Nasza zastawa, moja obstawa

Nasza zastawa, moja obstawa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżety kobiety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżety kobiety. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 lutego 2016

Maska L'OREAL Absolut Repair cellular uratowała moje włosy ;-)

Jak wiecie lubię eksperymentować z włosami ;-) Ostatnio (jakoś w listopadzie) postanowiłam, że z blondynki stanę się szatynką aby w końcu zejść do naturalnego koloru włosów (już sama nie wiem jaki mam ;-)
A co mi tam, w końcu nie mam jeszcze srebrnych włosów, zima jest więc i tak w czapce na głowie no i czemu nie spróbować ;-)
 Efekt koloryzacji był... ja wiem, że byliście mili, ja wiem, że nietaktem jest czasem powiedzieć wprost co pasuje a co nie, jakby to ująć jednym słowem?... niezadowalający ;-)
I choć wszyscy (jakby się uparli) twierdzili zgodnie, że" Ten kolor Cię odmładza", ""wyglądasz lepiej moja droga" to ja nie czułam się młodziej, lepiej i piękniej. Za to czułam się zgaszona i stłamszona ciemnym kolorem na głowie (blond to nie kolor włosów, to stan umysłu...).
Do tego moje włosy były tak przesuszone na końcach, że miałam wrażenie, ze wykruszą się do wiosny...
Trafiłam wtedy na maskę do włosów bardzo zniszczonych. Idealna - pomyślałam.
Misję regenerację czas zacząć (bo jak ten naturalny kolor włosów okaże się totalną klapą na wiosnę będzie trzeba farbować a co jeżeli nie będzie czego farbować?! )
Odbudowa!


L'OREAL Absolut Repair cellular, maska do bardzo zniszczonych włosów

Nie zawiodłam się. Idealny produkt jeżeli masz włosy bardzo przesuszone i zniszczone zabiegami fryzjerskimi. Już po pierwszym użyciu widać efekty. Na początku (przez około dwa tygodnie) stosowałam ją co drugie mycie. Teraz stosuję ją raz w tygodniu ;-) Daje radę ;-)
(to nie jest artykuł sponsorowany ;-)

A włosy? 
Odrost konkretny!!!
Trzymajcie kciuki abym w chwili słabości nie wylądowała u fryzjera...

Naturalny odrost, jedyny sposób aby zejść do naturalnego koloru włosów...


Miłego dnia
Magda

niedziela, 13 grudnia 2015

Który pędzel do czego? Czyli odczarowujemy pędzle do makijażu ;-)

Pomyślałam, że skoro już pochwaliłam się zestawem pędzli do makijażu powinnam je odczarować, bo przecież który pędzel do czego? Wiecie?
Ja nie wiedziałam.
Dostałam 25 pędzli i pamiętam, że pomyślałam "po co mi ich aż tyle?"
Teraz wiem, że mogłoby ich być trochę więcej ;->
Niektóre niepotrzebne... inne trzeba zdublować...wszystko wychodzi podczas wykonywania makijażu.

Pędzle do makijażu Lancrone

Od lewej mój ulubiony wachlarzyk do zgarniania osypujących się cieni. Drugi od lewej to pędzel którym fixuję (tzn. nakładam puder transparentny, sypki na nałożony podkład róż i brązer).
Pędzel którym nakładam sypkie pudry

Kolejny "ścięty" idealny do nakładania pudru mineralnego.

Pędzel do podkładu mineralnego


Piątym pędzlem od lewej, skośnym nakładam róż i bronzer.

Róże NYX, bronzer mineralny Melkior no i pędzel do konturowania

Następne trzy pędzle z włosia syntetycznego służą do nakładania podkładu i korektora pod oczy. Fajnie sprawdzają się też przy nakładaniu cieni kremowych czy też bazy pod cienie na powieki.

Pędzle z włosia syntetycznego

No a później cała gama pędzli do nakładania cieni na powieki

Pędzelki do nakładania cieni sypkich

I ten najważniejszy wśród nich, pędzel do rozcierania cieni

Najcieńszych pędzelków używam do nakładania pomadek i błyszczyków.

Pędzelki do pomadek i błyszczyków, najcieńsze, najbardziej precyzyjne

Trzy skośne pędzelki do eyelinera

Trzy pędzle do makijażu oka, komplet idealny do zrobienia kultowego Smokey Eye (osobiście używam tylko tego zaokrąglonego z krótkim włosem ;-P)

Mam nadzieję, że chociaż trochę odczarowałam ;-)
W moim zestawie chociaż 25 sztuk pędzli brakowało cienkiego pędzelka do eyelinera, szczoteczki do wyczesywania brwi, pędzelka do malowania ust... ale wszystko powoli...
Studnia bez dna...

Pozdrawiam

M










wtorek, 1 grudnia 2015

Czy masz już swoje pędzle do makijażu?

Ależ ja byłam nieświadoma...
Nieświadoma możliwości jakie zdobywa kobieta w momencie gdy dostaje do ręki komplet pędzli do makijażu...
A tam pędzel do nakładania (ostatnio mojego ulubionego) podkładu mineralnego, pędzel do konturowania (róż +brązer), pędzel do eyelinera (skośny, ścięty), cała gama pędzli do cieni... heh i ten uroczy pędzel wachlarzykowy do ściągania z twarzy osypujących się produktów...



Moje pędzle do makijażu, zestaw Lancrone 25 sztuk (jest się do czego przyczepić, zestaw trzeba uzupełnić paroma pędzlami, ale jest naprawdę bardzo porządny)

Czemu dopiero teraz?!
 Jak to się stało że przez całe 32 lata (no dobrze 12 lat od kiedy zaczęłam się malować) używałam tylko jednego podkładu (okazuje się, że w złym odcieniu...bez komentarza ;-/) i jednego tuszu do rzęs... ależ ja byłam nieszczęśliwa... 
Szkoda, że dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę, ale lepiej późno niż później...prawda!? ;-)
Dlatego od tej pory będziemy się malować moje drogie Panie!
Szczotkę i mopa zamienię na róż i brązer a wolny czas będę spędzać w drogeriach ;-P no nie zawsze... ale zafascynowana paletą barw produktów do makijażu nie jestem w stanie przejść obok drogerii obojętnie... moje życie się zmieniło, mój wygląd z pewnością też ;-) (abstrahując od tego, że zmieniłam kolor włosów z blond na brąz ;-P)

Szczęśliwy był mąż mój zanim odkryłam to wszystko, niekończące się pole do sprawdzania, kombinowania, mieszania i dobierania kolorów do typu urody, do tęczówki czy rodzaju oka... tu nie ma granic, makijażowy świat...
I codziennie mam inny kolor ust...;-)
"makeup is art"

M

środa, 15 lipca 2015

Czy warto zainwestować w krem Rosaliac CC La Roche Posay?

Moje kosmetyczne odkrycie tego lata? 
Krem Rosaliac CC La Roche-Posay do cery naczynkowej. 
Natrafiłam na niego przypadkiem dostając próbkę w aptece. Do tej pory podchodziłam nie ufnie do kremów które jednocześnie nawilżają i kryją niedoskonałości cery. Jak to? Przecież nie można mieć wszystkiego? Bałąm się że krem nawilżający będzie zbyt lekki ( do tej pory używałam kremu nawilżającego w wersji Rich)
Spróbowałam i jestem zachwycona. Krem idealny na lato, nawilża (jest na bazie kremu nawilżającego La Roche Posay), wyrównuje niedoskonałości skóry (dzięki pigmentowi, który dopasowuje się do cery, dostępny jest tylko w jednym jasnym kolorze) a do tego ma wysoki filtr UV (co przy mojej bladej piegowatej cerze jest na plus). 
Pigment utrzymuje się na skórze bardzo długo, zmywam go dopiero wieczorem wraz z trudami całego dnia... Krem ma delikatną konsystencje i przyjemnie pachnie, nie czuje się go w ogóle bo na twarzy nie tworzy się maska, pigment doskonale miesza się z kolorem cery.
Czy będę mogła używać go zimą? Raczej nie bo nawilżające kosmetyki generalnie nie polecane są do skóry twarzy zimą ale teraz wiosną, latem, jesienią jest w sam raz ;-) Odstawiłam nawet mój podkład do twarzy w kremie ;-) Wróci do łask gdy wrócą chłody ;-)

Nie spodziewałam się, że będę tak zadowolona ;-) 
Jedyną wadą kremu jest to, że przecież nie użyję go na noc (po co malować się do łóżka?! ;-P)

Rosaliac CC Creme, krem nawilżający i podkład w jednym



Pozdrawiam 

M


środa, 13 maja 2015

Wymień swój stary kostium kąpielowy na nowy w CALZEDONII

Dziewczyny zróbcie kipisz w szafie swojej i swoich bliskich znajdźcie stare nieużywane kostiumy kąpielowe bądź odzież plażową (nie musi to być odzież markowa) i marsz z nimi do najbliższego sklepu Calzedonia !!! Tam za każdą oddaną część kostiumu dostaniecie zniżkę od 8- 20 złotych (w zależności od tego co przyniesiecie do recyklingu) na nowy kostium Calzedonia ;-) A jest w czym wybierać bo byłam dziś i widziałam nową kolorową kolekcję ;-)

 Okładka katalogu Calzedonia na lato 2015

 "Oddaj do recyklingu swój stary kostium kąpielowy" ulotka zachęcająca do akcji

Zasady wydawania bonów zniżkowych

Może zniżka nie jest powalająca ale to miły gest w kierunku klientów i środowiska ;-)
A i jeszcze jedno, akcja będzie trwać do 26 czerwca 2015 roku ;-)

Miłego dnia

M

sobota, 9 maja 2015

Gumowe sandałki, idealne na lato ;-)

Czy ja jestem chora, czy każda z Nas kobiet tak ma, że jeżeli zobaczy jakieś buty lub ciuch (nie wspominając o torebkach), który wpadnie w oko, nie może w nocy spać, bo myśli o fakcie, że tej rzeczy nie kupiła...
Kiedyś moja koleżanka powiedziała mi, że jeżeli jest na zakupach i spodoba jej się coś w sklepie to musi to kupić bo męczarnia później (gdyby tego nie zrobiła) jest nie do zniesienia...
Ostatnio przekonałam się, że mam podobnie...
Koleżanka zabrała mnie  (wyłącznie towarzysko) do Fashion House w Piasecznie, ponieważ potrzebowała porady co do sukienki i wiecie co...
Zobaczyłam kątem oka buty... gumowe, kolorowe, przepiękne, przymierzyłam aby zobaczyć jak leżą na nodze (bo nigdy nie miałam gumowych butków) i przekonałam się, że są to buty... heh...idealne!!!
Chorowałam na nie dwa następne dni i dwie kolejne noce...
W końcu nie wytrzymałam...
Pojechałam i kupiłam buty z dodatkowym rabatem ;-) nic tak nie cieszy jak promocja ;-)
Na usta nasuwa się tylko jedna myśl:" kobieto puchu marny Ty próżna istoto...."




Gumowe kolorowe sandałki Petite Jolie kupione w Szuz Szop-ie, Fashion House Piaseczno ;-)

Buty są idealne na lato, nie obcierają, mają miękką podeszwę i są bardzo ale to bardzo wygodne, do tego wyglądają fantastycznie!!!
Urocze prawda? ;-)
Miałyście kiedyś gumowe buty?

Pozdrawiam

Matka zakupoholiczka ;-P


czwartek, 26 marca 2015

Czy suchy szampon do włosów działa?

Kochane musicie go mieć!
Tak na wszelki wypadek, niech stoi w łazienkowej szafce. Przekonacie się jak jest potrzeby w sytuacjach gdy niespodziewanie  w nocy zasnęłyście z dzieckiem (i obudziłyście się w dziecięcym pokoju, rano w opakowaniu z nieumytą głową), bo nie miałyście siły bo w końcu nie było jak... umyć włosów....

Suchy szampon do włosów w sprayu!
Syoss bo tylko taki był w drogerii ;-) Jak dla mnie bomba!
Ma fajny cytrusowy zapach, łatwo go użyć a efekt pozwala wyjść z domu bez skrępowania.
Zyskujesz dzięki niemu jeden dzień.

Moje dwudniowe włosy, przed użyciem suchego szamponu

Włosy (5 minut później) po zastosowaniu suchego szamponu Syoss


 Fryzura jest, można iść na miasto ;-) 

Pamiętaj aby po spryskaniu włosów szamponem dobrze wmasować go ręcznikiem (tak jakbyś wycierała mokre włosy) a następnie wyczesać z pozostałego talku (szczególnie jeżeli masz ciemne włosy) inaczej będziesz miała jasne plamy na głowie.

A oto gwiazda, suchy szampon do włosów. Jeszcze niedawno nikt nie namówiłby mnie na użycie tego wynalazku jednak sytuacja tego wymagała, spróbowałam i się zakochałam ;-) 
Co następne? Rajstopy w sprayu? ;-) Nieeeee!

Dry Shampoo SYOSS, moje odkrycie ;-)

Dobrej nocy (muszę iść umyć włosy bo jutro rano na bilans dwulatka ;-P)

M


niedziela, 15 marca 2015

Jak działają kupony rabatowe?

Czy możecie mi powiedzieć jak to jest z tymi promocjami i rabatami!!!?

W zeszłym tygodniu wyczytałam gdzieś na jakimś babskim forum internetowym, że w gazecie Avanti jest kod rabatowy do mojego ukochanego sklepu internetowego: zalando.pl (nie muszę nikomu sklepu przedstawiać ;-), popędziłam na miasto i kupiłam gazetę, choć uważam, że kupowanie gazety o zakupach to strata kasy, no ale dla -40 % w zalando.pl, pomyślałam, że będzie warto!!!

Kupon rabatowy do sklepu zalando.pl umieszczony w gazecie Avanti

Promocja miała trwać od wczoraj do końca marca, jak byk napisane jest -40% (niektóre marki mogą być wyłączone z akcji) dobrze, trudno najwyżej gdy okaże się, że Desigual nie bierze udziału w akcji rabatowej poszukam innej torebki...
Ale ta jest wyjątkowa, spać przez nią nie mogę bo ciągle o niej myślę... (też tak macie, czy to już jakaś choroba?) ;-P


Wczoraj z samego rana jak kot z pęcherzem weszłam na stronę sklepu, szczęśliwa, że kupię wybraną torebkę w dobrej cenie, wyszukałam, wpisałam kod rabatowy i już chciałam wcisnąć przycisk kup gdy zobaczyłam, że zamiast -40 % dostałam 40 złotych rabatu, a przy kwocie ponad 300 złotych to jest duża różnica...
O co chodzi? Czy na kuponie nie jest napisane -40 %, ? Zgłupiałam...

Zamiast 40 % rabatu po wpisaniu kodu rabatowego dostałam 40 złotych rabatu

Moje rozczarowanie było ogromne, jak to się ma do kuponu z gazety? 
Kto wprowadza klientów w błąd? Magazyn Avanti czy zalando.pl?
Nie doczytałam aby na kodzie rabatowym było napisane, że w zależności od tego co kupisz dostaniesz -40 % albo -40 złotych, w każdym razie ja dostałam to drugie...
...torebka musi zaczekać, zalando.pl też poczeka bo póki co obraziłam się na zabój!

Przyznać się, ile z nas się nabrało? 

Miłego i spokojnego wieczoru

M





poniedziałek, 26 stycznia 2015

Farbowanie włosów w domu czyli kobiece eksperymenty z urodą ;-)

Kochani właśnie wracam z łazienki... nie, nic nieprzyzwoitego ;-) Po raz pierwszy w życiu przefarbowałam sobie włosy... sama!!! Założyłam jak kazali w instrukcji rękawiczki, użyłam pędzelka i jakoś dałam radę. Nie było wcale tak trudno jak mogłoby się wydawać. Farby teraz (w porównaniu z tymi sprzed dziesięciu lat to czysta frajda i przyjemność, no i zapach nie zabija). Bluzka w której farbowałam włosy jest do wyrzucenia ale nie to się liczy... Liczy się efekt i satysfakcja, że potrafię! (okaże się jutro rano w dziennym świetle ;-P)
Ostatnio mąż prosił mnie abym oszczędzała więc ja po prostu zrobiłam to w ramach oszczędności właśnie ;-P kupiłam dwie farby na promocji (LOREAL PRODIGI 6.45 czyli ciemny miedziano-machoniowy blond)

LOREAL PRODIGI 6.45

 i nałożyłam sobie sama kolor ;-) a co!!! Zamiast 180 złotych u fryzjera zapłaciłam całe 34 złote ;-) Gdy mąż wszedł do łazienki podczas zabiegu, skwitował to co robię jednym zdaniem:
"umów się od razu jutro rano do fryzjera"

Farba LOREAL PRODIGI 6.45 nałożona na włosy (mam włosy do łopatek, nie zużyłam całych dwóch opakowań farby)

Jeszcze czego! nie zamierzam, jak będzie bardzo źle będę chodzić w czapce, do wiosny zejdę z koloru ;-)

Od czasu kiedy wycofali moją ulubioną farbę SAFIRA "Tygrysie oko" tułałam się po fryzjerach i szukałam kogoś kto umiałby odtworzyć mój ulubiony kolor, gdy znalazłam super fryzjerkę na Bemowie to się przeprowadziłam... teraz niby mam fryzjerkę, jest naprawdę bardzo dobra, ale to jeszcze nie to...dlatego wypatrzyłam kolor, kupiłam i nałożyłam.
Jestem ruda, taka jaka zawsze chciałam być ;-) Wiem, że mój kochany mąż wolałby abym była blondynką, ale to nie ja...blond to nie mój kolor. Próbowałam parę razy ale nie czuję się z blondem dobrze, rudy dodaje mi odwagi, pewności siebie, po za tym mam piegi i zawsze ubolewałam nad tym, że  razem z piegowatą cerą nie dostałam od natury rudych włosów...
Bo rudy to nie kolor włosów, rudy to charakter ;-)


Obiecuję, że jutro skoro świt (no może po południu) wstawię zdjęcie swoich przefarbowanych włosów ;-) Już schną i widać, że kolor jest ...

Dobrej nocy

M

sobota, 13 grudnia 2014

Sobotnie przemyślenia matki

Co jest gorsze od nie posiadania zmywarki?
Świadomość, że rozpakowana nówka sztuka stoi w kuchni i nikt nie potrafi jej podłączyć a wszystkie serwisy AGD pracują pon - pt (8.00-16.00) to jest gorsze!

Miłej soboty!



M

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Oda do zmywarki

U Nas dzisiaj sajgon od samego rana, miałam posprzątać, miałam z Daffi wyjść na długi spacer bez dzieci (Jasio w żłobku, Franio w przedszkolu) a tu psikus!!!
Zmywarka się popsuła, więc od rana telefon do hydraulika bo zawór prowizoryczny, do monterów od sprzętu AGD, bo może uda się zmywarkę uratować... Panowie przyjechali, sprzęt wyciągnęli (bo w zabudowie i to takiej, że ciężko było ją ruszyć), rozmontowali, posprawdzali, powzdychali i ...
okazało się, że na gwiazdkę zamiast nowych bucików dostanę nową zmywarkę...
Zmywarko! Nie mogłaś popsuć się po 24 grudnia?!

Zmywarka odmówiła posłuszeństwa, popsuł się programator...



Miłej reszty tego krótkiego jesiennego dnia...

M

sobota, 6 grudnia 2014

Mikołajkowy poranek w Naszym domu

Dziś Mikołajki...
Dzieci znalazły prezenty pod poduszką. Franio wyszperał naprawdę maleńkie samochodziki a Janek spał w jednym łóżku (jak się później okazało) z ogromnymi mamutami ;-)

Franio i jego prezent Mikołajkowy

Jasio i jego mamucia farma

Cudownie jest być dzieckiem, cudownie jest dostawać wyczekane od Mikołaja prezenty...
Szukać, szperać aby w końcu znaleźć ...
Ich miny? Najcudowniejsze na świecie!
Ich gesty kiedy nie wiedzą co zrobić z prezentami... zakłopotanie sytuacją, szczęście malujące się na twarzy i te promyki w oczach... tak prawdziwe...
Wspaniały mieliśmy poranek... taki Mikołajowy...

Czekoladowe Mikołaje

Później to już wiadomo... pranie, gotowanie, sprzątanie (bo przecież sobota) a że Ja - matka na antybiotyku  (tym razem dla odmiany angina ;-) to siedzimy cały dzień w czterech ścianach Naszego domu...przynajmniej jest ciepło ;-)

Ach zapomniałabym ;-) Mikołaj wychodząc zostawił u Nas swoje buty... Jakie? Ciepłe i czerwone ;-)
No cóż... znalezione nie kradzione ;-P Są już moje!


Buty Świętego Mikołaja

Miłego Mikołajkowego wieczoru 


M

piątek, 24 października 2014

BIOKOMINEK ogrzewa Nasz balkon

Coraz zimniej, coraz krótsze dni ... Jesień chyba się zadomowiła. Dobrze jest obserwować zmieniającą się przyrodę z za okna w ciepłym mieszkaniu. Dobrze jest pracować na przeszklonym balkonie w momencie gdy jest ogrzewany (mój mąż pracuje w domu, jego biuro to balkon Naszego mieszkania, latem jest wspaniale, jesienią i zimą jest to dosyć uciążliwe i z balkonu zazwyczaj przenosi się do sypialni, w tym roku jednak są perspektywy, że będzie inaczej).
Mój mąż na swoje 35. urodziny dostał BIOKOMINEK, dlaczego BIO? Bo pali się prawdziwym ogniem dzięki biopaliwu, nie wydziela dymu więc nie potrzebuje komina, może być ustawiony w dowolnym miejscu w mieszkaniu lub ogrodzie. Fantastyczny jako prezent, efektowny i co najważniejsze... grzeje ;-) Są różne rodzaje BIOKOMINKÓW: wiszące, stojące, te malutkie i te duże, designerskie i te klasyczne, każdy znajdzie kształt odpowiedni do swojego wnętrza. Daje ciepło dzięki któremu mój mąż może spokojnie pracować w swoim ulubionym miejscu (pewnie do pierwszych poważniejszych  mrozów, no ale każda chwila jest na wagę złota ;-P) a do tego klimat palącego się ognia... jest niepowtarzalny...

BIOKOMINEK Aster, 


Polecam wszystkim, którzy mimo tego, że mieszkają w bloku marzą o prawdziwym kominku. To marzenie jest już osiągalne ;-)


Pozdrawiam

środa, 23 lipca 2014

Moje paznokcie zmieniają kolor!!! Kupiłam lakier termoaktywny!

Czego to nie wymyślą?
Ostatnio kupiłam w drogerii HEBE dwa lakiery do paznokci Miss Match, które zmieniają kolor pod wpływem ciepła ;-) Rozczytałam się w temacie i widzę, że Ameryki nie odkryłam bo o lakierach zmieniających kolor artykuły pisano już w 2010 roku ale dla mnie to pewna nowość. Wcześniej nie wiedziałam o ich istnieniu teraz mam dwa w swoim magicznym koszyczku ;-) Niestety ten zgrabny lakier w kształcie kolorowej kredki ma parę minusów. Pierwszy z nich to bardzo mała butelka a co za tym idzie cienki pędzelek no i nieciekawa konsystencja mazidła. Mam wrażenie, że nadmiar lakieru zostaje na końcówkach paznokci i nie mam jak jej zebrać. Dlatego konieczne jest malowanie dwa razy aby w miarę równo pokryć płytkę paznokcia. Polecam na paznokcie u nóg, wtedy mniej widać niedoskonałości jakie powstały podczas malowania ;-)

Lakiery do paznokci zmieniające kolor pod wpływem ciepła od lewej: Miss Match PINK/MOOD nr. 286 i COCOA/BEAN nr.280

Miłego dnia!

M



czwartek, 19 czerwca 2014

Spostrzegawczy Franek

"Mamo pomalowałaś sobie paznokcie? a  po co? żeby ładnie wyglądać?" 

Mój mądry Franuś ;-)

Domowy pedicure, lakier PUPA p201

Udanego wypoczynku, w końcu zaczęliśmy długi weekend  ;-)

M

piątek, 13 czerwca 2014

Ładowarka solarna - w sam raz na wakacje

Pamiętam swój pierwszy telefon komórkowy (byłam wtedy w szkole średniej) rodzice płacili kosmiczne rachunki a ja mogłam zawsze do nich (i nie tylko do nich) zadzwonić. Był to Siemens taki prostokątny, z dużymi wciskanymi okrągłymi guzikami i małym wyświetlaczem. Pamiętam jak wprowadzili trzy sekundówki (dla nie wtajemniczonych; każdy mógł dzwonić za darmo pod warunkiem, że rozmowa nie trwała dłużej niż trzy sekundy ;-) Dosyć długo to funkcjonowało aż któregoś pięknego dnia jeden ze znajomych uświadomił mi, że to już koniec... Myślałam, ze to będzie również i mój koniec (długo się tłumaczyłam rodzicom...)
Teraz jest zupełnie inaczej, telefony mają kolorowe duże dotykowe wyświetlacze i prawie w ogóle nie mają guzików. Rachunki płacimy stosunkowo nie duże ( w porównaniu do tych sprzed lat). 
Niesamowity skok technologiczny i to w bardzo krótkim czasie. 
Czasami gdy zdarzy mi się zapomnieć telefonu (a niestety zdarza mi się...) czuję się jak bez ręki, czasami gdy telefon się wyładuje na mieście ... wtedy jest dramat...
Ale wszystkiemu można zaradzić? Co powiecie na ładowarkę solarną?
Tak są takie i działają dzięki słoneczku ;-) 
Kupiłam jedną taką na allegro (za namową męża, sama bym przecież na to nie wpadła ).Wystarczy trzymać ją na słońcu i podłączyć telefon ;-) na spacery, na rowery, wszędzie tam gdzie jesteśmy w stanie złapać promienie słoneczne ;-)

Od lewej: ładowarka i mój wysłużony, poczciwy telefon


Ładowarka solarna do telefonu

Ładowarka w zestawie posiada końcówki do różnych urządzeń. Warto ją mieć pod ręką gdy mamy urządzenie, które szybko gubi baterię, albo gdy mamy kogoś w pobliżu kto tą baterie błyskawicznie wyładowuje ;-)
Jak myślicie, kto najczęściej używa ładowarki?
Oczywiście, że nie ja...

M

wtorek, 22 kwietnia 2014

Święta, święta i się odchudzam!

Święta za Nami, jak zwykle minęły za szybko, jak zwykle ciężko powrócić do rzeczywistości...
Dobrze, ze przynajmniej pogoda sprzyja, dzięki słońcu (pranie schnie bardzo szybko ;-) zbieram w sobie resztki sił i zmuszam się do działania, bo przecież nikt za mnie domu i dzieci nie ogarnie...

Jak  po każdych świętach (czy to święta Wielkanocne czy też Boże Narodzenie) w głowie kołacze się jedna myśl: "przytyłam!!! muszę się odchudzać", zazwyczaj spostrzeżenie to powraca dwa razy do roku po wielkim obżarstwie... Nic z tego, nie zmuszę się znowu do ćwiczeń Ewy Chodakowskiej, nie mam na nie siły... Próbowałam dwa razy; raz wytrzymałam osiem dni, stosowałam się do treningów i do diety (i nie powiem, bo efekty zauważalne były nie tylko dla mnie) za drugim razem niestety nie dotarłam nawet do treningu czwartego... Wymiękłam, odpadłam, odpuściłam sobie... Dlaczego? Bo trudno podczas dwudziestoczterogodzinnego dnia wygospodarować pół godziny tylko dla siebie. Dziwne? I to jak!

Tu trzeba zacząć od podstaw, postanowiłam zwracać większą uwagę na to co jem, przestać objadać się słodyczami (tylko, że ja kocham czekoladę...) a pomoże mi w tym książka, na którą niedawno natrafiłam: "Kudłaci kucharze na diecie. Jak stracić na wadze kochając jedzenie". Znacie tych dwóch sympatycznych gości? Wydali właśnie bardzo ciekawą pozycje na rynku wydawniczym.

Dave Myers & Si King


Mam zamiar przetestować najciekawsze przepisy i sprawdzić czy jest rzeczywiście tak smacznie jak Dave Myers i Si King zapewniają.


Dobrej nocy
M.