Nasza zastawa, moja obstawa

Nasza zastawa, moja obstawa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mąż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mąż. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 czerwca 2015

Kiedy obchodzimy Dzień Taty?

Wasz tata też był zaskoczony wiadomością, że dziś Dzień Taty?
Mój mąż zaskoczony był bardzo ;-)

Janek i Franek z kwiatkami dla taty ;-) 


Laurki dla taty od Franka i Janka (Panie w przedszkolu i żłobku nie zawiodły ;-)

Dawniej 23 czerwca nie obchodzono Dnia Taty, prawda?! 
albo ja byłam bardzo wyrodną córką albo nie pamiętam...

Dobrej nocy
M

piątek, 22 maja 2015

Gdy nie ma taty w domu.... ;-)

Siedzę na kanapie i sama w to nie wierzę, ale nie mam siły się podnieść aby zganić Jaśka, nawet nie chcę tego robić bo znowu zacznie się drzeć w niebogłosy a ja spokoju potrzebuję...spokoju chociaż przez chwilę...
A wiecie co On wyrabia? Rzuca Daffi po całym domu jej sucha karmę, a Ona zjada wszystko co Jasio jej rzucił (dziwne bo z miski nie zjada). I do tego gada po swojemu kosmicznemu "tletletle, te" Jasio gada oczywiście. Znowu pobiegł do miski...no nie...A miałam dziś posprzątać bo mąż na wyjazdach i sama z dziećmi i psem zostałam ale tak jakoś ciężko się zebrać. Obiad się gotuje...Sam i pranie się samo pierze a ja siedzę i jak na matkę przystało kawę piję bo od 5 rano gdy męża wypuściłam z domu jam na nogach...A Nasz salon wygląda dziś jak fabryka klocków LEGO, zaczynam się zastanawiać czy przypadkiem nie włączyć telewizora...
NIEEEEEEEEEEEEEEE... miło jest ;-)

Franek i Janek podczas zabawy w domu

Najgorsze jest to, że tata dziś wraca i wszystko to trzeba będzie za chwilę posprzątać...
HAHA,
ciekawe...

A Wy jak spędzacie piątkowe popołudnie? ;-)

Pozdrawiam
M

wtorek, 17 lutego 2015

Jak zrobić surówkę z kapusty pekińskiej?

Nie macie pomysłu jaką surówkę przygotować do obiadu?
Ja często mam ten problem. Z pomocą zawsze przyjdzie mama, która tym razem sprzedała mi przepis na bardzo prostą i bardzo smaczną surówkę z kapusty pekińskiej.


Surówka z kapusty pekińskiej

składniki:

- pół kapusty pekińskiej drobno pokrojonej (drugie pół zużyjecie następnym razem),
- jedna marchewka starta na tarce o grubych oczkach,
- jedno jabłko starte na tarce o grubych oczkach,
- sok z połowy cytryny (moja mama używa kwasku cytrynowego),
- łyżka cukru,
- trzy łyżki majonezu (ile kto lubi),

Przygotowanie:

Kapustę pekińską wrzuć do miski, dodaj starte jabłko i marchewkę, posyp cukrem, polej sokiem z cytryny i dodaj majonez. Wymieszaj!
Gotowe!

Surówka z kapusty pekińskiej

Dziecinnie prosta, tania i bardzo szybka w przygotowaniu. 
Zdradzę, że to teraz ulubiona surówka mojego męża ;-)

Ech...co ja dzisiaj zrobię na obiad...?
;-)


Miłego dnia
M

sobota, 24 stycznia 2015

Podsumowanie tygodnia

Piszę po ponad tygodniowej przerwie i piszę z wielką ulgą choć wcale nie zapowiada się, że dziś będzie inaczej, że Jasio będzie się lepiej czuł i że będzie troszkę mniej marudny niż to było przez cały ostatni tydzień...
Prawda jest taka, że od czasu kiedy Jasio zaczął chodzić do żłobka ciągle choruje, jest dwa/trzy dni z dziećmi a później tydzień/dwa w domu na kuracji... jak przystało na moje dzieci ma notorycznie problem z zatokami a przez to okropny zielony katar i okropny kaszel prawie, że z pod ziemi (odkrztusza spływającą wydzielinę) a do tego idą mu zęby piątki więc chłopak nic nie chce jeść i cierpi okropnie...nie pomaga Dentinox, jedyną ulgę stanom zapalnym w jamie ustnej dają Nurofen lub Paracetamol, który sprawia, że dziecko znów przez parę godzin jest sobą...Wygląda na to, że katar przechodzi a razem z nim znika kaszel... Jest coraz lepiej chociaż do żłobka pewnie jeszcze nie pójdziemy...

A Franio?
Franio trzyma się póki co świetnie (och żebym nie zapeszyła) wczoraj umówiłam go na szczepionkę przypominającą (Franio ma 5,5 lat)... to dopiero będzie przeżycie...wiem, ze nie będzie łatwo bo Franio jest bardzo wrażliwy na swoim punkcie, każda nawet najmniejsza ranka sprawia, że robi się cały blady więc nawet nie chce myśleć co będzie podczas szczepienia... Ale mam jeszcze troszkę czasu aby go przygotować, jesteśmy umówieni w lutym ;-)

A tata?
Tata ostatnio pracuje...cały czas pracuje...mam wrażenie, że gdyby nie musiał spać pracowałby non stop. Gdy jest się swoim szefem i prowadzi własną działalność gospodarczą nie ma urlopów, nie ma zwolnień lekarskich, ani związków zawodowych, trzeba ciężko pracować na siebie i swoją markę... I co z tego, ze pracuje w domu i mam go pod ręką, kiedy tak naprawdę go nie mam całymi dniami i często nocami bo on pracuje... nie osiem godzin dziennie ale mam czasem wrażenie, że dwadzieścia osiem godzin na dobę...

A ja?
Ja miałam zabieg URSL, już drugi ale o tym w kolejnym poście ;-) zdradzę jedynie, że mój organizm zniósł go o wiele lepiej niż za pierwszym razem ;-) Przynajmniej się porządnie wyspałam pod narkozą ;-P

Na szczęście już weekend, tata pewnie znów usiądzie do komputera, ale czas w sobotę i niedzielę płynie zawsze jakoś spokojniej i mniej nerwowo...
A wczoraj wieczorem jak przystało na normalną polską rodzinę udało Nam się nawet obejrzeć wspólnie film ;-) tata (choć go nie widać) też zerkał zza komputera ;-)

Kino familijne czyli Franio, Janek i Dafii oglądają Garfielda (Daffi była zachwycona ;-)

Miłego weekendu

M




niedziela, 18 stycznia 2015

Najtańsza konsola do gier na rynku

Od pewnego czasu Franio męczył Nas prośbami o konsolę do gier... Konsola znalazła się też na liście prezentów w liście do Świętego Mikołaja...
Tłumaczyliśmy mu, że na konsolę jest jeszcze za młody, że Mikołaj nie może przynieść konsoli, klocków LEGO i pianina jednocześnie, że to zbyt wiele nawet dla niego, że najpierw musi nauczyć się czytać i pisać, to warunek konieczny, później pogadamy o konsoli...
W tym samym czasie mąż wpadł na doskonały pomysł (jak zwykle;-), zamówił... UWAGA!!! Pegasusa, najtańszą na rynku konsolę do gier telewizyjnych (kupiona na allegro z przesyłką to koszt ok. 40 zł) ! tak, tak można cały czas nabyć nowy fabrycznie zapakowany, działający produkt!!!

W Naszym domu pod choinką pojawił się Pegasus, Mikołaj przyniósł ją nie Franiowi ale mojemu mężowi (zabieg celowy aby tata miał większą kontrolę nad swoją konsolą)!!!

Konsola sprawia wszystkim domownikom wiele radości, tacie i mnie przypomina stare dobre czasy, czasy beztroski, dziecinnych fascynacji światem gier i wymiennych cartridgów przed Franiem zaś otwiera zupełnie inny niż znał do tej pory świat, świat pikseli i kanciastych, prostych postaci ...
Powrót do przeszłości z łezką w oku...
To był świetny pomysł!!!

Pegasus, najtańsza konsola do gier 


A teraz przyznać się!
Kto grał w dzieciństwie na Pegasusie w Mario Bros?

Mąż i Franio podczas gry na Pegasusie

Dobrej nocy

M




środa, 3 grudnia 2014

Kwiaty pocieszyciele

Wiem, nie odzywałam się całe wieki...
...nie miałam nastroju... Ciche dni w domu sprawiły, że na nic nie miałam ochoty, przez ostatnie dni wykonywałam tylko to co do mnie należy, nic po za tym... Odpadłam, byłam w jakimś innym, złym i ciemnym miejscu z którego nie potrafiłam się wydostać... A wszystko za sprawą mojego męża, który doprowadził mnie do tego warzywnego stanu...
Zdarzają się różne sytuacje, wiele potrafię znieść i przetrzymać, rozumiem, że nikt nie jest idealny, ja też nie jestem, ale czasami nie potrafię sobie poradzić z tym co potrafi mi zafundować (często nie specjalnie, robi to w swojej męskiej niewiedzy...)

Za to w domu zaczęło wszystko kwitnąć, może moje kwiaty przeczuwają  nadchodzące nastroje i postanowiły podnieść mnie na duchu obsypując się pąkami?
Nie potrafię tego inaczej  wytłumaczyć... Mój stary przerośnięty skrzydłokwiat zakwitł pierwszy raz od ponad roku, a już myślałam, że nigdy się nie doczekam ;-)

Kwitnący Skrzydłokwiat (Spathiphyllum )

Miłego dnia

M

piątek, 7 listopada 2014

Grypa żołądkowa zbiera plony

Minął prawie tydzień od czasu kiedy na grypę zachorował Franio, Jasiek przez ten cały czas robi luźne  prawie płynne kupy a mojego męża ścięło wczoraj z nóg.
Wyszedł rano pobiegać z psem, odwiózł Frania do przedszkola, wrócił coś porobił i nagle dostał drgawek, gorączki i mówił, że go wszystko boli. Generalnie nie może się ruszać i wymiotuje. Podobno gdy mąż jest chory najlepiej się spakować i gdzieś wyjechać bo chory mąż to upierdliwy mąż, marudny i nie do wytrzymania ale jak go zostawić kiedy jest taki bezradny i obolały ... Mój instynkt opiekuńczy nie pozwala mi na tego typu manewry, nie wspomnę o sumieniu.
Ciekawe kiedy mnie dopadnie?
Daję sobie jeszcze dwa dni, mam nadzieję, że do tego czasu mój mąż wyzdrowieje na tyle aby przejąć dzieci i psa ;-) inaczej będzie słabooooo...

Janek i duży miś

Najgorsze jest to, że musieliśmy odmówić Naszych Gdańskich przyjaciół, którzy mieli do Nas przyjechać na ten weekend...;-(
nic nie można sobie zaplanować...

Miłego dnia

M

niedziela, 26 października 2014

Jak wygląda śniadanie prawdziwego mężczyzny?

Wiem, że przy kolacji nie rozprawia się o śniadaniu bo w brzuchu burczy i oko coraz chętniej w stronę lodówki spogląda... ale nie mogę tego pozostawić bez komentarza. Oto jak wyglądało dzisiejsze śniadanie mojego męża ;-)

Śniadanie prawdziwego mężczyzny: jajo, kiełbaski i fasolka w sosie pomidorowym

Wiem, chłopak zaczął biegać (codziennie rano 2 km z psem), pilnuje się aby nie jeść wieczorami (co jest bardzo trudne, bo wtedy smakuje najlepiej) i nawet schudł i to całe 10 kg ;-)
Piszę o tym śniadaniu bo przyrządzał je dzisiaj z takim błyskiem w oku i z taką pasją, że nie mogłam tego nie zauważyć, nie mogłam tego nie opisać ;-)

A co Wasi mężowie jadają na śniadanie?

Dobrej nocy


M

piątek, 24 października 2014

BIOKOMINEK ogrzewa Nasz balkon

Coraz zimniej, coraz krótsze dni ... Jesień chyba się zadomowiła. Dobrze jest obserwować zmieniającą się przyrodę z za okna w ciepłym mieszkaniu. Dobrze jest pracować na przeszklonym balkonie w momencie gdy jest ogrzewany (mój mąż pracuje w domu, jego biuro to balkon Naszego mieszkania, latem jest wspaniale, jesienią i zimą jest to dosyć uciążliwe i z balkonu zazwyczaj przenosi się do sypialni, w tym roku jednak są perspektywy, że będzie inaczej).
Mój mąż na swoje 35. urodziny dostał BIOKOMINEK, dlaczego BIO? Bo pali się prawdziwym ogniem dzięki biopaliwu, nie wydziela dymu więc nie potrzebuje komina, może być ustawiony w dowolnym miejscu w mieszkaniu lub ogrodzie. Fantastyczny jako prezent, efektowny i co najważniejsze... grzeje ;-) Są różne rodzaje BIOKOMINKÓW: wiszące, stojące, te malutkie i te duże, designerskie i te klasyczne, każdy znajdzie kształt odpowiedni do swojego wnętrza. Daje ciepło dzięki któremu mój mąż może spokojnie pracować w swoim ulubionym miejscu (pewnie do pierwszych poważniejszych  mrozów, no ale każda chwila jest na wagę złota ;-P) a do tego klimat palącego się ognia... jest niepowtarzalny...

BIOKOMINEK Aster, 


Polecam wszystkim, którzy mimo tego, że mieszkają w bloku marzą o prawdziwym kominku. To marzenie jest już osiągalne ;-)


Pozdrawiam

sobota, 11 października 2014

Historyczny mecz Polska - Niemcy (2:0), eliminacje UEFA EURO 2016

Miałam już smacznie spać ale... nie mogłam zostawić tego co się dzieje bez wpisu. Właśnie oglądam z mężem mecz Polska - Niemcy (Mistrz Świata 2014) i oczom nie wierzymy bo to co się ...stało....
Właśnie sędzia ogłosił, że wygraliśmy 2:0!!! To się nigdy wcześniej nie wydarzyło, to... coś co zapamiętamy na zawsze...Historyczna chwila...

Brawo chłopcy!!! Wspaniały mecz!!!

Byliśmy świadkami czegoś magicznego, pierwszy raz widziałam, że Oni naprawdę grają, że Im się naprawdę chciało i byli w tym zaskakująco dobrzy, zgrani i po prostu fantastyczni!
Być może to zwycięstwo pozwoli im uwierzyć w siebie, bo tak można grać z każdym, tak należy grać chłopcy!!!
Wspaniały mecz!!!
Piękny stadion!!!
A Szczęsny? Bronił bramki jak Częstochowy!!!

Franek z piłką


A mój mąż? Dziś pewnie (jak cała męska część Polski ) nie pójdzie szybko spać... Mówił, że czekał na to całe życie ;-)

to będzie dobra noc... ;-)

M


niedziela, 5 października 2014

Jak zrobić przydomową małą wędzarnie?

Mąż od kiedy pamiętam chciał mieć wędzarnię, truł tą myślą moich rodziców... wierzył, że w końcu namówi dziadka (mojego tatę) i razem wezmą się za budowę. Uważał, że mieszkając na wsi powinno się mieć wędzarnie tak tylko, dla swoich potrzeb (coś w tym jest). Przecież wędzone mięso czy ryby to smak jaki pamięta się z dzieciństwa... Bo coraz częściej zamiast wędzonych produktów natykamy się w sklepach na produkty jedynie okopcone dymem.

Rodzice zawsze słuchali mojego męża, przytakiwali mu ale nigdy nie podjęli tematu budowy...
... w końcu R wziął sprawę w swoje ręce i zrobił wędzarnię zupełnie sam. Ciął, piłował i tłukł młotkiem pól soboty. Narobił sobie przy tym odcisków że HOHO ale warto było... ;-)

Mój mąż budowniczy wędzarni

Najpierw powstał kosmiczny szkielet, kosmiczny bo Franek bawił się w nim w kosmonautę ;-)

 Szkielet wędzarni

Później do szkieletu R przybił deski (sosna). Wędzarnia stanęła w miejscu docelowym i R wykopał głęboki dół oraz prowadzący do niego tunel. Tunel ten przykryty blachą i obłożony cegłami to miejsce w którym będą palić się owocowe gałązki, to dzięki nim będzie można wędzić mięsa i ryby.

Ostatnie poprawki, mój tata i mój mąż 

Zabrakło jedynie worka pytlowego (koniecznie naturalny), którym powinna być przykryta konstrukcja, na razie płyta musi wystarczyć ;-)

Wędzenia dopiero się uczymy, ale muszę Wam powiedzieć, że ryba z własnej wędzarni smakowała wczoraj wyśmienicie...

Jeżeli ktoś ma doświadczenia w wędzeniu to będę wdzięczna za porady ;-)




M

sobota, 4 października 2014

35. urodziny mojego męża

Mój mąż ma dzisiaj urodziny ;-) Chodzi zmartwiony cały dzień i mruczy pod nosem, że jest stary, że się zestarzał tak szybko ... Że to całe życie przechodzi Nam jak sen...
Trochę w tym racji... Dzisiaj czternaście jutro czterdzieści...
Ale tak to już jest, nie cofniemy czasu, z dnia na dzień nie robimy się coraz młodsi ale coraz starsi, coraz mądrzejsi i dojrzalsi...

Cóż mogę powiedzieć..., nasuwają mi się tylko słowa piosenki Marka Grechuty:
"Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy..."

Nasz jesienny spacer; Janek, Daffi, Franek i mój mąż, wrzesień 2014

Wszystkiego najlepszego Kochany... Wiele za Nami, to prawda... ale jeszcze więcej przed Nami jest!

Kwiatki, jakie dostał mój mąż od Janka i Franka na swoje 35. urodziny

M

wtorek, 24 czerwca 2014

Mój mąż rzuca palenie, chyba się wyprowadzę...

Mówią, że pierwszy kryzys w małżeństwie pojawia się po pięciu latach (to by się zgadzało...) jednak w tym przypadku to nie do końca to...
Mój mąż od soboty nie pali ( nie pali to może zbyt dużo powiedziane bo przestawił się na elektronicznego papierosa) w każdym razie przestał palić tradycyjne papierosy (a tak lubiłam podebrać mu czasem jedną sztukę i zapalić na balkonie...).
Odczuwam to na własnej skórze, odezwać się do niego nie można... Nawet Daffi omija pana okrągłym łukiem (ale te psy są mądre...)
Chyba się wyprowadzę, ale gdzie? Do mamy!
Ale ona też właśnie odstawiła... (nie pali od zeszłego czwartku)...
Z dwojga złego wolę humorki męża

A Ty sunia nic się nie martw, już ja mam na niego kobiece sposoby ;-)

Miłego dnia

M

czwartek, 12 czerwca 2014

Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w Brazylii

Stało się, rozpoczęły się Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w Brazylii.
W związku z tym po mieszkaniu turlają się wszystkie piłki jakie tylko można było wyjąć z szafek i szufladek. Wszystkim moim chłopakom udziela się atmosfera tego piłkarskiego święta. Nawet Daffi podziela ten entuzjazm ;-)
Mąż wlepiony w ekran komentuje każdą akcje na boisku podczas meczu otwarcia: Brazylia - Chorwacja.
Nie wiem jak przeżyję ten miesiąc...

Daffi i Janek bawią się piłką

Kto zdobędzie mistrza? Wiele bramek padnie zanim się dowiemy...

a Daffi przez ten miesiąc skazana będzie na wieczorne spacery tylko ze mną... ;-)

Dobrej nocy
M

piątek, 6 czerwca 2014

Jak mój mąż pizze przygrzewał

Od dawna wiadomo, że gdy piłka w grze nic się dla mego męża nie liczy nic innego nie istnieje. Dziś mecz Polska - Litwa, w piecu pizza... Dzwonił dzwonek ale nikt nie zwrócił na to uwagi (byłam zajęta, przecież nie ja włożyłam pizze do pieca).
Skończyła się pierwsza połowa, podeszłam do pieca i zdałam sobie sprawę, że dziś pizzy nie będzie...

Spalona na węgiel pizza


Dym szczypie w oczy, okna i drzwi na balkon otwarte są na oścież...
Nawet zapach maciejki nie jest w stanie zniwelować zapachu spalonego ciasta...

A wszystko przez ten mecz!

;-)
M




sobota, 31 maja 2014

Poskromnienie złośnicy

Podły wczoraj miałam nastrój... najwięcej dostaje się wtedy mojemu małżonkowi (zupełnie bez powodu, tak po prostu...)
On wie, że czasem zamieniam się w zołzę... Wie, że wtedy dobrze jest zostawić mnie w spokoju (chwała mu za to). Wie też jak wywołać uśmiech na mojej buzi...
Wczoraj właśnie zastosował jedną ze swoich tajnych broni...
ze spaceru z Daffi przyniósł mi bukiet kwiatów...polnych kwiatów...


Maki i niezapominajki z łąki

Zrobiło mi się głupio... było trudno ale od tej pory trzymałam nerwy na wodzy...
Zabieg celowy z korzyścią dla całej rodziny ;-)

M