanarium w Blue City

W niedzielę byliśmy na rybkach ;-)
Zabraliśmy dzieci do Oceanarium jakie otworzyło się 2.10 w Centrum Handlowym Blue City na poziomie -1.
Dzieci były zachwycone. Duże akwaria a w nich piranie, mureny i rzecz jasna rekiny oraz mnóstwo innych ryb, których nazw już nie pamiętam. Jasiek biegał między akwariami z palcem w górze, skakał i był bardzo podekscytowany miejscem w którym się znaleźliśmy. Franek spokojnie, oglądał każdą rybę i słuchał uważnie nazw czytanych przez tatę.

Ryby w Oceanarium w Blue City

Tylko mam taki mały niedosyt, chciałoby się więcej ;-(
Więcej ryb i innych podwodnych stworów spotkać można zapewne we wrocławskim ZOO gdzie niedawno otworzono Afrykarium (nie widziałam na żywo, jedynie zdjęcia i filmy... )

Afrykarium we wrocławskim ZOO

... może uda Nam się kiedyś zebrać i pojechać do Wrocławia ;-)


Miłego dnia

M

piątek, 24 października 2014

Jesienne z Frankiem wypieki

Odkąd pamiętam  mama "goniła" Nas z kuchni (mnie, mojego młodszego brata i starszą siostrę) nie pozwalała Nam sobie pomagać bo łatwiej jej było samej coś przygotować niż później sprzątać po Nas... Mam jej to trochę za złe, bo ominęła Nas radocha mieszania, pieczenia i robienia posiłków wspólnie, bo nie rozwinęła się we mnie ciekawość smaków, długo nie wiedziałam jak przygotować najprostszy posiłek, a ziemniaki do tej pory obieram na kwadratowo (chociaż z obiadu na obiad jest coraz okrąglej ;-P).
 Pamiętam jak kiedyś zadzwonił do mnie brat (jak już byłam na studiach) i zapytał:
-"Magda, ile czasu gotować parówki?"
zdębiałam i odpowiedziałam:
- "Aż będą miękkie"
Tak więc sami widzicie wszystkiego uczę się teraz, gdy sama jestem mamą, często dzwonię do swojej mamy, często też przeszukuję Internet, miksuję wiedzę, dodaję coś od siebie i tworzę nowe przepisy...

Cieszę się gdy moje starsze dziecko próbuje mi pomagać w kuchni. Angażuję go w każdą pracę, łącznie z wynoszeniem śmieci. Lubię gdy miesza, próbuje, podjada. Czasami irytuję się, że coś robi powoli, że narozwala, że powylewa, ale to drobnostki. Efekt końcowy zawsze jest imponujący i nieważne czy robimy kisiel czy też może muffinki dyniowe (tak jak wczoraj ;-) Zawsze jest przy tym wesoło, pachnąco i smacznie.
Chwile spędzone razem...bezcenne....

Franio nakłada ciasto muffinkowe do foremek


Franek i jego muffinkowa sowa

Nasza muffinkowa uczta

Swoją drogą polecam przepis na muffinki dyniowe z jabłkiem i cynamonem, który linkuje w tekście powyżej. Ciasto jest fantastycznie jesienne chociaż następnym razem dodamy więcej cynamonu ;-)

Dziękujemy wszystko zjemy ;-)

M

piątek, 10 października 2014

Letnie chłopaków jesienią zabawy

Dzień dzisiaj letni, temperatura powyżej 20 stopni, złote liście i kasztany... wspaniałą mamy jesień...
Zabrałam dzieci do tężni w Konstancinie. Franek próbował nakarmić wiewiórki, Janek doprowadzić mnie do furii popychając wózek na krawężniki i jęcząc przed każdą przeszkodą, ale nic nie mogło mi dziś popsuć nastroju... Było zbyt pięknie aby się denerwować...

Franek na tle Amfiteatru w Parku Zdrojowym w Konstancinie-Jeziornej

...nie pamiętam kiedy w październiku rozbierałam się do krótkiego rękawka, nie pamiętam tak pięknej i ciepłej jesieni... 
Uzdrowisko Konstancin wspaniałe, zupa pomidorowa w barku równie dobra jak zwykle ;-) a place zabaw odegrały kluczową rolę w Naszej wyprawie... Janka musiałam siłą ściągać z karuzeli, nie wystraszył się nawet spadania z niej, cały czas chciał się kręcić i kręcić a uśmialiśmy się przy tym z Frankiem, że HOHO ;-)

Wspomniana wyżej karuzela...

Tak sobie dziś patrzyłam na tych moich synów i wiecie co? Są wspaniali... 

Dobrej nocy, wina kieliszek czeka aż zamoczę usta...wreszcie...

M

Przepis na zupę z dyni

Lubicie zupę dyniową? Robicie ją czasem?
Ja zawsze uważałam, że to strata czasu, bo dynię trzeba obrać (a to wcale nie łatwa sztuka) bo trzeba ją wykroić i obkroić z tego co niejadalne i łykowate i wtedy trafiłam w jednym z supermarketów ( którego nazwy nie wymienię;-P) na dynię w kawałkach, przecież to genialne! Rynek wychodzi na przeciw leniwym konsumentom ;-P
Rzuciłam się na nią i zrobiłam swoją pierwszą zupę dyniową ;-)
Teraz gdy jestem już zaprawiona w kuchni i z nożem trzymam lepiej niż z rodzonym bratem kupuję dynie całą, bo to przyjemne warzywo jest ;-) Piękna, pomarańczowa, ma w Naszym domu co najmniej trzy zastosowania ;-). Na początku dzieci bawią się nią jak piłką;oglądają, turlają i dźwigają, później malują ją tymi swoimi małymi rączkami ...

Franka rysowanki na dyni

a następnie mama (czyli JA) przystępuje do obierania, łupania i dłubania w dyni aby przyrządzić z niej fantastyczną zupę dyniową....!
Uwaga oto przepis!

Zupa z dyni


składniki na wywar:

- korpus kurczaka albo udko lub szyjka itp.
- trzy marchewki
- jedna pietruszka
- kawałek selera
- mały por przekrojony na pół
- trzy ziela angielskie
- dwa listki laurowe

xxx

- olej
- cała średnia dynia pokrojona w kostkę (tylko ta jadalna część dyni)
- cztery ziemniaki pokrojone w kostkę
- dwa ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
- cebula średnia pokrojona w kostkę
- łyżka curry
- sól
- pieprz
- cukier

Przygotowanie:

Gotuję rosół z kurczaka z warzywami, wyjmuję mięso na którym gotował się bulion (warzywa zostają). Na patelni podsmażam cebulkę, gdy się zeszkli wrzucam ziemniaki i dynię. Całość podsmażam ok 10 minut i na samym końcu wrzucam na patelnię czosnek i curry, mieszam, smażę jeszcze ok 2 minuty i wszystko wrzucam do rosołu. Zupę gotuję do momentu aż ziemniaki będą miękkie a następnie miksuję ;-) Doprawiam do smaku solą, pieprzem i cukrem.
Smacznego!

Kremowa zupa dyniowa

Ta zupa jest tak dobra za sprawą warzyw z rosołu zmiksowanych razem z dynią (próbowałam kiedyś zrobić wersję na czystym rosole... nie polecam, musiałam dogotować warzywa, zmiksować je i wlać do gotowej już wtedy zupy). To dzięki warzywom zupa jest gęsta, bardzo syta i przepyszna.

Można podać z groszkiem ptysiowym lub grzankami ;-)



M