Nasza zastawa, moja obstawa

Nasza zastawa, moja obstawa

sobota, 13 grudnia 2014

Sobotnie przemyślenia matki

Co jest gorsze od nie posiadania zmywarki?
Świadomość, że rozpakowana nówka sztuka stoi w kuchni i nikt nie potrafi jej podłączyć a wszystkie serwisy AGD pracują pon - pt (8.00-16.00) to jest gorsze!

Miłej soboty!



M

środa, 10 grudnia 2014

Jak zrobić ragù? Najlepiej z żeberek wieprzowych według przepisu Nigela Slatera

Na ten przepis natknęłam się przypadkiem, gdy w sobotę oglądałam (jednym okiem) kulinarny program : "Nigel Slater Dish of the day".
W niedzielę mój mąż został wysłany po żeberka i gotowałam ragù, a co to jest ragù? To nic innego jak włoski sos do makaronu bazujący na mięsie (w tym przypadku na żeberkach wieprzowych). Chcę się z Wami podzielić tą recepturą bo sos albo jak kto woli żeberka wyszły wybornie, jemy je codziennie z innym dodatkiem. Przepis bardzo, bardzo prosty, jedyne czego potrzebujesz to czas bo żeberka muszą dusić się 3 godziny.

Ragù z żeberek wieprzowych według przepisu Nigela Slatera


składniki:

- do kilograma żeberek wieprzowych pokrojonych w kawałki po trzy żebra
- 7 obranych i pokrojonych na kawałki marchewek,
- trzy spore cebule pokrojone w grubą kostkę,
- cały seler naciowy pokrojony na kawałki,
- olej do smażenia,
- pół litra bulionu wołowego (z kostki),

przygotowanie:


Żeberka pokrój na kawałki i zrumień na patelni (niczym nie przyprawiaj!). Zdejmij mięso z patelni i podsmaż na tym samym oleju pokrojone warzywa (tak aby odrobinę zmiękły)

Zrumienione żeberka

Warzywa podczas podsmażania

Następnie wrzuć wszystko do jednego garnka (u mnie wok) zalej bulionem wołowym i duś pod przykryciem trzy godziny (od czasu do czasu mieszając). 

Mięso z warzywami w bulionie wołowym

Po trzech godzinach duszenia kości powinny odchodzić od mięsa (wyjmij je wszystkie) a warzywa powinny się niemalże rozpuścić tworząc warzywno-mięsne ragù. Wszystko podawaj z makaronem ( w oryginalnym przepisie papardelle u Nas razowy) albo z kaszą lub jak kto woli z ziemniakami. 
Smacznego!!!

Ragù z żeberek wieprzowych

Danie nie wygląda może zbyt wyględnie, ale jest naprawdę bardzo, bardzo dobre ;-)

Pozdrawiam

M

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Oda do zmywarki

U Nas dzisiaj sajgon od samego rana, miałam posprzątać, miałam z Daffi wyjść na długi spacer bez dzieci (Jasio w żłobku, Franio w przedszkolu) a tu psikus!!!
Zmywarka się popsuła, więc od rana telefon do hydraulika bo zawór prowizoryczny, do monterów od sprzętu AGD, bo może uda się zmywarkę uratować... Panowie przyjechali, sprzęt wyciągnęli (bo w zabudowie i to takiej, że ciężko było ją ruszyć), rozmontowali, posprawdzali, powzdychali i ...
okazało się, że na gwiazdkę zamiast nowych bucików dostanę nową zmywarkę...
Zmywarko! Nie mogłaś popsuć się po 24 grudnia?!

Zmywarka odmówiła posłuszeństwa, popsuł się programator...



Miłej reszty tego krótkiego jesiennego dnia...

M

sobota, 6 grudnia 2014

Mikołajkowy poranek w Naszym domu

Dziś Mikołajki...
Dzieci znalazły prezenty pod poduszką. Franio wyszperał naprawdę maleńkie samochodziki a Janek spał w jednym łóżku (jak się później okazało) z ogromnymi mamutami ;-)

Franio i jego prezent Mikołajkowy

Jasio i jego mamucia farma

Cudownie jest być dzieckiem, cudownie jest dostawać wyczekane od Mikołaja prezenty...
Szukać, szperać aby w końcu znaleźć ...
Ich miny? Najcudowniejsze na świecie!
Ich gesty kiedy nie wiedzą co zrobić z prezentami... zakłopotanie sytuacją, szczęście malujące się na twarzy i te promyki w oczach... tak prawdziwe...
Wspaniały mieliśmy poranek... taki Mikołajowy...

Czekoladowe Mikołaje

Później to już wiadomo... pranie, gotowanie, sprzątanie (bo przecież sobota) a że Ja - matka na antybiotyku  (tym razem dla odmiany angina ;-) to siedzimy cały dzień w czterech ścianach Naszego domu...przynajmniej jest ciepło ;-)

Ach zapomniałabym ;-) Mikołaj wychodząc zostawił u Nas swoje buty... Jakie? Ciepłe i czerwone ;-)
No cóż... znalezione nie kradzione ;-P Są już moje!


Buty Świętego Mikołaja

Miłego Mikołajkowego wieczoru 


M

czwartek, 4 grudnia 2014

Makaron z kurczakiem, szpinakiem i serkiem mascarpone, palce lizać!

Ach co za obiad dziś zrobiłam i zajęło mi to całe 20 minut ;-) Po tym jak odkryłam, że serek mascarpone świetnie nadaje się do sosów makaronowych postanowiłam zawsze mieć taki w lodówce ;-) tak na wszelki wypadek...

Dziś eksperymentowałam i powiem Wam, że eksperyment się udał ;-)

oto mój przepis na makaron z kurczakiem, szpinakiem, czerwoną papryką i suszonymi pomidorami ;-)

Makaron z kurczakiem, szpinakiem i serkiem mascarpone


składniki:

- jedna niewielka pierś z kurczaka podwójna pokrojona w drobną kostkę,
- paczka świeżego szpinaku (im więcej tym lepiej),
- pół słoiczka suszonych pomidorów w zalewie z oliwy,
- jedna słodka papryka czerwona odmiana Palermo (taka długa) pokrojona w cienkie paseczki (opcjonalnie)
- jedno opakowanie serka mascarpone,
- odrobina masła,
- odrobina oleju (ja wykorzystałam ten ze słoika z pomidorami suszonymi),
- sól do smaku,
- świeżo zmielony czarny pieprz do smaku,
- łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej,
- świeżo zmielony zielony pieprz do smaku,

przygotowanie:

Na patelni rozgrzej odrobinę masła i oleju, wrzuć umyte liście szpinaku i smaż aż szpinak stanie się ciemno zielony. Posól i popieprz go czarnym pieprzem. Dodaj pokrojone suszone pomidory i podsmaż przez chwilkę. Następnie zdejmij szpinak z pomidorami z patelni. Teraz na patelnię wrzuć posolonego i popieprzonego pokrojonego kurczaka. Podsmaż pierś, w międzyczasie wrzuć do kurczaka pokrojoną paprykę i smaż aż kurczak będzie rumiany a papryka zrobi się al dente. 

Smażymy kurczaka razem z pokrojoną papryką

Po usmażeniu kurczaka z papryką wrzucamy na patelnie przygotowany wcześniej szpinak z pomidorami. Łączymy składniki:

Kurczak z pomidorami, papryką i szpinakiem na patelni

Gdy wszystkie składniki będą połączone wrzucamy na patelnię serek mascarpone, dodajemy gałkę muszkatołową, zielony pieprz, smażymy przez chwilkę aż serek się całkowicie rozpuści i gotowe!


Podajemy z ulubionym makaronem. U Nas z braku tagiatelle makaron razowy ;-)
Pycha!!!

Makaron razowy z kurczakiem, szpinakiem, suszonymi pomidorami, papryką i serkiem mascarpone


Pozdrawiam

M



środa, 3 grudnia 2014

Jeżeli storczyki to tylko z wyprzedaży ;-)

Jak już zaczęłam o kwiatach, bo w pąkach całe, to o kwiatach skończę.
Storczyki uwielbiam, kto nie lubi ich pędów obsypanych kwiatami? Są dosyć łatwe w uprawie, podlewa się je raz w tygodniu, lubią wschodnie okna a wdzięczne za dobre traktowanie potrafią swoimi kwiatami zachwycić najbardziej wybredne oko.
Ja storczyki kupuję na wyprzedażach, tak tak, na wyprzedażach w LEROY MERLIN ;-). Gdy tylko mam troszkę gotówki wybieram się tam z zamiarem kupienia nowego zabiedzonego storczyka i zazwyczaj wracam z takim, ledwo żyjącym, zmarnowanym do domu ;-).
Przesadzam, podlewam, nawożę i czekam...Taki storczyk zazwyczaj już po miesiącu puszcza nowe pędy, jego wiotkie, przesuszone liście stają się twarde i roślina wraca do zdrowia. Zazwyczaj kupuję te najbrzydsze, bez kwiatów.
Robię to specjalnie, nigdy nie wiem w jakim kolorze będzie miał kwiaty storczyk którego właśnie ratuję.

Lubię niespodzianki ;-)

Storczyk fioletowy

Storczyk biały

Widok kwitnących storczyków uratowanych przed śmietnikiem? 
Bezcenny...

Pozdrawiam

M

Kwiaty pocieszyciele

Wiem, nie odzywałam się całe wieki...
...nie miałam nastroju... Ciche dni w domu sprawiły, że na nic nie miałam ochoty, przez ostatnie dni wykonywałam tylko to co do mnie należy, nic po za tym... Odpadłam, byłam w jakimś innym, złym i ciemnym miejscu z którego nie potrafiłam się wydostać... A wszystko za sprawą mojego męża, który doprowadził mnie do tego warzywnego stanu...
Zdarzają się różne sytuacje, wiele potrafię znieść i przetrzymać, rozumiem, że nikt nie jest idealny, ja też nie jestem, ale czasami nie potrafię sobie poradzić z tym co potrafi mi zafundować (często nie specjalnie, robi to w swojej męskiej niewiedzy...)

Za to w domu zaczęło wszystko kwitnąć, może moje kwiaty przeczuwają  nadchodzące nastroje i postanowiły podnieść mnie na duchu obsypując się pąkami?
Nie potrafię tego inaczej  wytłumaczyć... Mój stary przerośnięty skrzydłokwiat zakwitł pierwszy raz od ponad roku, a już myślałam, że nigdy się nie doczekam ;-)

Kwitnący Skrzydłokwiat (Spathiphyllum )

Miłego dnia

M