Nasza zastawa, moja obstawa

Nasza zastawa, moja obstawa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejskie atrakcje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejskie atrakcje. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 listopada 2015

Warsaw by night okiem matki

To prawda, że im człowiek starszy tym głowa słabsza i trudniej organizm postawić na nogi po niedospanej nocy...
Przekonuje się o tym zawsze następnego dnia po party (och imprezowa matka ze mnie)...
Tak się złożyło, że wczoraj wylądowałam w Warszawie...sama...wieczorem...aby spotkać się z koleżankami... ;-)
Cudnie było i nawet wiatr mnie nie wystraszył ;-)
Najpierw kulturalnie w The Mexican, później pomaszerowałyśmy na miasto. Nie chciałam iść nigdzie gdzie onieśmielałby mnie przedział wiekowy... dominujący wieczorami na mieście...

Ale się pozmieniało, nie ma już wielu miejsc do których chodziłam będąc na studiach za to pootwierały się miliony nowych miejscówek o nazwach dość zabawnych i "nietuzinkowych" "przewrotnych" i "trendy", dla mnie dziwacznych... Te nazwy mają być proste i określać to co w danym miejscu możemy zjeść, wypić czy też napotkać...

Chłonęłam wczoraj to wszystko, patrzyłam na młodzież; dziewczyny wyglądające jak z żurnala, w obcisłych sukienkach, mężczyzn/chłopców w garniturach (WTF?!) czy aby na pewno było im wygodnie i komfortowo? trzeba tak wyglądać aby dobrze się bawić? nie wiem ja miałam biały luźny sweter (no co zimno jest, listopad mamy!)
Nie szybko powtórzy się takie wyjście, nie jest łatwo logistycznie, dlatego te Nasze spotkania są tak wyjątkowe....


Widok na Pałac Kultury od strony Rotundy

M


poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Zlot zabytkowych pojazdów w Piasecznie

Byliście, widzieliście?
Zlot zabytkowych pojazdów w Piasecznie uważam za bardzo udany.
Auta z duszą, ogromne amerykańskie wozy typu Buick i Lincoln z kanapami na dziesięć osób versus Nasze Fiaty 126p, którymi podróżowały całe rodziny z dziećmi, wózkami i psami... Historia motoryzacji zebrana na targowisku miejskim...
Franek z Jankiem byli zachwyceni (nie wspomnę o moim mężu ;-), który wśród wystawionych aut odnajdywał swoje kolejne samochody...
Janek jako fan Volkswagenów nie przeszedł obojętnie obok żadnego z wystawionych na pokaz ;-)

 Volkswagen transporter (tzw. ogórek) w świetnym stanie wizualnym jak i technicznym ;-)


a Franek?
Franek jako przyszły kierowca rajdowy podziwiał drifty i jazdy na czas starych aut ;-) Okazało się, że Polonez lepszy czas miał gdy przejechał tor tyłem niż przodem ;-)

 Polonez podczas jazdy na czas

Fiat 126p podczas jazdy na czas

Pierwszy raz byliśmy na tego typu imprezie i wiemy jedno, nie odpuścimy już żadnej ;-)


Chevrolet


Miłego dnia

M

wtorek, 13 stycznia 2015

Coś co się dobrze zaczyna nie zawsze dobrze się kończy

Fantastyczny dzień miałam wczoraj...Sama ze sobą w centrum Warszawy włóczyłam się to tu to tam...
A dzieci?
Janek w żłobku, Franek w przedszkolu...
A ja?
Oprócz tego, że pojechałam zrobić badanie RTG układu moczowego, bo wciąż walczę z drugim kamieniem, to spotkałam się z własnymi myślami przy cudownej kawie ze spienionym mlekiem, później zwiedziłam chyba wszystkie sklepy w dawnym Warsie i Sawie aż w końcu zjadłam ulubionego naleśnika ze szpinakiem w moim ulubionym Green barze przy ulicy Szpitalnej...
Nachodziłam się jak głupia, ale to właśnie lubię, lubię przyglądać się ludziom, ich strojom, patrzeć jak się śmieją, rozmawiają lub po prostu mijają mnie w milczeniu, miastu, które tak wspaniale w ciągu tych moich piętnastu lat w Warszawie się zmieniło, można by powiedzieć nie do poznania... 

Miasto zbudowane z klocków

Wieczorem aby nie było zbyt pięknie złapał mnie okropny ból związany z kamieniem, chyba się przeforsowałam w tej Warszawie ;-) byłam dziś rano u mojego lekarza prowadzącego, okazało się, że kamień, który schodzi moczowodem utknął i nie może się ruszyć więc nie ma szans na to, że go "urodzę" a przy tym boli jak cholera! Zostałam zakwalifikowana do kolejnego zabiegu URSL, oby udało się wykonać go jak najszybciej... ból cały czas promieniuje....


Trzymajcie kciuki.

Dobrej nocy

M

środa, 7 stycznia 2015

Wystawa klocków Lego na Stadionie Narodowym

Byliście już czy dopiero zamierzacie zabrać swoje pociechy ( a może sami jesteście fanami klocków) na wystawę duńskich klocków Lego, które podbiły i opanowały świat?
Byliśmy tam zaraz po świętach, nie zawiedliśmy się ;-)
Szkoda tylko, że np. nie ma zniżkowych biletów dla dzieci (w końcu to dla nich wystawa, może właśnie dlatego ich brak...), my dorośli znieślibyśmy bilety i po 40 zł gdyby tylko Nasze dzieci mogły wchodzić np. za darmo ;-) albo przynajmniej za połowę ceny czy nie byłoby przyjemniej?

No nic, wróćmy do samej wystawy. Wszędzie klocki, raj, każda gablota to inny świat, są tam zbudowane z klocków budynki (np. Pałac Kultury i Nauki (PKiN) ale też i Opera w Sydney), bajkowe i filmowe krainy (tj. Muminki i wielka fioletowa Buka, która tak bardzo podobała się Jankowi czy też Władca Pierścieni  lub Gwiezdne Wojny) klocki roboty, a nawet słynny Titanic zbudowany z klocków Lego na którym płyną Lego ludziki... Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć...
Janek nie mógł się napatrzeć na jeżdżące po torach pociągi a Franek? Franek podziwiał, wzdychał i wypatrywał zestawy, które już ma i które od czasu wystawy składamy w domu z większą częstotliwością ;-)

Janek i Kraina Muminków z klocków Lego, Stadion Narodowy, Warszawa

Wystawa Lego będzie czynna do 15 lutego 2015 roku ;-)

Trzeba to zobaczyć!!!

Dobrej nocy

M

wtorek, 28 października 2014

Wycieczka do Oceanarium w Blue City

W niedzielę byliśmy na rybkach ;-)
Zabraliśmy dzieci do Oceanarium jakie otworzyło się 2.10 w Centrum Handlowym Blue City na poziomie -1.
Dzieci były zachwycone. Duże akwaria a w nich piranie, mureny i rzecz jasna rekiny oraz mnóstwo innych ryb, których nazw już nie pamiętam. Jasiek biegał między akwariami z palcem w górze, skakał i był bardzo podekscytowany miejscem w którym się znaleźliśmy. Franek spokojnie, oglądał każdą rybę i słuchał uważnie nazw czytanych przez tatę.

Ryby w Oceanarium w Blue City

Tylko mam taki mały niedosyt, chciałoby się więcej ;-(
Więcej ryb i innych podwodnych stworów spotkać można zapewne we wrocławskim ZOO gdzie niedawno otworzono Afrykarium (nie widziałam na żywo, jedynie zdjęcia i filmy... )

Afrykarium we wrocławskim ZOO

... może uda Nam się kiedyś zebrać i pojechać do Wrocławia ;-)


Miłego dnia

M

piątek, 10 października 2014

Letnie chłopaków jesienią zabawy

Dzień dzisiaj letni, temperatura powyżej 20 stopni, złote liście i kasztany... wspaniałą mamy jesień...
Zabrałam dzieci do tężni w Konstancinie. Franek próbował nakarmić wiewiórki, Janek doprowadzić mnie do furii popychając wózek na krawężniki i jęcząc przed każdą przeszkodą, ale nic nie mogło mi dziś popsuć nastroju... Było zbyt pięknie aby się denerwować...

Franek na tle Amfiteatru w Parku Zdrojowym w Konstancinie-Jeziornej

...nie pamiętam kiedy w październiku rozbierałam się do krótkiego rękawka, nie pamiętam tak pięknej i ciepłej jesieni... 
Uzdrowisko Konstancin wspaniałe, zupa pomidorowa w barku równie dobra jak zwykle ;-) a place zabaw odegrały kluczową rolę w Naszej wyprawie... Janka musiałam siłą ściągać z karuzeli, nie wystraszył się nawet spadania z niej, cały czas chciał się kręcić i kręcić a uśmialiśmy się przy tym z Frankiem, że HOHO ;-)

Wspomniana wyżej karuzela...

Tak sobie dziś patrzyłam na tych moich synów i wiecie co? Są wspaniali... 

Dobrej nocy, wina kieliszek czeka aż zamoczę usta...wreszcie...

M

środa, 13 sierpnia 2014

Diabelski Młyn w Gdańsku

Cały czas wspominam Nasze wakacje...
Franio od kiedy zobaczył wielkie koło górujące nad miastem nie mógł się doczekać kiedy do niego wsiądzie, męczył Nas strasznie:
- "Tato kiedy pójdziemy na Diabelski Młyn?"
- "Mamo czy idziemy na Diabelski Młyn"
- "Mamo a czy młyn jest stworzony przez diabła?"
- "...nie synku"
-  "To dlaczego jest diabelski?"
- "..."

Diabelski Młyn w Gdańsku, lato 2014

Miałam wątpliwości czy wsiadać tam z Jankiem, w końcu późno i chłopak ma dopiero 18 miesięcy, nie wiadomo jak zareaguje, no i przede wszystkim Ja, przecież mam lęk wysokości (postępujący z wiekiem, co zauważyłam) ale  w końcu zdecydowałam się... 
Janek wrzeszczał wniebogłosy gdy staliśmy w kolejce do wagonika (kolejki gigantyczne od rana do nocy) ale gdy tylko weszliśmy i drzwi się zamknęły Janek zaniemówił... Uspokoił się, wyciszył...wystraszył????...
Diabelski młyn zrobił z Nami pięć okrążeń (pierwsze było najgorsze, później z każdym kolejnym wszyscy luzowali, słychać było coraz głębsze Nasze oddechy, ale nie odważyliśmy się rozbujać wagonika (jak co poniektórzy)... Przepiękne widoki, światła, turyści jak mrówki i dźwig bungee, który jak się okazało był jeszcze wyżej niż my....(na to nie dałam się namówić, w końcu byłam w sukience ;-P)
Czy wsiadłabym jeszcze raz? Pewnie nawet teraz ;-)

Zdjęcie zrobione przed jazdą Diabelskim Młynem


Ps. ...kolejki aby wsiąść na Diabelski Młyn są tak duże, że cena biletów proporcjonalnie wzrosła z 25 złotych (osoba dorosła) do 35 złotych. Dziecko do wysokości 140 cm pojedzie za 15 złotych a maluchy do drugiego roku życia pojadą za darmo ;-)

Szkoda, że Diabelski Młyn ma się zwinąć razem z zakończeniem Jarmarku św. Dominika, naszym zdaniem to rozświetlone koło wkomponowało się w miasto idealnie!!! Powinno tu zostać na zawsze! ;-)

Pozdrawiam
M



środa, 25 czerwca 2014

Wesoły hydrant

Idąc przez miasto często przechodzimy obok miejsca gdzie stoi wesoły hydrant. Dzieci bardzo go lubią, mi też jest jakoś milej gdy mijamy uśmiechniętego ludka w czerwonym kapeluszu...

Wesoły hydrant

Ostatnio Franio zauważył: "Mamo ten ludek wygląda jak Mikołaj z bajki "Pinky Pinky Doo" (czytaj "Pinky Dinky Doo") 
Coś w tym jest...;-)

M