Nasza zastawa, moja obstawa

Nasza zastawa, moja obstawa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 stycznia 2016

Puzzle do kąpieli

Wariactwo jakieś...
Dzieci w szkole u Franka chorują na dziwny wirus (wysoka gorączka, którą trudno zbić katar i kaszel) do tego stopnia, że wczoraj w klasie było ich ośmioro (7 dziewczynek i jeden chłopiec - mój Franek).
Każdy kolejny dzień w szkole/przedszkolu = ryzyko zarażenia wirusem więc puszczam ich do szkoły/przedszkola z duszą na ramieniu i termometrem w ręku... Przecież dopiero co Janek chorował...
Taki już urok pory zimowej... nie uchronię, przecież nie mogę trzymać ich w domu!

Wczoraj (a dawno nic im nie kupiłam) postanowiłam zrobić moim chłopakom niespodziankę.
Już jakiś czas temu wzbudziły moją ciekawość ale kupiłam je dopiero wczoraj. Janek ostatnio nie chce się kąpać więc myślę, że puzzle do kąpieli to wystarczająca motywacja aby wymoczyć się w wodzie ;-)
Byli zachwyceni! Ja też ;-)

Puzzle do układania na mokro (Stickers for the Tub)

Puzzle przyklejają się do płytek gdy są mokre, można układać z nich fantastyczne obrazki. My mamy wersję city (domki, postaci, drzewka, samochody) ale są serie przeróżne. Są zamknięte w woreczku  z przyssawkami wiec po skończonej kąpieli łatwo je sprzątnąć i pozostawić do wyschnięcia. 


Puzzle do kąpieli 

Nie mogłam ich wczoraj wyciągnąć z wanny ;-) dzieci! bo puzzle do dzisiaj były przyklejone do płytek tworząc kolorowy obrazek miasta ;-)

Jak dla mnie strzał w dziesiątkę ;-) 
Polecam!

piątek, 16 października 2015

Grzanki z czosnkiem i serem

Ostatnio pogoda nie rozpieszcza a dookoła słychać jak wszyscy kaszlą i pociągają nosem...
Co zrobić aby się uodpornić?
Jeść dużo czosnku ;-)
A co jeżeli dzieci tego czosnku nie znoszą?
Przemycać go w ich ulubionych zapiekankach z żółtym serem ;-)
Przepis dzięki uprzejmości jednej z moich szkolnych mam ;-)

Grzanki z czosnkiem i żółtym serem


składniki:

- pieczywo (u mnie dość czerstwa bagietka)
- czosnek pokrojony w drobną kosteczkę,
- masło,
- żółty ser,
- oliwa,
- ketchup,

Przygotowanie:

Pieczywo pokrój na kromki i posmaruj masłem. Ułóż na masło posiekany drobno czosnek i przykryj serem żółtym. Rozgrzej grillową patelnię lub piekarnik i smaż grzanki pod przykryciem lub piecz je w piekarniku do momentu roztopienia się sera żółtego ;-)
Podawaj z ulubionym ketchupem ;-)
Smacznego!!!

Grzanki z czosnkiem i serem żółtym


Fajny sposób na szybką i smaczną kolacje ;-)
Przetestowałam.
Pozdrawiam
M

poniedziałek, 27 lipca 2015

"Mama Mu na drzewie" -książka dla dzieci warta przeczytania

Bo pisać to trzeba umieć, zwłaszcza gdy pisze się literaturę dla dzieci. Często spotykam się z opowieściami których sama nie rozumiem. Książki na które się natykam mają piękne obrazki lecz zero wartościowej treści. Łapię się na tym, że czytam dzieciom bajkę na dobranoc i sama nie wiem o czym czytam... Ta bajka jest pisana dla pieniędzy...powinien zaznaczać recenzent na wstępie...byłoby wtedy o wiele łatwiej i Nam rodzicom i milionom pseudo bajkopisarzy dla dzieci ;-)

A piszę tak bo jestem zachwycona pewną krową co potrafi po drzewach chodzić i jej przyjacielem wroną. "Mama Mu na drzewie i inne historie" autorstwa Jujji Wieslander to książka napisana z humorem a historie opisane bawią nie tylko najmłodszych. Nie często trafiam na książkę dla dzieci, którą czyta się z przyjemnością a ta zdecydowanie do takich należy ;-)


Książka dla dzieci pt."Mama Mu na drzewie i inne historie" JujjaWieslander


Dziękuję Ci moja droga A (bo to za Twoją sprawą poznajemy co wieczór z chłopakami perypetie krowy i czarnej zrzędowatej wrony ;-)
Pozdrawiam
M

wtorek, 14 lipca 2015

Kremowy tort na spodzie bezowym z owocami (bez pieczenia)

Z lekkim opóźnieniem (bo minęły już ponad dwa tygodnie od czasu kiedy wyprawiliśmy Franiowi urodziny z przedszkolakami) ale warto zapisać sobie przepis na tort jaki dla niego przygotowałam. Kremowy, z owocami jakie wpadną pod ręce, pyszny, idealny na ciepłe dni ale najważniejsze jest to, że przygotujesz go bez pieczenia ;-) Wszyscy prosili o przepis więc ...nie mogłam go tu nie umieścić ;-)

Kremowy tort na spodzie bezowym z owocami (bez pieczenia)

składniki:

- dwa serki mascarpone,
- opakowanie śmietany 30% (500 ml),
- odrobina soli,
- okrągłe spody bezowe (można kupić w sklepie lub upiec samemu)
- pół szklanki cukru pudru,
- parę kropel aromatu waniliowego bądź jak kto woli migdałowego,
- owoce sezonowe (u mnie jeżyny, maliny, borówki, banany),
- kakao do posypania,

Przygotowanie:

Śmietanę 30% ubić z dodatkiem odrobiny soli. Do ubitej na prawie sztywno śmietany dodać serek mascarpone i połączyć mieszając na jednolitą masę. Wsypać cukier puder i wlać parę kropel aromatu (u mnie wanilia), wymieszać. Połowę powstałej masy kremowej wyłożyć na spód bezowy na górze rozsypać owoce (tak aby zatopiły się w kremie) i posypać kakao. Przykryć spodem bezowym i położyć wierzchnią warstwę kremu. Wierzchnia warstwa powinna być wygładzona łyżką. Następnie posypać tort kakaem i układać na nim owoce (tym razem w sposób bardziej ozdobny).
Gotowe!!!

Kremowy tort na spodzie bezowym, jaki przygotowałam na szóste urodziny Frania

Ten tort najlepiej jest przygotować dzień wcześniej i wstawić do lodówki wtedy będziemy pewni, że składniki się pięknie połączą ;-)
Koszt przygotowania takiego tortu w domu to ok. 50 zł. Koszt zamówienia takiego dużego tortu w cukierni to ok. 150 zł. 
A wiadomo przecież od zawsze, że tort przygotowany w domu przez mamę smakuje najlepiej ;-)

Miłego dnia

M



poniedziałek, 6 lipca 2015

Makaron z jagodami i śmietaną, idealny obiad w upalny dzień

Jest dziś tak gorąco, że nic nie jestem w stanie zrobić i nawet deszcz, który spadł przed chwilą nie schłodził powietrza... W domu pozamykane szczelnie okna (żeby żar nie wpadał do środka) ale mimo wszystko jest tak strasznie gorąco... termometr w mieszkaniu wskazuje 26 stopni...pies leży nieruchomo, Janek śpi a Franek? Zajada makaron z jagodami, które przywieźliśmy od babci z lasu ;-) (nie nie zbierałam, dostałam ;-)

Jak Wy przygotowujecie makaron z jagodami?
Co dom to inny sposób. Moja mama np. ugniata zimne jagody z cukrem (dużą ilością cukru) miesza je ze śmietaną 12% i wrzuca na ciepły makaron. Ja dziś posłuchałam się Internetu i zagotowałam jagody z cukrem (trzy łyżki) (do momentu aż zaczynały bulgotać) ugniotłam je lekko widelcem. Odcedziłam makaron, położyłam na makaron łyżkę śmietany 12% i zalałam słodkimi jagodami...
Pyyyyyyyyyyyyycha!

Makaron z jagodami i śmietaną

Żałuję tylko że jagód mam tak mało...

Pozdrawiam
M

środa, 15 kwietnia 2015

Przepis na kremową zupę pomidorową

Zazwyczaj zupa pomidorowa powstaje drugiego lub trzeciego dnia po rosole. Dodaję wtedy do ugotowanego rosołu koncentrat pomidorowy, doprawiam cukrem, zabielam śmietaną (ale już na talerzu) i gotowe ;-)

Zawsze zastanawiałam się jak powstaje kremowa pomidorowa, taka pachnąca bazylią serwowana we włoskich knajpach z pesto lub śmietaną... A opowieść mojej cioci o przepysznej zupie pomidorowej z bazylią przygotowanej przez jej koleżankę popchnęła mnie do eksperymentu na pomidorowej.

Ugotowałam opierając się na przepisie zasłyszanym od cioci, wyszło zaskakująco dobrze.
Janek i mój mąż zajadali się aż im się uszy trzęsły ;-) Franek okazał się większym tradycjonalistą i poprosił o pomidorowa z makaronem ;-)
Chociaż nie wiem jak bym się starała wszystkim nie dogodzę... ;-)

Kremowa zupa pomidorowa


składniki:

- kość cielęca (do ugotowania bulionu),
- dwa liście laurowe,
- trzy ziela angielskie,
- dwie marchewki pokrojone w półplasterki lub starte na tarce,
- pietruszka korzeń pokrojona lub starta,
- jedna cebula pokrojona w kostkę ( u mnie czerwona),
- trzy ząbki czosnku drobno posiekane,
- duża butelka przecieru pomidorowego,
- puszka pomidorów krojonych bez skórki ( w sezonie polecam świeże pomidory),
- oliwa z oliwek,
- sól,
- pieprz,
- słodka papryka,
- suszone oregano,
- suszona bazylia (pokrojone świeże listki bazylii)
- łyżka śmietany 18% lub zielone pesto ( u mnie ze słoiczka ;-)

Przygotowanie:

Na kości gotuję bulion z dodatkiem ziela angielskiego i liści laurowych, ok 1,5 h. Na oliwie podsmażam pokrojoną cebulę z marchewką i pietruszką. Dwie minuty przed końcem rumienienia warzyw wrzucam czosnek. Tak podsmażone warzywa z czosnkiem wrzucam do bulionu i gotuję piętnaście minut (aż warzywa zmiękną). Dolewam przecier pomidorowy, wrzucam pomidory z puszki i gotuję kolejne 15 minut. Wyłączam zupę na chwilę i miksuję ją blenderem. Ponownie włączam zupę aby ja przyprawić papryką, solą, pieprzem i cukrem, dodaję oregano i bazylię ;-) 
Gotowe!!!

Wylewam na talerze i w zależności od upodobania dodaję śmietanę lub zielone pesto;-)
 dekoruję listkiem bazylii.

Kremowa zupa pomidorowa ze śmietaną

Kremowa zupa pomidorowa z bazyliowym pesto

Będziemy do niej wracać, pomidory mają tę zaletę, że lubią je wszyscy w zupie pomidorowej przede wszystkim ;-)

Pozdrawiam
M

wtorek, 24 marca 2015

Grover, najlepszy przyjaciel mojego dziecka ;-)

Opowiem Wam dzisiaj o pewnej przyjaźni...
przyjaźni pomiędzy moim synkiem a niebieskim stworkiem ...
Grover to przyjaciel na dobre i na złe, zawsze jest tam gdzie wybiera się Jasio (inaczej jest płacz i zgrzytanie zębów)...
Cieszę się, że Jasio ma swojego przytulaka, który zawsze potrafi pocieszyć.

Janek i jego Grover

Mój młodszy syn uwielbia pluszaki (zupełnie inaczej niż Franio) lubi się nimi bawić, tańczyć z nimi i udawać, że coś do siebie gadają.
Wczoraj gdy oglądaliśmy filmy z udziałem potworów z Ulicy Sezamkowej (a robimy to dosyć często) natrafiliśmy na pewną sezamkową parodię znanej reklamy:

"Smell like a monster" (Anything is possible when you smell like a monster ;-) 

Janek rechotał jak żaba gdy oglądał film z udziałem Grovera, zresztą ja też popłakałam się ze śmiechu ;-)

Dla przypomnienia oryginał ;-)

Reklama Old Spice ("Smell like a man")

Dobrego dnia!!!

M





środa, 11 marca 2015

"Opowiem ci mamo co robią auta" - ulubiona książka Jasia

Jasio dostał tą książkę od Mikołaja i do niedawna nie interesował się nią zbytnio.
Wszystko zmieniło się gdy w jego życiu nastała era czterech kółek (myślę, że dotyka to wszystkich dorastających chłopców). Jasio odstawił zabawy zwierzątkami na rzecz zabawy autkami ;-)
Duża w tym zasługa starszego brata, który ostatnio oznajmił, że zostanie kierowcą rajdowym.
Książka co noc idzie z Nami spać, jeździ z Nami na zakupy, do babci i wszędzie gdzie to tylko możliwe a gdzie niemożliwe? Nie ma słowa niemożliwe!



Jasio i jego ulubiona książka: "Opowiem Ci mamo co robią auta"

Miłego dnia

M

sobota, 24 stycznia 2015

Podsumowanie tygodnia

Piszę po ponad tygodniowej przerwie i piszę z wielką ulgą choć wcale nie zapowiada się, że dziś będzie inaczej, że Jasio będzie się lepiej czuł i że będzie troszkę mniej marudny niż to było przez cały ostatni tydzień...
Prawda jest taka, że od czasu kiedy Jasio zaczął chodzić do żłobka ciągle choruje, jest dwa/trzy dni z dziećmi a później tydzień/dwa w domu na kuracji... jak przystało na moje dzieci ma notorycznie problem z zatokami a przez to okropny zielony katar i okropny kaszel prawie, że z pod ziemi (odkrztusza spływającą wydzielinę) a do tego idą mu zęby piątki więc chłopak nic nie chce jeść i cierpi okropnie...nie pomaga Dentinox, jedyną ulgę stanom zapalnym w jamie ustnej dają Nurofen lub Paracetamol, który sprawia, że dziecko znów przez parę godzin jest sobą...Wygląda na to, że katar przechodzi a razem z nim znika kaszel... Jest coraz lepiej chociaż do żłobka pewnie jeszcze nie pójdziemy...

A Franio?
Franio trzyma się póki co świetnie (och żebym nie zapeszyła) wczoraj umówiłam go na szczepionkę przypominającą (Franio ma 5,5 lat)... to dopiero będzie przeżycie...wiem, ze nie będzie łatwo bo Franio jest bardzo wrażliwy na swoim punkcie, każda nawet najmniejsza ranka sprawia, że robi się cały blady więc nawet nie chce myśleć co będzie podczas szczepienia... Ale mam jeszcze troszkę czasu aby go przygotować, jesteśmy umówieni w lutym ;-)

A tata?
Tata ostatnio pracuje...cały czas pracuje...mam wrażenie, że gdyby nie musiał spać pracowałby non stop. Gdy jest się swoim szefem i prowadzi własną działalność gospodarczą nie ma urlopów, nie ma zwolnień lekarskich, ani związków zawodowych, trzeba ciężko pracować na siebie i swoją markę... I co z tego, ze pracuje w domu i mam go pod ręką, kiedy tak naprawdę go nie mam całymi dniami i często nocami bo on pracuje... nie osiem godzin dziennie ale mam czasem wrażenie, że dwadzieścia osiem godzin na dobę...

A ja?
Ja miałam zabieg URSL, już drugi ale o tym w kolejnym poście ;-) zdradzę jedynie, że mój organizm zniósł go o wiele lepiej niż za pierwszym razem ;-) Przynajmniej się porządnie wyspałam pod narkozą ;-P

Na szczęście już weekend, tata pewnie znów usiądzie do komputera, ale czas w sobotę i niedzielę płynie zawsze jakoś spokojniej i mniej nerwowo...
A wczoraj wieczorem jak przystało na normalną polską rodzinę udało Nam się nawet obejrzeć wspólnie film ;-) tata (choć go nie widać) też zerkał zza komputera ;-)

Kino familijne czyli Franio, Janek i Dafii oglądają Garfielda (Daffi była zachwycona ;-)

Miłego weekendu

M




niedziela, 4 stycznia 2015

Bakłażany faszerowane kaszą gryczaną i warzywami

Szukałam dziś przepisu na bakłażany i znalazłam taki którego szukałam.
A gdzie? A tu, natrafiłam na wspaniałą stronę o Gruzji ;-)
Widać, że stronę prowadzą nieprzypadkowi ludzie, którzy piszą o Gruzji z pasją... będę zaglądać, nie tylko po przepisy!

A dlaczego akurat bakłażany? Bo karmię głodnego męża, który ze względu na swój stan przeszedł na dietę grzybobójczą ;-P nie pytajcie...
Tymczasem zapraszam do lektury artykułów o Gruzji i wypróbowania wspaniałych przepisów na dania kuchni gruzińskiej. Ja dziś skorzystałam z przepisu na bakłażany faszerowane ryżem i warzywami, który ze względu na stan lodówki i spiżarki lekko zmodyfikowałam. Mam nadzieję, że autorzy bloga nie pogniewają się za tą profanację... ;-)
Nie wiem jak smakują oryginalne ale te moje wyszły naprawdę wspaniale, mąż syty, dzieci najedzone (Jasio zajadał się samym farszem, który śmiało może być wykorzystany jako dodatek do dań mięsnych), misję pt. "bakłażan na obiad" uważam za zakończoną ;-)
A teraz podam zmodyfikowany przepis na to pyszne danie:

Bakłażany faszerowane kaszą gryczaną i warzywami

składniki:

- dwa bakłażany przekrojone na pół i wydrążone w środku,
- przecier pomidorowy (u mnie pomidory z puszki zmiksowane na przecier ;-P)

farsz:

- jedna cebula pokrojona w kostkę,
- połowa słodkiej papryki czerwonej Palermo pokrojonej w cienkie plasterki,
- mała cukinia pokrojona w kostkę, bez nasion,
- puszka pokrojonych pomidorów,
- woreczek ugotowanej kaszy gryczanej,
- dwa drobno posiekane ząbki czosnku,
- łyżeczka słodkiej papryki,
- sól,
- pieprz,
- posiekana kolendra,
- posiekana natka pietruszki,
-masło do podsmażenia farszu

przygotowanie:

Nie wiedziałam, że bakłażany powinno się moczyć w osolonej wodzie w celu pozbycia się z nich goryczki, ale już wiem ;-) Pół godziny kochani, wydrążone (najlepiej ostrą łyżką) bakłażany moczymy w osolonej wodzie. Następnie podgotowujemy warzywa we wrzącej wodzie przez chwilkę (5-10 minut) i wyjmujemy do ostygnięcia. W tym czasie szklimy na patelni z rozpuszczonym masłem pokrojoną w kostkę cebulkę, gdy cebulka będzie miękka dodajemy paprykę a następnie cukinię i wszystko dusimy na masełku. Gdy warzywa będą miękkie dodajemy pomidory z puszki dusimy chwilkę a następnie dodajemy kaszę gryczaną, czosnek i przyprawy tj. słodką paprykę, sól i pieprz oraz pokrojoną zieleninę. Farsz powinien wyglądać tak:

Farsz do bakłażanów

Kiedy farsz będzie gotowy napełnij nim bakłażany i wstaw je do rondelka/garnka na stojąco. Zalej wodą z przecierem pomidorowym i duś pod przykryciem (z małą szparką) 15-20 minut. 

Bakłażany faszerowane kaszą i warzywami podczas duszenia

Ja moje bakażany podałam z kaszą gryczaną polaną wywarem z duszenia warzyw oraz naturalnym jogurtem, ale forma dodatków jest dowolna. To warzywo będzie smakowało ze wszystkim tak samo na zimno jak i na ciepło ;-)

Smacznego!

M





poniedziałek, 15 grudnia 2014

Przepyszna zupa z cieciorki z kaszą jęczmienną

Mój mąż jadłby na zmianę rosół z pomidorową a ja zupełnie odwrotnie, szukam smaków i eksperymentuję... Dziś zupełnie z partyzanta zrobiłam zupę z ciecierzycy. Nieoczekiwana, przepyszna i bardzo syta, rozgrzewająca, idealna na jesienny obiad.
Nie tylko ja jestem fanką zupy z cieciorki... Janek zjadł jej dwie miski ;-)

Zupa z ciecierzycy z kaszą jęczmienną



składniki:

- bulion ugotowany na kości wieprzowej z dodatkiem dwóch liści laurowych i trzech ziarenek ziela angielskiego (ok.3 litry),
- puszka ciecierzycy w zalewie (800 gram),
- puszka krojonych pomidorów,
- jedna pokrojona marchewka,
- jedna pokrojona pietruszka,
- jedna średnia cebula pokrojona w kostkę,
- trzy łodygi pokrojonego selera naciowego,
- dwa drobno posiekane ząbki czosnku,
- woreczek kaszy jęczmiennej perłowej,
- odrobina masła,
- sól do smaku,
- pieprz do smaku,
- odrobina słodkiej papryki do smaku (ok. pół łyżeczki),
- odrobina ostrej papryki do smaku (ok. pół łyżeczki),
- łyżka cukru,
- łyżeczka bazylii suszonej (bądź świeżych jej liści)

przygotowanie:

Gotuję bulion (przynajmniej godzinę). Na patelni na masełku podsmażam pokrojoną w kostkę cebulę z marchewką selerem i pietruszką (10 minut) pod koniec podsmażania warzyw dodaje drobno posiekany czosnek. Smażę dwie minuty i wsypuję woreczek kaszy jęczmiennej zalewam szklanką bulionu (który właśnie się gotuje) i duszę ok. 10 minut od czasu do czasu sprawdzając czy nie brakuje na patelni płynu, uzupełniam bulion. Gdy podduszę warzywa z kaszą wrzucam je do bulionu, dodaję odsączoną ciecierzycę i pokrojone pomidory z puszki. Wszystko solę, pieprzę, słodzę i paprykuję do smaku. Zupę gotuję 20 minut aż kasza będzie miękka. W międzyczasie wyjmuję kość z zupy. Pod koniec gotowania wrzucam do zupy bazylię.
Smacznego!!!


Zupa z cieciorki z kaszą jęczmienną

Pamiętaj. Do zupy możesz użyć także suchej cieciorki namoczonej wcześniej na noc a następnie gotowanej przez co najmniej dwie godziny w wodzie w której się moczyła (do miękkości).

Ps. podłączyli mi dziś zmywarkę!!! ;-) Jest moc!

Dobranoc

M

wtorek, 25 listopada 2014

Jak wygląda Nasz dobranocny rytuał ?

Od kiedy weszło w życie usypianie chłopaków "na odległość" a nie (jak to do tej pory się odbywało) w objęciach ("mamo poleżysz ze mną, mamo rączkę pod główkę")  gdzie notorycznie zasypiałam razem z nimi ;-P jest jakoś lżej...
Wieczory spędzamy wspólnie z mężem, dzieci w tym czasie jakoś spokojniej śpią, oczywiście każdy ze swoją przytulanką ;-) no i pies nie denerwuje się, że znowu posnęli i nie ma kto mnie wyprowadzić na spacer (zdarzyło się dwa razy, sunia dzielnie wytrzymała do rana, kochana psina!)

 Od mniej więcej tygodnia kąpiemy chłopaków (Franio wskakuje pod prysznic sam), przebierają się i czytamy im bajkę. Franek wskakuje do łóżka Janka i tam teoretycznie słuchają historii na dobranoc... oczywiście kotłują się w łóżku; Janek biega po Franku w tą i z powrotem, Franek się cieszy bo może go wyściskać a Janek się denerwuje, że Franek go ściska i wali Frania po głowie, no i zabierają sobie przytulanki, a ja staram się nie śmiać zza książki zbyt głośno...

Po przeczytanej bajce Franek zmyka do swojego łóżka, gasimy lampkę nocną i zaczynam śpiewać ...
Tak...śpiewam kołysanki, tj. : "Na Wojtusia z popielnika", "AAA kotki dwa", "Był sobie król, był sobie paź", no i oczywiście piosenkę z "Czterech pancernych i psa" (Janek od maluszka przy tym zasypia ;-) ...  Właśnie, muszę koniecznie rozszerzyć repertuar? Ile razy można w kółko śpiewać "Deszcze nie spokojne..."? Macie jakieś kołysankowe sugestie?

Gdy śpiewam Janek zazwyczaj nie rusza się wcale, ściska przytulankę i patrzy w sufit w jeden punkt, tylko kątem oka obserwuję jak zamykają mu się oczka, a Franio śpiewa ze mną, przypomni sobie, że chce mu się pić albo rozkopie się tak, że muszę mu poprawiać kołdrę... generalnie robi zamieszanie, ale w końcu i On zasypia, dzielnie, sam z pluszowym pieskiem ;-)

Dobrej nocy kochani...

A na zakończenie dzisiejszego dnia, coś na sen...

Elmo i Andrea Boccelli, "Time to say goodnight"

M

czwartek, 13 listopada 2014

Czy kupować używane zabawki dla dzieci?

Co myślicie na temat kupowania używanych zabawek dla dzieci?
Pamiętam, że gdy miałam jedno dziecko chciałam obdarowywać go wszystkim co nowe, wszystkim tym co wydawało mi się wtedy najlepsze. Wiele prezentów nie trafionych do tej pory stoi/leży na dziecięcym regale na szczęście pojawił się Janek a przez to, że jest totalnie innym dzieckiem niż Franek często sięga po odstawione zabawki starszego brata. Tak jest z klockami drewnianymi, którymi Franek w ogóle się nie bawił (chyba, że ustawialiśmy drewnianą drogę albo garaż dla resoraków) a Janek uwielbia, zwierzątkami których Franek w ogóle nie uznawał a Janek przepada.

Dlaczego pytam o używane zabawki? Bo ostatnio kupiłam chłopakom (po raz pierwszy) po zabawce z tzw. drugiej ręki i jestem bardzo zadowolona (o dzieciach nie wspomnę ;-).
Czy czegoś im brakuje?
Oryginalnych pudełek ale to dla mnie i dla moich dzieci żaden problem, ważne, że zabawki ucieszyły chłopaków i przez pewien czas były ich numerem jeden (nie oszukujmy się, poszły już w odstawkę).

Oczywiście są sytuacje kiedy nie wypada kupować używanych zabawek, na pewno nie kupujemy ich na prezent, ale jeżeli chodzi o Nasze dzieci nie mam nic przeciwko, powiem więcej jestem ZA!
Coraz częściej przeszukuję ogłoszenia innych mam, które sprzedają zabawki swoich pociech...
Wiem, że w rozsądnej cenie znajdę tam prawdziwe zabawkowe skarby...



Mały Franek w sklepie z zabawkami (dawno temu ;-)



Miłego dnia

M

piątek, 24 października 2014

Kurczak w sosie musztardowo-miodowym, dla leniuszków ;-)

Obiad na leniwy dzień, albo gdy z góry wiadomo, że nie będziecie mieli zbyt wiele czasu na jego przygotowanie? Pyszne i soczyste kurczaki w sosie musztardowo-miodowym! Jedyne co będziecie musieli zrobić to przygotować sos i zamarynować w nim kurczaki dzień wcześniej ;-)
Kurczak uwierzcie mi zadowoli nawet najbardziej wybredne podniebienia, świetny na rodzinny obiad, moje dzieci za nim przepadają ;-)

Pieczone kurczaki w sosie musztardowo-miodowym


składniki:

- 9 udzików z kurczaka,
- rozmaryn suszony lub w gałązkach,

składniki na sos:

- 3/4 szklanki musztardy Dijon,
- 3/4 szklanki miodu (najlepiej płynny wielokwiatowy),
- 1/3 szklanki oliwy z oliwek,
- sól,

Przygotowujemy sos musztardowo- miodowy; 

wlewamy musztardę miód i oliwę do jednego naczynia a następnie mieszamy, dodajemy sól do smaku. Pamiętaj, że smak sosu zależy od Ciebie, możesz dodać więcej miodu gdy lubisz bardziej słodko lub więcej musztardy jeżeli lubisz smak intensywniejszy.

Przygotowanie:

Kurczaki myjemy i układamy do żaroodpornego naczynia. Zalewamy kurczaki sosem, posypujemy rozmarynem lub jeżeli mamy rozmaryn w gałązkach układamy go między kurczakami i wstawiamy do lodówki najlepiej na całą noc.

Kurczaki w marynacie miodowo- musztardowej

Następnego dnia pieczemy w 180 stopniach; najpierw pod przykryciem 25 minut, później zdejmujemy nakrycie i pieczemy kurczaki z jednej strony aż do zarumienienia się skórki, przekręcamy i pieczemy z drugiej strony.
Smacznego!

Kurczaki w sosie musztardowo-miodowym

Kurczaki najlepiej smakują z ryżem kiedy polejemy go powstałym słodko-musztardowym sosem. Do zestawu proponuję gotowaną marchewkę lub sałatkę z cykorii ;-)

Pozdrawiam

M

wtorek, 23 września 2014

Najlepsze zabawki są z kartonowych pudełek!

Mój Franek od kiedy zaczął bawić się samochodami bawił się w parking i w ulicę. Pamiętam (i On jak się okazało też doskonale pamięta) jak to robiłam mu piętrowe parkingi (jak w centrach handlowych) z pudełek po butach ;-) Kleiliśmy, cięliśmy, rysowaliśmy ale zabawy było zawsze przy tym co niemiara! Wczoraj mój nieco już większy Franio zobaczył wystawione przy wyjściu pudła (które miały wylądować na śmietniku) i się zaczęło...

-"Mamo zrobisz mi parking z tego pudła?"
-"Ale synku, przecież macie super extra wypasiony parking ze zjeżdżalniami i w ogóle"
-"Mamo proszę..."

No dobra, zmiękłam...

Cięliśmy, kleiliśmy robiąc parking z wjazdem i podjazdem. Franio miał za zadanie narysowania ulic i linii parkingowych i chyba się udało bo nawet tata stwierdził, że "fajny mamy parking". A po chwili dodał:
"hmmm, jakie fajne pudło... czy to oznacza, że mój komputer nie ma już gwarancji?"...
UPS...

Franio rysuje ulicę dookoła parkingu


Dziś po przedszkolu Franio zapowiedział, że będzie się bawił swoim tekturowym parkingiem. Gorzej bo Janek też ma się zamiar bawić parkingiem z pudełek...

Janek i Franek 

Tak więc kochani rodzice chłopców, tekturowe parkingi są najlepsze na świecie!


Miłego

M

poniedziałek, 22 września 2014

Przepis na bananowe placuszki

Placki to jest to co moje dzieci lubią najbardziej. Nic nie przebije placków ziemniaczanych ale na śniadanie zdecydowanie preferuje te owocowe.
Ostatnio metodą prób i błędów udało mi się zrobić pyszne placuszki bananowe. Podzielę się z Wami tym prostym przepisem.
Pogoda sprzyja plackożercom...

Bananowe placuszki


składniki

- jeden banan
- dwie czubate łyżeczki mąki pszennej
- dwa jajka
- pół łyżeczki cynamonu
- pół łyżeczki cukru waniliowego
- cukier puder do posypania

Przygotowanie:

Banana obieram ze skórki i rozdrabniam go widelcem, wrzucam do banana dwa jajka i mieszam aby masa była w miarę jednolita (myślę, że można śmiało ubić pianę z białek "dla puszystości" i dodać ją do bananów). Dodaję mąkę, cukier waniliowy i cynamon, mieszam i gotowe!
Placuszki smażę na oleju i posypuje cukrem pudrem.

Placuszki z bananami


Miłego dnia

M

poniedziałek, 21 lipca 2014

"Super Farmer" - trafiony prezent urodzinowy ;-)

Franio na urodziny dostał coś niesamowitego... Grę: "Super Farmer".
Dlaczego piszę o niej, że jest niesamowita? Bo historia jej powstania jest niezwykła. Grę podczas niemieckiej okupacji w 1943 roku stworzył wybitny polski matematyk, profesor Uniwersytetu Warszawskiego Karol Borsuk, który w ten sposób ratował rodzinny budżet. Gra (na początku pod nazwą "Hodowla zwierzątek") bawiła nie tylko dzieci ale i dorosłych pozwalając przetrwać ponure wojenne wieczory. Zdobyła ogromną popularność... Nic w tym dziwnego bo jest naprawdę wciągająca  ;-)

Super Farmer, gra planszowa (7-99 lat)

Wczoraj gdy goście już wyszli a Janek poszedł spać, wzięliśmy się do gry. Na początku tata z Franiem (ja porządkowałam wspomnienia po urodzinowym przyjęciu) ale później, gdy Franio poszedł spać...
Zamieniliśmy się z mężem w Super Farmerów...

Franio i mąż podczas gry w "Super Farmera"

Kupa śmiechu i zabawy ze zwierzątkami w tle, to właśnie "Super Farmer".

Polecamy, nie tylko na urodziny ;-)

M

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Mole książkowe

Mam w domu dwa mole książkowe, starszy bardzo lubi gdy mu czytamy przed snem. Drugi przerzuca karty książek bez opamiętania i na głos dziwi się obrazkom ;-)
Czy maluchy maja swoje ulubione książki? Owszem ;-)
Gdy Franek był w wieku Janka i nieco starszy jego ulubioną pozycją była "Gąsienica Gosia" książeczka z ruchomymi oczkami. Do tej pory ma do niej sentyment i często prosi abyśmy przeczytali mu tą książeczkę mimo, że zna ją na pamięć ;-)
Ulubiona książka Franka"Gąsienica Gosia"


Janek? Bardzo lubi wszelkie książeczki ze zwierzątkami ale najczęściej sięga po pozycje pod dźwięcznym tytułem: "Bee, mee i kukuryku" Agaty Półtorak.

Ulubiona książeczka Janka: "Bee, mee i kukuryku!"

Oglądając tą książeczkę naśladujemy zwierzątka (co Janek bardzo lubi). Jedyny minus to papierowe strony, które maluch niszczy z łatwością... Sama książeczka to fantastyczne obrazki i dużo zabawy. 

Janek z książeczką

Dzięki temu, że Janek lubi oglądać książki a starszy syn uwielbia gdy czytamy mu przed snem penetruję rynek książkowy w poszukiwaniu ciekawych pozycji dla najmłodszych. Wstyd się przyznać ale jedynymi książkami jakie ostatnio czytam są opowieści i bajki dla dzieci ;-) Dlatego staram się wybierać książki mądre, takie, które uczą, które w  swojej treści ukrywają wartości najważniejsze. 

Spokojnego dnia
M

niedziela, 15 czerwca 2014

Truskawkowi smakosze

Gdy na początku sezonu truskawkowego dałam do spróbowania Jankowi truskawkę... wypluł ją dalej niż widział. Nie smakowała mu, nie była wystarczająco słodka, a może po prostu truskawki to nie to co Jaśki lubią najbardziej? - pomyślałam ;-/  Franek nie zawiódł (jak co roku) robiliśmy koktajle mleczne z truskawkami, truskawki z cukrem i makaron z truskawkami (przepis znajdziecie TUTAJ). Teraz gdy truskawek co raz mniej (jak na złość) chłopcy zamienili się w truskawkojady ;-)
Ostatnio dwa kilo truskawek zniknęły w ciągu godziny ;-) i tylko słyszałam jak Franek krzyczał z drugiego pokoju: "mamo Janek się nie podzielił, zjadł wszystkie truskawki!!!"

Łapki Janka w truskawkach

Dosypywałam owoców i znikałam znowu aby dokończyć sprzątanie. Kazałam Frankowi jeść bo wydawało się, że Janek będzie je jadł dopóki nie znikną całkowicie i dopóki nie zobaczy dna. Stał obok miski i wkładał sobie do tego swojego małego dzioba jedną truskawkę za drugą ;-)

Janek, Franek i truskawki

Nie pytajcie o kanapę, która stoi obok...ona też najadła się truskawek...


Miłej niedzieli

M

czwartek, 5 czerwca 2014

Quick Smart - wózek typowo miejski

Opowiem Wam dzisiaj o wózkach dziecięcych (bo przecież jako matka parę wózków popychałam, czyściłam i składałam). Ten o którym mowa jest wózkiem spacerówką bardzo malutkim, łatwym w prowadzeniu, łatwym w składaniu (składa się w lekką kostkę) ale jakże okropnym w czyszczeniu...
Quick Smart moja zmoro!!!
Dlaczego dzisiejszy post poświęcam spacerówce? Bo tydzień temu rozmontowałam ją do czyszczenia i odświeżenia, bo gdy wyschła kilka dni temu nie miałam siły się z nią użerać (aby rozmontować a następnie zmontować siedzisko potrzebny jest śrubokręt i dużo cierpliwości, materiał przymocowany jest do stelaża wózka śrubkami) leżała i straszyła a dziś się nad nią zlitowałam, kosztowało mnie to sporo nerwów i jakieś czterdzieści minut czasu ;-)
Otwór w stelażu wózka

W końcu udało się i od dzisiaj Janek po centrach handlowych i po mieście (wózek ma malutkie plastikowe kółka i nadaje się tylko na równe powierzchnie) będzie jeździł czerwonym wózkiem Quick Smart!

Spacerówkę tą kupiliśmy cztery lata temu na allegro (dziś sprawdzałam serwis i znalazłam tam tylko jedną używaną sztukę, czyżby się wyprzedały jak ciepłe bułeczki i już ich nie ma? a może były tak kiepskie, że wycofali je z rynku?) Nasza wygląda jak nowa i jest bardzo wytrzymała, gdyby nie fakt, że musiałam ją porządnie wyczyścić (co doprowadziło mnie wczoraj do szewskiej pasji) nie miałabym żadnych zastrzeżeń. Kupiliśmy go bo gdy Franio był mały mieliśmy niewielki samochód i potrzebna była spacerówka, która złoży się do mini rozmiarów ale jednocześnie po rozłożeniu będzie wygodnym wózkiem dla malucha. Trafiliśmy na Quick Smart-a. Kosztował ok. 500 złotych, okazał się bardzo zwrotny, lekki, idealny!!! Składa się w niewielką kostkę, którą łatwo przenieść.

Spacerówka Quick Smart po złożeniu

Wózek naprawdę super, a jego maleńkie rozmiary po złożeniu pozwolą z nim łatwo podróżować (nawet samolotem). Po rozłożeniu wózek jest bardzo porządny, jego oparcie się lekko rozkłada co umożliwia wygodną drzemkę malucha, jest też mały koszyk na zakupy ;-) 
Spacerówka Quick Smart po rozłożeniu

Czy kupiłabym ją znowu? Powiem szczerze, że mimo trudności z czyszczeniem, zdecydowanie tak ;-) Wózek towarzyszył mi i Frankowi w wyprawach na miasto, jeździliśmy nim autobusem, składaliśmy gdy nie było miejsca w kawiarni... Teraz będzie służył Jankowi. Będzie miał swoje drugie życie.
Ciekawe czy spodoba mu się jego nowy czerwony pojazd?

Dobrej nocy!

M